Notowania

wiadomości
03.09.2013 17:27

Halicki: po odwołaniu Gronkiewicz-Waltz miastu może grozić paraliż

Szef mazowieckiej PO Andrzej Halicki ocenił we wtorek, że gdyby doszło do odwołania w referendum prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz i powołania na jej miejsce komisarza, to Warszawie może grozić paraliż decyzyjny.

Podziel się
Dodaj komentarz

Szef mazowieckiej PO Andrzej Halicki ocenił we wtorek, że gdyby doszło do odwołania w referendum prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz i powołania na jej miejsce komisarza, to Warszawie może grozić paraliż decyzyjny.

"Jest duże zagrożenie paraliżem podejmowania decyzji. To jest ten bilans, który każdy warszawiak powinien mieć w głowie" - oświadczył Halicki na wtorkowej konferencji prasowej w Sejmie.

Lider Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej Piotr Guział wezwał w poniedziałek premiera Donalda Tuska i polityków PO, by sprostowali swoje wypowiedzi dot. referendum ws. odwołania prezydent stolicy. Lider WWS za nieprawdziwe uznał informacje mówiące, że po odwołaniu prezydent stolicy wygasną zarządy wszystkich dzielnic i udzielone im pełnomocnictwa.

Do tej kwestii odniósł się we wtorek Halicki. Jak przyznał, pełnomocnictwa nie wygasają automatycznie, ale mogą zostać wygaszone. "Guział ma rację, że pełnomocnictwa nie wygasają automatycznie, ale komisarz będzie mógł, bo ma do tego pełne prawa, zmieniać pełnomocnictwa, weryfikować je, potwierdzać. Może też wygasić takie pełnomocnictwo i udzielić go innej osobie - to jest sytuacja skrajna, ale miała już miejsce" - powiedział polityk PO.

Zaznaczył też, że praktyka w "okresie przejściowym", za jaki uznał czas między powołaniem komisarza a wyborami w stolicy, polega na "niepodejmowaniu decyzji na które czekają obywatele i miasta". "Taka praktyka nie wynika z prawa, ale z urzędniczej asekuracji. Czyli może nastąpić paraliż decyzyjny" - dodał Halicki.

Podkreślił, że zgodnie z ustawą o samorządzie wraz z prezydentem kończą pracę wiceprezydenci, którzy zajmują się m.in. inwestycjami w mieście. "Oczywiście te zadania będzie musiał zorganizować komisarz - ale tu znowu mamy okres przynajmniej spowolnienia działań" - zauważył Halicki.

Do kwestii pełnomocnictw odniósł się jeszcze w poniedziałek dyrektor stołecznego Centrum Komunikacji Społecznej Jarosław Jóźwiak. Jak powiedział, praktyką stosowaną w warszawskim urzędzie jest wymiana wszystkich pełnomocnictw po zmianach na stanowiskach, m.in. po zakończeniu kadencji urzędującego prezydenta miasta (tak było np. w 2005 r., gdy ówczesny prezydent Warszawy Lech Kaczyński został wybrany na prezydenta kraju). Podkreślił, że taka praktyka wynika z orzecznictwa sądów, które niekiedy kwestionują ważność pełnomocnictw, jeśli nie udzielił ich urzędujący prezydent miasta.

Referendum ws. odwołania prezydent Warszawy odbędzie się 13 października. Będzie ono ważne, jeśli weźmie w nim udział 3/5 liczby wyborców, którzy wzięli udział w wyborze odwoływanego organu - czyli w przypadku warszawskiego referendum, co najmniej 389 430 osób. Jeśli Gronkiewicz-Waltz zostałaby odwołana, osobę pełniącą funkcję prezydenta miasta (tzw. komisarza) "niezwłocznie" wyznaczyłby premier. Swoją funkcję pełniłaby ona do czasu wyboru nowego prezydenta.

Premier Donald Tusk w piątek mówił, że gdyby musiał wyznaczyć komisarza Warszawy, starałby się wybrać osobę gwarantującą stolicy bezpieczeństwo. Według niego osobą najbardziej kompetentną jest obecna prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz lub "ktoś z jej ekipy".

Inicjatorem akcji referendalnej jest Warszawska Wspólnota Samorządowa, na czele której stoi burmistrz Ursynowa Piotr Guział. Podpisy pod wnioskiem o przeprowadzenie głosowania zbierali też przedstawiciele partii politycznych. Organizatorzy referendum zarzucają Gronkiewicz-Waltz m.in. podwyżki cen biletów, nieprzygotowanie miasta do przejęcia gospodarki odpadami od 1 lipca br., źle prowadzone inwestycje i rozrost biurokracji miejskiej. (PAP)

laz/ par/ jra/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz