Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Łódź: Po 4 latach śledztwa akt oskarżenia ws. tragedii na Juwenaliach

0
Podziel się:

Łódzka prokuratura skierowała do sądu akt
oskarżenia w sprawie tragicznych wydarzeń podczas łódzkich
Juwenaliów w 2004 roku. Przed sądem stanie trójka policjantów
oskarżonych o niedopełnienie obowiązków oraz nieumyślne
sprowadzenia niebezpieczeństwa dla zdrowia i życia wielu osób.

Łódzka prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia w sprawie tragicznych wydarzeń podczas łódzkich Juwenaliów w 2004 roku. Przed sądem stanie trójka policjantów oskarżonych o niedopełnienie obowiązków oraz nieumyślne sprowadzenia niebezpieczeństwa dla zdrowia i życia wielu osób.

Cztery lata temu w czasie zamieszek podczas Juwenaliów na osiedlu studenckim w Łodzi, interweniujący policjanci zamiast gumowych kul pomyłkowo użyli kilku sztuk ostrej amunicji. Dwie postrzelone przez nich młode osoby zmarły, a jedna została ciężko ranna. Śledczym nie udało się jednak ustalić, którzy policjanci oddali śmiertelne strzały.

Po trwającym cztery lata śledztwie akt oskarżenia w tej sprawie Prokuratura Okręgowa skierowała w poniedziałek do Sądu Okręgowego w Łodzi - poinformowała PAP zastępca naczelnika wydziału śledczego prokuratury Agnieszka Czajka.

Zarzuty przedstawiono trójce policjantów - ówczesnemu oficerowi dyżurnemu sekcji ruchu drogowego Romanowi I., Małgorzacie Z. policjantce, która feralnej nocy była jego pomocnikiem oraz Radosławowi S., oficerowi dyżurnemu komendy miejskiej, który koordynował policyjną akcją.

Policjanci z ruchu drogowego są oskarżeni o umyślne, a Radosław S. o nieumyślne niedopełnienie obowiązków. Cała trójka jest także oskarżona o nieumyślne sprowadzenia niebezpieczeństwa dla zdrowia i życia wielu osób, w wyniku czego śmierć poniosły dwie osoby. Grozi im kara do 8 lat więzienia.

Według śledczych, oficer dyżurny sekcji ruchu drogowego i policjantka nie sprawdzili rodzaju amunicji wydawanej funkcjonariuszom i przekazali, wraz z gumową, amunicję ostrą typu breneka. Natomiast Radosław S., który koordynował policyjną akcję, mimo że otrzymał wiadomość o omyłkowym wydaniu ostrej amunicji nie podjął wystarczających czynności, aby zapobiec jej użyciu przez policjantów.

W trakcie śledztwa podejrzani złożyli wyjaśnienia, ale nie przyznali się do winy. Cała trójka będzie odpowiadać przed sądem z wolnej stopy.

Prokuratorskie śledztwo miało ustalić m.in. okoliczności, w jakich wydano policjantom bojową amunicję i którzy z policjantów oddali śmiertelne strzały. Przed sądem stanie jednak tylko ta trójka policjantów; w pozostałej części śledztwo ma zostać umorzone.

Jak powiedziała PAP prok. Czajka, w sprawie użycia ostrej amunicji i nieumyślnego spowodowania śmierci dwóch osób, śledztwo zostało umorzone ze względu na niewykrycie sprawców. "Pomimo opinii biegłych i przesłuchania wielu świadków, nie udało się ustalić, którzy policjanci oddali śmiertelne strzały" - wyjaśniła prokurator.

Umorzono też postępowanie w sprawie policjantów, którzy przewieźli amunicję na teren akcji z powodu braku znamion przestępstwa. Zdaniem śledczych, policjanci nie wiedzieli jaką amunicję przewożą, a amunicja ostra w ten sposób im nie była nigdy wydawana.

Śledztwo trwało ponad cztery lata; prokuratura tłumaczy jego długotrwałość koniecznością wykonania ekspertyz dotyczących odtworzenia i spisania stenogramów z zapisów rozmów z łączności radiowej policji z tragicznego dnia, opinii biegłych o koniecznością przesłuchania wielu świadków. Te dowody - zdaniem śledczych - pozwalają odtworzyć przebieg akcji. W sprawie przesłuchano ponad 330 świadków.

W maju 2004 roku w trakcie Juwenaliów na osiedlu studenckim Uniwersytetu Łódzkiego grupa chuliganów wywołała zamieszki. Napastnicy obrzucili policjantów m.in. butelkami i kamieniami. Interweniujący policjanci, w wyniku pomyłki, oprócz gumowych kul użyli sześciu sztuk ostrej amunicji. Dwie postrzelone przez nich osoby - 23-letnia Monika i 19-letni Damian - zmarły. Kilkadziesiąt osób odniosło lżejsze obrażenia, uszkodzonych zostało 10 radiowozów.

Z ustaleń śledztwa wynika, że w czasie tłumienia zamieszek policjantom zabrakło gumowych nabojów. Dyżurny stanowiska kierowania policji polecił zabranie dodatkowej amunicji z magazynów podręcznych różnych jednostek policji, m.in. z sekcji ruchu drogowego. To właśnie tam wraz z gumowymi nabojami pomyłkowo wydano 25 sztuk ostrej amunicji.

Po wydarzeniach na osiedlu studenckim stanowiska stracili m.in. ówczesny komendant wojewódzki i miejski policji w Łodzi. Specjalny zespół powołany przez kolejnego szefa łódzkiej policji uznał, że policja popełniła poważne błędy na etapie planowania zabezpieczenia Juwenaliów - m.in. funkcjonariuszy było za mało, byli niedostatecznie wyposażeni, a dowodzący akcją nie miał doświadczenia.

Kilka miesięcy po zamieszkach policja zawarła ugody z rodzinami zastrzelonych osób i wypłaciła odszkodowania w wysokości około 230 tys. i 200 tys. zł. Natomiast w lutym tego roku sąd zdecydował, że ponad 30 tys. zł zadośćuczynienia i odszkodowania policja ma zapłacić też 23-latkowi, który podczas zamieszek został raniony gumową kulą w twarz. Przeszedł on operację połączoną z plastyką twarzy. (PAP)

szu/ pz/ jbr/

wiadomości
pap
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(0)