Brak krajowych regulacji oznacza, że w Polsce nie działa organ nadzorujący rynek kryptoaktywów, a firmy nie mogą uzyskać polskiej licencji na prowadzenie giełdy kryptowalut. Podmioty obecne na rynku korzystają z zezwoleń wydanych w innych państwach Unii Europejskiej.
MiCA, unijne rozporządzenie przyjęte w 2023 r., ma zwiększyć bezpieczeństwo klientów giełd, ograniczyć oszustwa i utrudnić pranie pieniędzy. Przepisy obowiązują od końca 2024 r., a okres przejściowy zakończył się 1 lipca 2026 r. Polska nadal nie dostosowała do nich krajowego prawa.
Widmo TSUE
Komisja Europejska wszczęła już wobec Polski procedurę dotyczącą uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego. W maju 2025 r. wysłała wezwanie do usunięcia uchybienia, a w czerwcu 2026 r. skierowała dodatkowe pismo. Według Business Insider Polska unijni urzędnicy pytają również o brak nadzoru nad branżą kryptoaktywów.
WIDEOTańsze paliwo ma swoją cenę. Ekspert wskazuje, kto za to zapłaci
– Komisja Europejska nieformalnie pyta, czemu nie implementowaliśmy rozporządzenia MiCA. To jest początek drogi, a na jej końcu będzie skarga na Polskę do TSUE i widmo kar finansowych – mówi źródło zbliżone do Ministerstwa Finansów. Rząd zapowiada, że kolejny projekt może objąć także kontrolę transferów kryptowalut przez służby.
Prace nad ustawą trzykrotnie blokował prezydent Karol Nawrocki. Resort finansów nie planuje czekać na unijny przegląd MiCA, który może potrwać kilka lat. Wśród możliwych zmian wymienia się przepisy karne oraz udział Generalnego Inspektora Informacji Finansowej albo Krajowej Administracji Skarbowej w kontroli transferów.
Według rozmówcy Business Insider Polska prace nad ustawą zbiegły się z aferą Zondacrypto. Upadek giełdy w kwietniu 2026 r. przyniósł klientom straty szacowane przez syndyka nawet na 700 mln euro, czyli ok. 2 mld zł. Były prezes spółki Przemysław Kral współpracuje z prokuraturą.
Źródło: Business Insider Polska