Notowania

wiadomości
03.09.2013 16:13

Katarzyna W. skazana na 25 lat więzienia za zabójstwo córki Magdy

Karę 25 lat więzienia wymierzył we wtorek Sąd Okręgowy w Katowicach Katarzynie W. za zabicie w styczniu zeszłego roku półrocznej córki oraz za sprowadzanie śledztwa na fałszywe tory. Sąd odrzucił wersję obrony, że mała Magda zmarła na skutek wypadku.

Podziel się
Dodaj komentarz

Karę 25 lat więzienia wymierzył we wtorek Sąd Okręgowy w Katowicach Katarzynie W. za zabicie w styczniu zeszłego roku półrocznej córki oraz za sprowadzanie śledztwa na fałszywe tory. Sąd odrzucił wersję obrony, że mała Magda zmarła na skutek wypadku.

Wyrok jest nieprawomocny. Adwokat oskarżonej zapowiedział apelację. Jeśli jednak orzeczenie się uprawomocni, 23-letnia Katarzyna W. będzie mogła ubiegać się o warunkowe wcześniejsze zwolnienie po 15 latach.

"Jesteśmy pewni, że Katarzyna W. dokonała zarzuconego jej zabójstwa. Po procesie mamy stuprocentową pewność. Gdybyśmy byli przekonani o jej winie na 99 procent, to by została uniewinniona. Nie znaleźliśmy też dowodów, by ktoś jej w zbrodni pomagał. Sama zabiła, sama też zakopała zwłoki" - mówił w ustnym uzasadnieniu wyroku przewodniczący składu orzekającego sędzia Adam Chmielnicki.

Bulwersująca opinię publiczną sprawa Katarzyny W. zaczęła się 24 stycznia 2012 r., gdy policja przekazała mediom informację o zaginięciu półrocznej dziewczynki z Sosnowca. Według pierwszej relacji matki dziecko porwano jej z wózka w centrum miasta. Na początku lutego ciało niemowlęcia znaleziono w zrujnowanym budynku w parku przy torach kolejowych w Sosnowcu.

Proces ruszył w lutym tego roku. Na kilkunastu rozprawach sąd przesłuchał kilkudziesięciu świadków oraz biegłych. Prokuratura przyjęła, że Katarzyna W. plan zabójstwa przygotowywała co najmniej od 19 stycznia, wcześniej próbowała zatruć córkę czadem. 24 stycznia miała cisnąć dzieckiem o podłogę, a kiedy okazało się, że mimo to niemowlę przeżyło, dusić je przez kilka minut.

W poniedziałek prokurator zażądał dla podsądnej kary dożywotniego więzienia z możliwością starania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie najwcześniej po 30 latach kary. Obrońca Katarzyny W., mec. Arkadiusz Ludwiczek, chciał uniewinnienia argumentując, że dowody nie dają podstaw do skazania. Według adwokata i jej klientki, Magda zginęła w wyniku wypadku - dziecko miało wypaść matce z rąk.

Jednym z najważniejszych dowodów rozstrzygających tę kwestię były opinie biegłych medyków. Według nich półroczna Magda zmarła na skutek gwałtownego uduszenia. Według adwokata możliwe jest, że dziecko zmarło w wyniku tzw. laryngospazmu - czyli odruchowego skurczu krtani po upadku na podłogę. Dlatego obrońca chciał powołania nowych biegłych. Sąd w uzasadnieniu wskazał jednak odnosząc się do tej tezy, że biegli powołani w sprawie wyjaśnili mechanizm przyczyny zgonu dziecka "w sposób kategoryczny".

Według sądu motywem zabójstwa dziecka nie była - jak przyjęła prokuratura - chęć ukarania męża przez Katarzynę W., ale pozbycia się niechcianego dziecka. Katarzyna W. zabiła córkę, bo chciała zmienić swoje życie i powrócić do tego, które prowadziła przed zajściem w ciążę i urodzeniem dziecka - mówił sędzia Chmielnicki. Sąd doszedł do takiego przekonania po analizie zeznań świadków - bliskich oskarżonej - oraz zabezpieczonych zapiskach Katarzyny W., których autorka wskazała m.in., że nie czuje się matką, dziecko zrujnuje jej plany i spowoduje, że stanie się pośmiewiskiem wśród znajomych.

"Dowody z dokumentów (...) wskazują, iż wiedza o zajściu w ciążę była dla niej dużym stresem, sama ciąża była dla niej obciążeniem, zarówno pod względem fizycznym, jak i emocjonalnym. Nie była to ciąża planowana, chciana, która jest spełnieniem marzenia, tylko przeciwnie - ciąża uciążliwa, niechciana, która w dodatku przekreślała ambitne plany na przyszłość" - powiedział sędzia.

Omawiając zgromadzone dowody sąd przyjął, że to Katarzyna W. przeszukiwała internet wpisując frazy "jak zabić bez śladów", "czy można zabić bez pozostawienia śladów", sprawdzając w Wikipedii hasło "dochodzenie policyjne przy zaczadzeniu tlenkiem węgla". "Może to być wyraz zwykłej ciekawości - jak sugerował obrońca. Ale potem były inne wyszukiwania: +zasiłek pogrzebowy niemowlaka+, +pochówek dzieci martwo urodzonych+, +kremacja niemowlaka cena+ i +nieumyślne spowodowanie śmierci+ oraz cennik trumien dla dzieci w miejskim zakładzie pogrzebowym" - mówił sędzia.

Rekonstruując fakty, sąd wziął też pod uwagę postawę Katarzyny W. po śmierci Magdy i uznał, że nie zachowywała się ona jak matka, która straciła dziecko w wypadku. Podczas procesu obrona zachowanie Katarzyny W. tłumaczyła szokiem po rzekomym wypadku, pozbawiającym ją zdolności racjonalnego myślenia. Dlatego - zdaniem adwokata - jego klientka nie zadzwoniła po karetkę i ukryła zwłoki dziecka.

Sąd nie zgodził się z taką interpretacją. Według składu orzekającego kobieta nie działała w warunkach wstrząsu psychicznego - ukrywając zwłoki działała w przemyślany sposób, a krótko po śmierci dziecka dzwoniła do męża i rozmawiała z nim jak gdyby nic się nie stało.

"Pojawia się pytanie, czy matka, która godzinę wcześniej straciła swoje dziecko w wyniku tragicznego wypadku i w szoku postanowiła zakopać zwłoki (...) byłaby zdolna do przeprowadzenia spokojnej, nie wywołującej w interlokutorze żadnych obaw rozmowy z rozmówcą, który ją dobrze znał. W ocenie sądu, z psychologicznego punktu widzenia to teza trudna do obrony" - podkreślił sędzia Chmielnicki.

W ocenie sądu do linii obrony nie przystaje też późniejsze zachowanie Katarzyny W. Sędzia przypomniał, że matka Magdy chętnie brała udział w nieraz prowokacyjnych wywiadach i sesjach fotograficznych, w mediach "podsycających atmosferę sensacji wokół jej osoby i tragicznego przecież wydarzenia".

Sędzia zastrzegł, że choć sąd nie ocenia tych działań oskarżonej pod względem moralnym, to jednak jej zachowanie było "kompleksowo" analizowane w procesie podejmowania decyzji, czy oskarżona dopuściła się przestępstwa, czy też nie. "Sąd nie ocenia, czy dana osoba zachowuje się godnie, etycznie, właściwie, czy nie. Natomiast dokonuje oceny, czy jej zachowanie przystaje do wzorca normalnych ludzkich zachowań w określonych okolicznościach (...)" - wyjaśniał sędzia.

Uzasadniając wymiar kary Chmielnicki uznał, że 25 lat więzienia to wyrok adekwatny do stopnia winy i osobowości oskarżonej. Nie zgodził się z prokuratorem, że nie ma w tej sprawie okoliczności łagodzących, a zaproponowaną przez niego karę dożywocia uznał za "rażąco surową".

Sąd uznał Katarzynę W. za winną fałszywego zawiadomienia policji o uprowadzeniu swego dziecka. Co do zarzutu kierowania ścigania przeciwko innej osobie, sąd wyeliminował ten fragment z opisu przestępstwa i stwierdził, że tego zachowania Katarzynie W. nie można przypisać. Poza wymierzeniem łącznej kary 25 lat więzienia sąd zobowiązał oskarżoną do pokrycia kosztów postępowania. Chodzi o prawie 120 tys. zł.

Po wysłuchaniu uzasadnienia mec. Ludwiczek zapowiedział apelację. "Nie oceniam wyroku, ocenię go dopiero po apelacji. Na dzień dzisiejszy to nie jest klęska, porażka. Postępowanie jest w toku, schodzimy dopiero do szatni po pierwszej połowie" - powiedział Ludwiczek. Nie chciał zdradzić, co Katarzyna W. powiedziała mu tuż wyroku.

"Trudno mówić o sukcesie prokuratury, jest to raczej sukces całego wymiaru sprawiedliwości. Do zakończenia sprawy w ten sposób przyczyniły się działania wielu osób" - zaznaczył prokurator Zbigniew Grześkowiak. Podziękował prokuratorom, policjantom i technikom kryminalistycznym, którzy pozwolili zgromadzić materiał dowodowy, a w konsekwencji - sporządzić akt oskarżenia i doprowadzić do skazania. Decyzję o ewentualnym zaskarżeniu wyroku prokuratura podejmie po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wtorkowego orzeczenia.(PAP)

kon/ malk/ mow/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz