Notowania

wiadomości
28.05.2012 16:06

Reżyser "Marleya": to prosta biografia legendarnego muzyka

To nie jest film muzyczny, to prosta biografia legendarnego muzyka - mówił o swoim najnowszym filmie "Marley" laureat Oscara, Kevin Macdonald. Jego opowieść o muzyku reggae Bobie Marleyu otwiera rozpoczynający się w poniedziałek 52. Krakowski Festiwal Filmowy.

Podziel się
Dodaj komentarz

To nie jest film muzyczny, to prosta biografia legendarnego muzyka - mówił o swoim najnowszym filmie "Marley" laureat Oscara, Kevin Macdonald. Jego opowieść o muzyku reggae Bobie Marleyu otwiera rozpoczynający się w poniedziałek 52. Krakowski Festiwal Filmowy.

Szkocki reżyser, laureat Oscara za dokument "One Day in September", jest gościem krakowskiego festiwalu, na którym "Marley" ma swoją polską premierę.

Jak mówił Macdonald, już sześć lat temu nosił się z zamiarem nakręcenia filmu z udziałem rastafarian z Etiopii, ale projekt ten nie wypalił z powodu braku funduszy. Kilka lat później odebrał telefon z propozycją zrobienia filmu dokumentalnego o Bobie Marleyu. Z obrazem początkowo miał się zmierzyć Martin Scorsese, a później reżyser "Milczenia owiec", Jonathan Demme.

"Okazało się, że to szczęście, że nie było pieniędzy na mój pierwszy projekt, bo dzięki temu mogłem nakręcić prawdziwą biografię Marleya" - zaznaczył reżyser.

Dodał, że dotarcie do archiwalnych materiałów filmowych przedstawiających Boba Marleya było bardzo trudne, bo są one nieliczne i rozproszone po całym świecie. W filmie są jednak "rodzynki", jak na przykład akustyczne wykonania piosenek, które nigdy wcześniej nie były publikowane.

Reżyserowi udało się też pozyskać akceptację i zaufanie rodziny Marleya, a Ziggy Marley, najstarszy jego syn, odegrał znaczą rolę przy realizacji filmu.

"To było główne wyzwanie, zgromadzić tych wszystkich ludzi wokół tej idei. To było bardzo pracochłonne" - wyznał Macdonald.

Podkreślił, że rodzina Marleya dała mu wolną rękę przy realizacji dokumentu, a sami bardzo szczerze i bez upiększeń opowiadali o zmarłym muzyku. "Nie przykrywali niedoskonałości, chcieli go pokazać jako ojca, męża, jako kogoś więcej niż tylko muzyka" - tłumaczył Macdonald.

Jego dokument to rodzaj mozaiki złożonej z wypowiedzi rodziny, przyjaciół i osób, które znały Marleya i z nim pracowały. Reżyser ukazuje jego wybory, decyzje na tle wydarzeń i przemian społecznych i politycznych w jego ojczyźnie, Jamajce.

Jak mówił Macdonald, twórczość Marleya ma wielki wpływ na ludzi na całym świecie. "To, o czym pisał i śpiewał, było ważne dla wszystkich: bieda, wykluczenie, nadzieja na lepsze jutro. On wiedział, jak to jest być biednym, dlatego jego słowa przemówiły do tych, którzy również doznają tego stanu" - mówił.

"W Indiach ludzie nie słyszeli o Rolling Stonesach czy Beatlesach, ale Marleya znają" - dodał.

Film Macdonalda symbolicznie kończą sceny, w których ludzie w różnych miejscach na całym świecie śpiewają jego piosenki.

Kevin Macdonald to autor 19 filmów, w tym laureat Oscara w 2000 r. za dokument "One Day in September" o ataku palestyńskich terrorystów na wioskę olimpijską w Monachium.

Reżyser pytany przez dziennikarzy, jak to jest być laureatem Oscara, powiedział, że od momentu otrzymania tej nagrody jest "nią naznaczony".

"Gdziekolwiek pojadę, zawsze się go wspomina, pyta o niego - to magia Oscara. Oczywiście ułatwia on karierę, bo łatwiej uzyskuje się pieniądze na nowe projekty" - ocenił. W Stanach Zjednoczonych - mówił Macdonald - informacja przy nazwisku o otrzymaniu Oscara działa podobnie jak tytuł szlachecki w Wielkiej Brytanii. (PAP)

rgr/ hes/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz