Notowania

wiadomości
05.09.2011 12:36

Dowódca libijskich sił powstańczych grozi pozwem rządowi W. Brytanii

Dowódca sił powstańczych w Libii Abdel Hakim Belhadż domaga się przeprosin od rządu brytyjskiego i grozi wytoczeniem mu sprawy sądowej. Według "Timesa" brytyjskie służby były zamieszane w wydanie Belhadża reżimowi Muammara Kadafiego, który więził go siedem lat.

Podziel się
Dodaj komentarz

Dowódca sił powstańczych w Libii Abdel Hakim Belhadż domaga się przeprosin od rządu brytyjskiego i grozi wytoczeniem mu sprawy sądowej. Według "Timesa" brytyjskie służby były zamieszane w wydanie Belhadża reżimowi Muammara Kadafiego, który więził go siedem lat.

Belhadż dowodził szturmem na Trypolis, stoi na czele 8 tys. bojowników i kieruje powstańczą radą wojskową. W wypowiedzi, cytowanej przez poniedziałkowy "Times", oskarżył on Londyn o zdradę, gdy w 2004 roku wystąpił o azyl w W. Brytanii za pośrednictwem dyplomatów brytyjskich w Kuala Lumpur.

Brytyjskie i amerykańskie służby specjalne podejrzewały Belhadża, że jest islamskim terrorystą. Z pomocą CIA został deportowany do Libii, gdzie przez siedem lat był więziony. Doniesienia mediów sugerują, że jako więzień reżimu Kadafiego był przesłuchiwany przez funkcjonariuszy brytyjskiego wywiadu i kontrwywiadu.

Współpracę brytyjskich i amerykańskich służb ze służbami wywiadowczymi Libii, na czele których stał bliski współpracownik Kadafiego, Musa Kusa, ujawniła w miniony weekend organizacja Human Rights Watch (HRW), która dotarła do tajnych dokumentów w Trypolisie, znalezionych m.in. w biurze Kusy. Sam Kusa zbiegł w lutym do W. Brytanii.

Zgodnie z tymi dokumentami Brytyjczycy przekazywali libijskim służbom specjalnym informacje o przeciwnikach politycznych Kadafiego mieszkających w W. Brytanii. W zamian otrzymywali od Libijczyków doniesienia wywiadowcze.

Współpraca wywiadów utorowała drogę do spotkania brytyjskiego premiera Tony'ego Blaira z Kadafim w marcu 2004 roku i była elementem powrotu Libii na arenę międzynarodową. Uprzednio przez długie lata Libia była izolowana jako państwo wspierające międzynarodowy terroryzm, w tym Irlandzką Armię Republikańską.

Wypowiadając się za pośrednictwem swego rzecznika, Belhadż powiedział, że "nie chce, by jego osobiste doświadczenia zaszkodziły stosunkom nowych władz w Trypolisie z Londynem i Waszyngtonem". Jednak o takich cierpieniach, jak te, które mu zadano, bardzo trudno zapomnieć i dlatego domaga się on wyraźnych przeprosin od Brytyjczyków i Amerykanów - pisze "Times". (PAP)

asw/ cyk/ ap/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz