Notowania

wiadomości
03.02.2011 15:56

Nie wiadomo, kiedy Hoegstroem będzie wydany Szwecji

Na prośbę strony szwedzkiej utajniony został termin wydania do Szwecji Andersa Hoegstroema, skazanego za podżeganie do kradzieży napisu "Arbeit macht frei" z bramy muzeum Auschwitz-Birkenau. W swym kraju Hoegstroem ma odbyć karę dwóch lat i ośmiu miesięcy więzienia.

Podziel się
Dodaj komentarz

Na prośbę strony szwedzkiej utajniony został termin wydania do Szwecji Andersa Hoegstroema, skazanego za podżeganie do kradzieży napisu "Arbeit macht frei" z bramy muzeum Auschwitz-Birkenau. W swym kraju Hoegstroem ma odbyć karę dwóch lat i ośmiu miesięcy więzienia.

Wcześniej rzecznik Sądu Okręgowego w Krakowie Rafał Lisak informował PAP, że Hoegstroem zostanie przekazany stronie szwedzkiej w piątek. "Stronie szwedzkiej zależy, żeby była cisza, a nie medialny szum, taka jest ich prośba i my ją uznajemy" - poinformował PAP w czwartek.

"Mamy takie uzgodnienia, że nie będziemy udzielali informacji odnośnie terminu przekazania" - dodał.

We wtorek Lisak poinformował PAP, że do przekazania dojdzie w piątek w Warszawie. Z Krakowa Hoegstroem, po którego przyleci do Polski dwóch szwedzkich policjantów, ma zostać przewieziony na lotnisko w policyjnym konwoju.

Szwecja wydała Hoegstroema Polsce pod warunkiem, że karę za podżeganie do kradzieży napisu "Arbeit macht frei" odbędzie on we własnym kraju.

Szwed spędził w polskim areszcie kilka dni więcej z powodu tzw. oczywistej omyłki pisarskiej w wyroku. PAP dowiedziała się nieoficjalnie ze źródeł zbliżonych do sprawy, że chodziło o brak w wyroku słowa "lat" przy określeniu wymiaru kary.

Wyrok w sprawie Hoegstroema i dwóch innych oskarżonych zapadł 30 grudnia. Sąd nie zgodził się na zwolnienie Szweda z aresztu, o co wnosił jego obrońca. Aby nie przedłużać procedury, obrońca nie składał zażalenia na tę decyzję. Uznał, że jego klientowi zależy na jak najszybszym powrocie do kraju i czekał na uprawomocnienie się wyroku. Wyrok uprawomocnił się po siedmiu dniach, ponieważ nikt nie chciał się od niego odwoływać.

Razem z Hoegstroemem skazani zostali: Marcin A. - na dwa lata i sześć miesięcy za podżeganie do kradzieży i Andrzej S. - na dwa lata i cztery miesiące za udział w kradzieży. Obaj oskarżeni po wyroku zostali zwolnieni z aresztu przez sąd.

Do kradzieży napisu doszło 18 grudnia 2009 r. Napis odnaleziono 70 godzin później we wsi koło Torunia. Złodzieje, których wkrótce zatrzymano, pocięli go wcześniej na trzy części. Jak ustalono, pięciu Polaków - wśród których znajdowali się sprawcy kradzieży i pośrednicy - działało na zlecenie pośrednika ze Szwecji.

Trzej bezpośredni sprawcy kradzieży w marcu zostali skazani na kary od półtora roku do dwóch i pół roku pozbawienia wolności oraz nawiązki pieniężne.

Hoegstroem został zatrzymany w lutym 2009 r. w Sztokholmie i umieszczony w areszcie. Miesiąc później szwedzki sąd zdecydował, że zostanie on wydany Polsce, co nastąpiło w kwietniu. Prokuratura wyraziła zgodę na podawanie jego nazwiska.

W listopadzie ub.r. szwedzka telewizja SVT wyemitowała program, w którym przyjaciel Hoegstroema mówił, że skarży się on na warunki pobytu w polskim areszcie. Mówił, że Hoegstroem z powodu braku opieki lekarskiej "sam musiał leczyć kontuzję stopy przy pomocy żyletki"; w czasie pobytu w Polsce schudł 15 kilogramów, a ponadto płaci za wodę oraz środki higieny.

Władze aresztu informowały wówczas PAP, że warunki, w jakich przebywa osadzony Szwed, nie odbiegają od warunków, w jakich przebywają inni aresztanci. Ma on m.in. dostęp do opieki medycznej, bezpłatne środki higieny, a jego waga utrzymuje się na podobnym poziomie jak przed aresztowaniem (schudł 2 kg). (PAP)

rgr/ bos/ jra/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz