Notowania

wiadomości
29.03.2011 12:17

SN utrzymał wyrok 12 lat dla kobiety za zabójstwo przyjaciela

Ostateczny jest już wyrok 12 lat więzienia dla Heleny K. za zabójstwo mężczyzny z Włocławka, z którym była związana. Ustalono, że zadała mu ona wiele ciosów tępym narzędziem w głowę. We wtorek Sąd Najwyższy oddalił kasację obrony w tej poszlakowej sprawie.

Podziel się
Dodaj komentarz

Ostateczny jest już wyrok 12 lat więzienia dla Heleny K. za zabójstwo mężczyzny z Włocławka, z którym była związana. Ustalono, że zadała mu ona wiele ciosów tępym narzędziem w głowę. We wtorek Sąd Najwyższy oddalił kasację obrony w tej poszlakowej sprawie.

49-letnią Helenę K., magister pedagogiki i byłą pracownicę Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie, oskarżono, że w lutym 2007 r. zabiła 51-letniego Tadeusza K. w jego domu we Włocławku. Według prokuratury uderzała go wielokrotnie w głowę tłuczkiem do mięsa z metalowymi obiciami. Ustalono, że między parą dochodziło do nieporozumień na tle emocjonalnym. Ofiara była znajomym zarówno Heleny K., jak i jej męża Krzysztofa.

Kobieta zaprzeczała, by dopuściła się zabójstwa. Powoływała się m.in. na fakt, że już po feralnym dniu usiłowała dodzwonić się do K. Prokuratura uznała, że mogła to być z jej strony próba odwrócenia od siebie oskarżeń - tym bardziej że zaraz po czynie spaliła swą odzież i buty. Ważną poszlaką były słowa, jakie kobieta wypowiedziała do znajomego: "Kochasia już nie mam" lub - w innej wersji - "Kochasia już nie ma". Prokuratura oceniła, że w pierwszym brzmieniu mogło to oznaczać, że zakończyła ona tę znajomość; w drugim - że K. nie żyje.

W 2009 r. Sąd Okręgowy we Włocławku skazał kobietę na 12 lat więzienia, uznając, że łańcuch poszlak wskazuje na jej winę. SO uznał, że posłużyła się ona tłuczkiem do mięsa, który był w domu ofiary, a po zbrodni zniknął. Mąż kobiety został uznany za winnego pomocy w zacieraniu śladów zbrodni (pomagał w spaleniu odzieży), ale sąd odstąpił od wymierzenia mu kary jako osobie najbliższej dla oskarżonej.

W 2010 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku utrzymał wyrok. Z opisu czynu usunął jedynie tłuczek jako narzędzie zbrodni, przyjmując, że było to "narzędzie tępokrawędziaste".

Obrońca kobiety podnosił, że skoro wyeliminowano tłuczek jako narzędzie zbrodni, to konsekwencją powinno być ponowne zbadanie kwestii winy. W kasacji do SN adwokat zwrócił się o zwrot sprawy do SA w Gdańsku. Prokuratura wnosiła o oddalenie kasacji, podkreślając, że usunięcie z opisu czynu tłuczka jako narzędzia zbrodni nie miało wpływu na wyrok SA.

Trzyosobowy skład SN uznał kasację za "oczywiście bezzasadną". W uzasadnieniu postanowienia sędzia SN Krzysztof Cesarz podkreślał, że w swej kasacji obrońca (którego nie było w SN) pominął, iż sądy uznały za "prawie pewne", że to tłuczek był narzędziem zbrodni. Według SN, nie można mówić o takich konsekwencjach usunięcia tłuczka z opisu czynu, jak chciał tego adwokat.

Łukasz Starzewski (PAP)

sta/ itm/ bk/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz