Notowania

wiadomości
09.02.2014 14:08

Bułgaria: Protesty przeciw wysokim rachunkom

Rok po fali gwałtownych protestów, która zalała Bułgarię i doprowadziła do dymisji ówczesnego centroprawicowego rządu, wystąpienia wznowiono. Podobnie jak w zeszłym roku, protestowano przeciw wysokim rachunkom za prąd i energię cieplną.

Podziel się
Dodaj komentarz

Rok po fali gwałtownych protestów, która zalała Bułgarię i doprowadziła do dymisji ówczesnego centroprawicowego rządu, wystąpienia wznowiono. Podobnie jak w zeszłym roku, protestowano przeciw wysokim rachunkom za prąd i energię cieplną.

Kilkaset osób w Sofii i Płowdiwie domagało się położenia końca monopolom, dostarczającym usługi komunalne.

W Sofii protest odbył się przed siedzibą władz miejskich i był skierowany przeciw firmom, będącym własnością miasta lub koncesjonowanym przez nie. Protest wywołało to, że mimo nadzwyczaj wysokich temperatur w styczniu mieszkańcy stolicy na początku lutego otrzymali nierealistycznie wysokie rachunki.

Protestowano także przeciw wysokim rachunkom za wodę i wysokim mandatom za nieprawidłowe parkowanie.

Protestujący domagają się nie tylko ścisłej kontroli nad sposobem, w jaki obliczane są rachunki, lecz i zmiany stosunku do klientów.

"Szefami tych firm są konkretni ludzie, oni żyją w Sofii. Skoro nas skarżą do sądu i wysyłają do naszych domów komorników. My będziemy protestować pod ich oknami" - zapowiedział Donczo Dudew, jeden z liderów protestów. W niedzielę jednak do takich wystąpień nie doszło.

W Płowdiwie ponad 400 osób domagało się nacjonalizacji dystrybutora energii elektrycznej, należącego do austriackiej firmy EVN. Protest był organizowany przez pozaparlamentarne partie o nacjonalistycznym odcieniu: WMRO i Bułgaria bez Cenzury. Liderzy obu partii Krasymir Karakaczanow i Nikołaj Barekow zarzucili kierownictwu firmy pobieranie haraczu od klientów i wypompowanie środków finansowych z Bułgarii za granicę.

Barekow, do niedawna dziennikarz telewizyjny, a obecnie wschodząca gwiazda bułgarskiej polityki, zapowiedział przywrócenie w sprywatyzowanych w ostatnich latach spółkach własności państwa. Przede wszystkim miałoby to dotyczyć dystrybutorów energii.

Dzień przed protestami minister gospodarki i energetyki Dragomir Stojnew zapowiedział, że do końca bieżącego roku podwyżek cen prądu "prawdopodobnie" nie będzie.

W ubiegłym roku cenę prądu obniżono dwukrotnie - najpierw po gwałtownych lutowych protestach, później w sierpniu, a od 1 stycznia weszła w życie kolejna obniżka. Łącznie wyniosły one niewiele poniżej 10 proc. Ostatnia obniżka na być realizowana kosztem obniżenia zysków dystrybutorów energii i wprowadzeniem 20-procentowego podatku od przychodów producentów energii z odnawialnych źródeł.

Z Sofii Ewgenia Manołowa (PAP)

man/ klm/ mag/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz