Notowania

wiadomości
21.10.2011 10:51

Nowy Dwór Gdański: Fotoradar czuwa na niebezpiecznych odcinkach dróg

Nowodworska Straż Miejska ma już pozwolenie na ustawianie przenośnego fotoradaru w miejscowościach Jazowa, Marynowy, Kmiecin i Nowinki. Co ciekawe, mieszkańcy tych wsi sami prosili Straż Miejską o nadzór nad okolicznymi drogami. Przez kierowców łamiących ograniczenie prędkości nie czuli się bowiem bezpiecznie.

Podziel się
Dodaj komentarz

- Zareagowaliśmy na sygnały mieszkańców - mówi Andrzej Klebba, komendant Straży Miejskiej w Nowym Dworze Gd. - Ludzie czuli, że drogach nie jest bezpiecznie. Widzieli, że kierowcy nagminnie przekraczają dozwoloną prędkość. Uzgodniliśmy pozwolenia na ustawienie fotoradaru z policją i zarządcami dróg. Następnie musieliśmy oznakować te trasy, ponieważ kierowcy muszą wiedzieć, gdzie prowadzona jest kontrola prędkości.
 Zobacz także: Fotoradar na "siódemce" we wsi Jazowa był ukryty? Fotoradar Straż Miejskiej w poprzednich latach stał już m.in. na drodze krajowej nr 7 w Jazowie i na drodze powiatowej w Marynowach, łączącej Malbork i Nowy Dwór Gd. Jesienią ubiegłego roku fotoradar trafił do magazynku Straży Miejskiej po tym, jak weszły w życie znowelizowane przepisy dotyczące kontroli szybkości. Zgodnie z nimi, strażnicy mogą ustawiać fotoradar tylko w miejscach specjalnie oznaczonych. Problemem był jednak brak przepisów wykonawczych. Dopiero z początkiem lipca tego roku weszły one w życie. Straż Miejska od razu
rozpoczęła uzgodnienia miejsc kontroli. Zamówiono też znaki. To zajęło kilka miesięcy.
 - Kierowcy muszą ściągnąć nogę z gazu w Jazowie i Marynowach. Na dniach będziemy mogli kontrolować prędkość także w Nowinkach i Kmiecinie, przy zjeździe z wiaduktu - mówi Andrzej Klebba. - Drogi w tych miejscach już są oznakowane. Kierowcy wiedzą, gdzie mogą się spodziewać fotoradaru.
 Strażnicy zapewniają, że znaki ostrzegające o kontroli prędkości są ustawiane ze względów bezpieczeństwa. 
- Nie chodzi o to, żeby karać kierowców, którzy popełnią wykroczenie, ale raczej o to, żeby zapobiegać takim sytuacjom w najbardziej newralgicznych miejscach. Nowe oznakowanie ma wpłynąć profilaktycznie na kierowców. Jeśli zauważą, że kilka metrów dalej stoi fotoradar, będą zdejmować nogę z gazu. Inaczej jest, jeśli widzą go w ostatniej minucie, wtedy hamują gwałtownie, co może być niebezpieczne - wyjaśnia Andrzej Klebba.
 Przypomnijmy fotoradar zrobi nam zdjęcie, gdy dozwoloną prędkość przekroczymy o więcej niż 10 km/h. Po numerach
rejestracyjnych pojazdu system rozpozna właściciela pojazdu. Mandaty sięgają od 50 do 500 zł. Najgorsze dla kierowców są jednak punkty karne.


Tagi: wiadomości
Źródło:
Polska The Times
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz