Notowania

wiadomości
12.07.2012 20:55

Posłowie PiS i SP negatywnie o podręczniku "Ku współczesności"

Posłowie PiS i Solidarnej Polski krytykują jeden z podręczników do nauczania historii najnowszej w szkołach ponadgimnazjalnych - "Ku współczesności". Ich zdaniem, jest on szkodliwy, a dopuszczony został do użytku ze względu na złe procedury zatwierdzone przez MEN.

Podziel się
Dodaj komentarz

*Posłowie PiS i Solidarnej Polski krytykują jeden z podręczników do nauczania historii najnowszej w szkołach ponadgimnazjalnych - "Ku współczesności". Ich zdaniem, jest on szkodliwy, a dopuszczony został do użytku ze względu na złe procedury zatwierdzone przez MEN. *

Podręcznikowi oraz procedurom dopuszczenia go do użytku szkolnego poświęcone zostało czwartkowe posiedzenie sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży. Zostało one zwołane właśnie na wniosek posłów PiS i Sprawiedliwej Polski

Podręcznik "Ku współczesności. Dzieje najnowsze 1918-2006" autorstwa Andrzeja Brzozowskiego i Grzegorza Szczepańskiego wydany przez Wydawnictwo Piotra Marciszuka Stentor. Podręcznik przeznaczony jest dla uczniów I klas szkół ponadgimnazjalnych, którzy od września uczyć się będą zgodnie z nową podstawą programową nauczania. Dopuszczony do użytku szkolnego został w maju tego roku.

Jak poinformowała wiceminister edukacji Joanna Berdzik podręcznik nim został dopuszczony do użytku szkolnego przeszedł całą procedurę przewidzianą w prawie - uzyskał trzy pozytywne recenzje wydane przez rzeczoznawców: dwie merytoryczne i jedną językową. Przyznała, wcześniej jedna z opinii merytorycznych była negatywna.

W takiej sytuacji - zgodnie z procedurami - występuje się o dodatkową opinię, która jest rozstrzygająca. Gdy jest ona pozytywna książka zostaje dopuszczona do użytku szkolnego jako podręcznik. Procedury dopuszczania podręcznika do użytku szkolnego zostały opisane w ustawie o systemie oświaty i w rozporządzeniu ministra edukacji.

"Podręcznik +Ku współczesności+ od samego początku, za względu na swoją zawartość budził i wciąż budzi wiele emocji, kontrowersji i zdecydowany sprzeciw" - zaznaczył uzasadniając wniosek o zwołanie posiedzenia komisji Sławomir Kłosowski (PiS). Jak mówił w mediach zarzucono podręcznikowi: manipulację faktami z historii najnowszej, fałszowanie przeszłości, tendencyjny dobór treści, zamieszczanie stronniczych opinii i komentarzy, zamiast historycznych faktów.

"Lustracja w podręczniku potraktowana jest w stronniczym tonie, określana mianem +awantury o teczki+, a kwestia agenturalnej przeszłości Lecha Wałęsy przywołana jest w tendencyjnym tonie w kontekście skandalu wywołanego przez Antoniego Macierewicza. W opiniach historyków w podręczniku dominuje opcja prorosyjska, a jej autorzy przekonują, że określenie +sowieci+ to nadużywany rusycyzm, który zastępują przymiotnikiem radziecki" - mówił Kłosowski.

"Książce zarzucono propagowanie treści promujących i reklamujących 'Gazetę Wyborczą', bo jak inaczej traktować pytanie z tezą zamieszczone w podręczniku: +Scharakteryzuj drogę 'Gazety Wyborczej' od dziennika solidarnościowej opozycji, do najbardziej poczytnej, atrakcyjnej dla szerokiej publiczności polskiej gazety+. Zwrócono uwagę na całkowite pominięcie roli prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego w wolnej Polsce i sprowadzenie próby naprawy państwa w latach 2005-2007 do stwierdzenia faktu istnienia rządu koalicyjnego rządu PiS" - wyliczał poseł.

Do wyliczania wad podręcznika dołączyli się inni posłowie. Zbigniew Dolata (PiS) zauważył na przykład, że Powstaniu Warszawskiemu poświęcono w książce niecała jedną stronę, a Stanowi Tymińskiemu połowę strony. Włodzimierz Bernacki (PiS) nazwał podręcznik "szkodliwym" m.in. z powodu pomieszania używanych tam pojęć. Według niego, znajdujące się w książce definicje z zakresu politologii są nieaktualne z punktu widzenia obecnego stanu wiedzy. Posłowie mówili także o błędach w zamieszczonych datach.

Krytykowali również obecny sposób dopuszczania podręczników do użytku szkolnego. "Z doświadczenia wiem, że żaden podręcznik nie jest w 100 procentach dobry. W tym jednak podręczniku - jak w soczewce - skupiły się wszystkie wady dotychczasowego systemu" - ocenił Dariusz Piontkowski (PiS).

Z kolei Urszula Augustyn (PO) i Marek Rząsa (PO) przypomnieli, że ostatecznie o wyborze konkretnego podręcznika dla uczniów decyduje nauczyciel ich uczący. Mówili także m.in., że podręcznik nie jest obecnie jedynym źródłem i środkiem do zdobywania wiedzy przez uczniów, i że nauczyciele także mogą sięgać po inne środki.

Joanna Adamczyk redaktor merytoryczny podręcznika "Ku współczesności" z Wydawnictwa Stentor, odnosząc się do wypowiedzi posłów przypomniała, że historia współczesna zawsze budzi wiele kontrowersji. "Jest to okres historyczny, który jest jeszcze troszeczkę dla nas polityką, naszymi wspomnieniami, którym towarzyszą emocje. Każdy chciałby coś innego w podręczniku historii zobaczyć. Można dyskutować na temat tego co powinno się jeszcze znaleźć, co powinno być szerzej opisane" - zaznaczyła.

Odwołała się do podstawy programowej nauczania, w której zawarta jest informacja jakie treści powinny się znaleźć w podręczniku. "Nasz podręcznik spełnia wszystkie te wymogi" - podkreśliła.

Po blisko dwu i półgodzinnej dyskusji posiedzenie komisji zostało przerwane z powodów organizacyjnych - rozpoczynało się, bowiem kolejne posiedzenie komisji edukacji, tym razem połączone z posiedzeniem sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. Dyskusja nad podręcznikiem ma być kontynuowana w późniejszym terminie.

Wcześniej Kłosowski zapowiedział, że od przebiegu dyskusji i przedstawionych podczas niej stanowisk zależeć będzie czy PiS zaproponuje projekt dezyderatu w tej sprawie, oraz jego ewentualna treść. (PAP)

dsr/ abe/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz