Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Modzelewski: poobijany jeździec kobyły historii

0
Podziel się

"Rewolucjonista w drugim pokoleniu" - pisze o sobie Karol Modzelewski w
książce "Zajeździmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdźca". Legenda opozycji wyznaje, że
patrząc na współczesną Polskę, trudno mu odpowiedzieć na pytanie, czy o to właśnie walczył.

bEpQKLyt

"Rewolucjonista w drugim pokoleniu" - pisze o sobie Karol Modzelewski w książce "Zajeździmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdźca". Legenda opozycji wyznaje, że patrząc na współczesną Polskę, trudno mu odpowiedzieć na pytanie, czy o to właśnie walczył.

Historia Modzelewskiego i jego rodziny układa się w dramatyczną opowieść o historii XX wieku. "Ależ pan sobie znalazł miasto i rok, żeby się urodzić" - powiedziała mu rosyjska mediewistka Anna Michajłowna Kuzniecowa, gdy usłyszała, że przyszedł na świat 23 listopada 1937 w Moskwie. W ZSRR szalał właśnie Wielki Terror, którego ofiarami padło około 10 mln ludzi, rozstrzelanych lub osadzonych w łagrach. Biologiczny ojciec Karola Modzelewskiego, Aleksander Budniewicz, oficer Armii Czerwonej, został aresztowany, gdy jego syn miał zaledwie 17 dni. Dostał wyrok ośmiu lat łagru, który udało mu się przeżyć. Z synem utrzymywał kontakt, jednak wychowaniem Karola zajął się polski rewolucjonista, Zygmunt Modzelewski, który w lipcu 1939 roku wyszedł ze więzienia na Łubiance. Przetrzymał dwa lata śledztwa nieprzyznając się do szpiegostwa, ale był tak wyczerpany, że po uwolnieniu nie mógł utrzymać łyżki w ręku. Matka Modzelewskiego opiekowała się nim i związała na resztę życia.

Całą rodziną po wojnie wyjechali do Warszawy, gdzie Zygmunt Modzelewski został ministrem spraw zagranicznych PRL, potem członkiem Rady Państwa. Mieszkali w pięciopokojowym apartamencie, potem w willi z ogrodem, mieli gosposię, a Karol Modzelewski, który już w 1950 roku zapisał się do ZMP, nieco wstydził się tych przywilejów. Jak wspomina, już wtedy docierało do niego, że głoszone przez komunistów zasady sprawiedliwości społecznej to tylko szumne frazesy. Ukształtowany przez środowisko komunistycznej nomenklatury i edukację polityczną ZMP Modzelewski mógł prowadzić życie beneficjenta powojennego porządku, a jednak w okolicach polskiego Października '56 zaczął szukać dla socjalizmu "ludzkiej twarzy".

bEpQKLyv

Studiował wtedy historię na Uniwersytecie Warszawskim, kierował Politycznym Klubem Dyskusyjnym - forum młodych marksistów krytycznie nastawionych do PRL-owskich władz. Już w 1964 roku Modzelewski został wykluczony z PZPR, dwa lata później na wiecach w Fabryce Samochodów Osobowych na Żeraniu, zafascynował się robotniczym przywódcą Lechosławem Goździkiem. Razem z przyjacielem Jackiem Kuroniem, próbował bronić w realnym socjalizmie robotniczych racji. W 1965 r. razem napisali "List otwarty do Partii", uznawany za fundament dopiero kształtującej się opozycji. Memoriał krytykował PZPR za odejście od marksizmu zarówno w sprawach politycznych, jak i gospodarczych, uznawali, że Polską rządzi biurokracja partyjna wyzyskująca klasę robotniczą. Władze udaremniły zamiar powielenia i tajnego kolportowania memoriału w zakładach pracy

W marcu 1965 roku Modzelewski i Kuroń zostali aresztowani i skazani na 3,5 roku więzienia za nawoływanie w liście do obalenia przemocą ustroju politycznego Polski Ludowej oraz rozpowszechnianie fałszywych wiadomości jej dotyczących. Modzelewski wyszedł z więzienia w sierpniu 1967, ale już kilka miesięcy później znowu naraził się władzom. W 1968 roku należał do inicjatorów akcji protestacyjnej przeciw zdjęciu "Dziadów" ze sceny Teatru Narodowego w Warszawie, to on wymyślił hasło "niepodległość bez cenzury", skandowane podczas ostatniego spektaklu. Aresztowany w marcu 1968, dostał wyrok 3,5 roku więzienia za udział w związku zmierzającym do realizacji wrogiego PRL programu politycznego.

Po wyjściu na wolność Modzelewski postanowił poświęcić się działalności naukowej, jako pracownik naukowy Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN we Wrocławiu. Jednak pod koniec lat 70. Modzelewski znowu zaangażował się w działalność opozycyjną, to on zresztą wymyślił nazwą Solidarności i został rzecznikiem prasowym Komisji Krajowej. W listopadzie 1980 uczestniczył w rozmowach z władzami PRL dotyczących rejestracji związku, był członkiem Krajowej Komisji Porozumiewawczej, potem Komisji Krajowej Solidarności.

Do kwietnia 1981 roku Modzelewski pełnił funkcję rzecznika prasowego KKP. Zrezygnował z niej w proteście przeciw sposobowi porozumienia się Solidarności z władzami PRL po tzw. prowokacji bydgoskiej (pobicie członków związku, m.in. Jana Rulewskiego) oraz przeciw autorytarnemu stylowi kierowania związkiem przewodniczącego NSZZ "Solidarność" Lecha Wałęsy. Zdaniem Modzelewskiego "rewolucja, której doradcy wspólnie z głównym przywódcą narzucili w decydującym momencie samoograniczenie, znalazła się na równi pochyłej". "Przyznawałem, że decyzja o zawarciu porozumienia i odwołaniu strajku mogła być trafna, choć nie miałem wówczas, co do tego pewności. Obstawałem przy bardzo krytycznej ocenie sposobu podjęcia tej decyzji, a zwłaszcza nieformalnego sposobu kierowania związkiem przez +króla i dwór+" - wspomina po latach.

bEpQKLyB

Modzelewski został internowany w nocy z 12 na 13 grudnia 1981, po ogłoszeniu stanu wojennego. Po roku został aresztowany pod zarzutem zmierzania do obalenia przemocą ustroju PRL, wyszedł z więzienia, na mocy amnestii z lipca 1984 roku. Wrócił do pracy naukowej, pracował w Instytucie Historii PAN, następnie w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego. W roku 1990 uzyskał tytuł naukowy profesora. Po 1989 r. został senatorem, ale tylko na jedną kadencję, bo nie akceptował ówczesnej polityko gospodarczej i społecznej.

W swoich wspomnieniach Modzelewski wyraża wiele wątpliwości, co do przebiegu polskiej transformacji ustrojowej. Otwarcie mówi, że, jego zdaniem, rachunek społeczny za transformację realizowaną wedle receptury neoliberalnej nie musiał być tak duży i o tak długotrwałych skutkach. "Ja za kapitalizm nie walczyłem i nie siedziałem w więzieniu" - pisze. Modzelewski uważa, że plan Balcerowicza nie był jedyną ani najlepszą z możliwości przeprowadzenia zmian, a jego realizacja spowodowała wiele nieszczęść, takich jak powstanie w Polsce wielkich nierówności społecznych, bezrobocia. Zdaniem Modzelewskiego, frustracja społeczna ludzi poszkodowanych przez transformację, obróciła się przeciwko elitom, które transformacje zainicjowały, a zagospodarowują ją rozmaici populiści - od Andrzeja Leppera po radio Maryja.

"Należę do pokolenia i środowiska, które nie może się wyprzeć odpowiedzialności za obecny kształty Rzeczpospolitej. Mój rachunek doświadczeń z tego czasu staje się nieuchronnie rachunkiem sumienia" - pisze Modzelewski, podkreślając, że jego doświadczenia mogą przysłużyć się przyszłym "młodym rewolucjonistom", jako materiał do przemyśleń i wniosków. Tytuł jego wspomnień zawiera cytat z wiersza Majakowskiego "Lewą marsz".

Książka "Zajeździmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdźca" ukazała się nakładem Iskier. (PAP)

bEpQKLyC

aszw/ ls/

bEpQKLyW
wiadomości
pap
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(0)