Notowania

wiadomości
03.09.2013 14:36

Łódź: Apelacja w procesie lobbysty Marka Dochnala i jego współpracownika

Łódzki sąd okręgowy rozpoznawał we wtorek apelację obrony w procesie znanego biznesmena, lobbysty Marka Dochnala i jego współpracownika Krzysztofa Popendy, oskarżonych o wręczanie łapówek b. posłowi SLD Andrzejowi Pęczakowi. Wyrok zostanie ogłoszony 10 września.

Podziel się
Dodaj komentarz

Łódzki sąd okręgowy rozpoznawał we wtorek apelację obrony w procesie znanego biznesmena, lobbysty Marka Dochnala i jego współpracownika Krzysztofa Popendy, oskarżonych o wręczanie łapówek b. posłowi SLD Andrzejowi Pęczakowi. Wyrok zostanie ogłoszony 10 września.

W czerwcu ub. roku po czteroletnim procesie Sąd Rejonowy w Pabianicach skazał Dochnala na 3 lata i 6 miesięcy więzienia oraz 450 tys. zł grzywny, a Krzysztofa Popendę (obaj zgodzili się na podawanie nazwiska) na 2 lata i 10 miesięcy więzienia oraz grzywnę w wysokości 52,5 tys. zł.

Sąd uznał, że Dochnal wręczył Pęczakowi w sumie ponad 545 tys. zł korzyści majątkowych i osobistych, a jego współpracownik - ponad 242 tys. zł. Sąd zaliczył też im w poczet kary okres aresztowania. Uzasadnienie wyroku w pierwszej instancji - jak większość procesu, który toczył się od połowy 2008 roku - było utajnione.

Apelację od nieprawomocnego wyroku wnieśli obrońcy oskarżonych - chcą jego zmiany bądź uchylenia i skierowania sprawy do ponownego rozpoznania przez sąd pierwszej instancji. Tym razem rozprawa była jawna; pojawił się na niej tylko Popenda.

Obrońca Marka Dochnala, mec. Marek Zawadzki wnosił o umorzenie postępowania wobec jego klienta, który jego zdaniem - ujawniając w trakcie śledztwa fakt wręczania łapówek funkcjonariuszowi publicznemu - nie powinien podlegać karze.

W ocenie obrońcy Popendy, mec. Bogdana Rudego sąd pierwszej instancji, pomimo ujawnienia przez jego klienta okoliczności istotnych dla sprawy - nie zastosował przepisu dotyczącego tzw. małego świadka koronnego i nie zastosował nadzwyczajnego złagodzenia kary. Wniósł o zmianę wyroku i odstąpienie od wymierzenia kary lub ponowny proces.

Prokuratura chce, aby sąd okręgowy nie uwzględnił apelacji obrony; w ocenie śledczych wyrok pabianickiego sądu był słuszny. Sąd odwoławczy - ze względu na zawiłość sprawy - odroczył ogłoszenie wyroku do 10 września. Sąd ma się też odnieść do zażaleń obrony na decyzję pabianickiego sądu, który nie uwzględnił wniosków o zniszczenie części materiału dowodowego z podsłuchów.

Katowicka prokuratura apelacyjna zarzuciła Dochnalowi i jego współpracownikowi wręczenie b. posłowi SLD, b. baronowi Sojuszu w Łódzkiem i jednocześnie ówczesnemu szefowi sejmowej komisji kontroli państwowej Andrzejowi Pęczakowi - w okresie od lutego do sierpnia 2004 r. - korzyści majątkowych i osobistych na łączną kwotę ponad 800 tys. zł. Obaj mieli działać wspólnie i w porozumieniu w celu osiągnięcia korzyści majątkowych.

Oskarżeni przekazali Pęczakowi - jak uznał pabianicki sąd - m.in. 60 tys. dolarów, 10 tys. funtów oraz prawo do korzystania z luksusowego mercedesa oraz pokrywanie wszystkich kosztów związanych z użytkowaniem tego samochodu i pensją dla kierowcy. Wśród korzyści, jakie miał otrzymać Pęczak, były m.in. luksusowy złoty zegarek wart 22 tys. franków szwajcarskich, suknia dla jego córki warta 3,4 tys. zł.

Zdaniem śledczych łapówki miały być przekazywane ówczesnemu posłowi za informacje bądź działania dotyczące prywatyzacji niektórych polskich przedsiębiorstw. Chodziło o sprzedaż akcji Polskich Hut Stali koncernowi LNM Holdings oraz prywatyzację Grupy G-8 (skupiającej osiem spółek dystrybucji energii elektrycznej) i Huty Częstochowa.

Na ławie oskarżenia zasiadł także Pęczak, który według prokuratury miał żądać korzyści majątkowych i osobistych na łączną kwotę ponad 900 tys. zł i uzyskał ponad 820 tys. zł. Ze względu na stan zdrowia b. posła i wielokrotne odraczanie rozpoczęcia rozprawy, sąd wyłączył jego sprawę do odrębnego postępowania. Jego proces dobiega końca przed pabianickim sądem. W związku ze śledztwem zarówno Dochnal, Popenda, jak i Pęczak byli aresztowani.

We wrześniu ub. roku Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł - po skargach oskarżonych - że Polska naruszyła europejską konwencję praw człowieka, stosując wobec Marka Dochnala ponad czteroletni, a wobec Popendy ponad 3,5-letni areszt, a także odmawiając im prawa do widzenia z rodzinami.

Trybunał stwierdził naruszenie przez Polskę m.in. art. 5 par. 3 konwencji mówiący o prawie do osądzenia w rozsądnym terminie albo zwolnienia na czas postępowania, a także art. 8, który mówi o prawie do poszanowania życia rodzinnego. Zasądził na rzecz Dochnala odszkodowanie w wysokości 8,8 tys. euro oraz zwrot kosztów postępowania, a na rzecz Popendy odszkodowanie w wysokości 1,3 tys. euro oraz zwrot kosztów w takiej samej wysokości.(PAP)

szu/ bno/ mow/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz