Notowania

wiadomości
08.06.2011 12:13

Podlaskie: Kończy się proces ws. agencji finansowej "Grosik"

Dwóch świadków obrony zamierza przesłuchać jeszcze sąd w kończącym się procesie b.zarządu agencji finansowej "Grosik", oskarżonego o przywłaszczenie co najmniej 1,72 mln zł z nieistniejącej już spółki. Poszkodowanych jest ponad 8 tys. osób i firm.

Podziel się
Dodaj komentarz

*Dwóch świadków obrony zamierza przesłuchać jeszcze sąd w kończącym się procesie b.zarządu agencji finansowej "Grosik", oskarżonego o przywłaszczenie co najmniej 1,72 mln zł z nieistniejącej już spółki. Poszkodowanych jest ponad 8 tys. osób i firm. *

O przesłuchanie świadków wnoszą adwokaci. W związku z wakacjami, kolejna rozprawa, niewykluczone, że już ostatnia, została zaplanowana na początek września.

W środę sąd przesłuchał dwie osoby. Przy wykorzystaniu telekonferencji z sądem w Katowicach, zeznawał mężczyzna, który kilka lat temu prowadził jeden z punktów kasowych "Grosika".

W Białymstoku przed sądem zeznawała zaś ówczesna pracownica "Grosika" odpowiedzialna za kontakty z franczyzobiorcami - osobami, które podpisywały z agencją stosowne umowy i pod jego szyldem prowadziły punkty przyjmowania opłat.

"Chęć za szybkiego rozwoju, nietrafione inwestycje" - tak odpowiedziała, pytana o powody upadku spółki. W jej ocenie, niektóre inwestycje w powierzchnie handlowe i niektóre umowy nie były do końca przemyślane, a koszty trzeba było ponosić, co wpływało na sytuację finansową "Grosika".

Mówiła też, że początkowo firma miała ćwierć tysiąca punktów w całej Polsce. Po rozejściu się wspólników, agencja "Grosik" (to jej proces dotyczy - PAP) miała pod swoim szyldem 189 takich punktów, potem ta liczba sukcesywnie malała.

Nieistniejący już "Grosik" był typowym pośrednikiem finansowym. Ponieważ pobierał niskie opłaty, wiele osób przez niego regulowało swoje rachunki, np. płaciło czynsz, rachunki za prąd, gaz itp.

Śledczy wyliczyli, że od grudnia 2004 do września 2005 roku agencja działała na szkodę co najmniej 8336 osób fizycznych i szeregu firm, których zlecenia przelewów pieniędzy przyjęła, ale nie zrealizowała. Osoby pokrzywdzone z listy prokuratury straciły od kilkudziesięciu do kilku tysięcy złotych (nie licząc odsetek).

Według aktu oskarżenia, członkowie zarządu spółki Mariusz B. i Magdalena T., "działając wspólnie i w porozumieniu", by osiągnąć korzyść majątkową, przywłaszczyli nie tylko pieniądze klientów, ale także prowizję od utargów należną franczyzobiorcom (tu kwota straty została wyliczona na nie mniej niż 70 tys. zł). Do zarzutu przywłaszczenia pieniędzy oboje nie przyznają się.

Sprawa "Grosika" to jedno z najdłużej prowadzonych śledztw białostockiej prokuratury; trwało kilka lat, bo było wielu pokrzywdzonych, z których duża część sama zgłosiła się na policję. Konieczne też było wykonanie ekspertyz finansowych.

Świadkowie, o których przesłuchanie zawnioskowali w środę obrońcy oskarżonych, mają być już ostatnimi w sprawie. Dlatego nie jest wykluczone, że we wrześniu zapadnie wyrok w pierwszej instancji.

Na wniosek obrońców, sąd zgodził się cofnąć zakazy opuszczenia kraju, zastosowane przez prokuraturę wobec oskarżonych. Sąd uznał, że w obecnej fazie procesu, jako zabezpieczenie wystarczą same poręczenia majątkowe. (PAP)

rof/ bos/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz