Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Syn Tyrmanda o angielskiej wersji "Dziennika 1954"

0
Podziel się

Trwają prace nad tłumaczeniem na język angielski "Dziennika 1954" Leopolda
Tyrmanda, będzie to trzeci po powieściach "Zły" i "Siedem dalekich rejsów" utwór Tyrmanda w całości
przetłumaczony na ten język. O pracach nad tłumaczeniem mówił syn pisarza Matthiew Tyrmand.

bCZwpqjV

*Trwają prace nad tłumaczeniem na język angielski "Dziennika 1954" Leopolda Tyrmanda, będzie to trzeci po powieściach "Zły" i "Siedem dalekich rejsów" utwór Tyrmanda w całości przetłumaczony na ten język. O pracach nad tłumaczeniem mówił syn pisarza Matthiew Tyrmand. *

"To niezwykle wzruszająca lektura, ważna dla mnie. Ojciec, gdy pisał dziennik miał 34 lata, ja, gdy go czytam mam 31 lat. Poznaję go, gdy był w tym samym wieku co ja" - powiedział Matthiew Tyrmand podczas środowego spotkania z publicznością w Księgarni Wrzenie Świata w Warszawie.

Jak mówił, kolejne partie przetłumaczonego "Dziennika 1954" otrzymuje od pracujących nad tekstem Andrzeja Wróbla i Anny Shelton. To jego pierwsze spotkanie z tekstem gdyż, nad czym ubolewa, nie zna języka polskiego. "Polski jest bardzo trudnym językiem, trudniejszym niż hiszpański" -ocenił.

bCZwpqjX

Matthiew Tyrmand jest synem pisarza i jego trzeciej żony Marry Ellen Fox. Ma siostrę bliźniaczkę Rebeccę. Gdy jego ojciec zmarł miał cztery lata. Jak mówi zna ojca głównie poprzez jego teksty - felietony i eseje pisane po angielsku.

"Wspomnienie ojca, impresja z dzieciństwa, to powaga, z jaką podchodził do wydarzeń dziejących się w świecie. Co wieczór słuchał wiadomości, nie wolno nam było mu wtedy przeszkadzać" - powiedział Matthiew.

Przyznał, że często słyszy, że jest podobny do ojca, zarówno - jak zaznacza - w kontekście negatywnym, jak i pozytywnym. "Od mamy słyszę to codziennie, szczególnie, gdy mówi, że jestem uparty i samowolny. Od innych słyszę, że mam podobny sposób mówienia, wyrażania opinii, podobne poczucie humoru" - mówił. Podobnie jak ojciec lubi też słuchać jazzu. "Dorastałem w domu, który był pełen jazzu. Ojciec zaszczepił zamiłowanie do jazzu mamie, mama siostrze i mnie (...) Jazz był dla ojca synonimem wolności" - zaznaczył.

Matthiew Tyrmand mieszka w Nowym Jorku, z wykształcenia jest finansistą, zafascynowany jest wolnym rynkiem, pracował jako makler na Wall Street. O tym, jak ważnym pisarzem polskim był jego ojciec uświadomił sobie w pełni podczas studiów w Chicago. Od trzech lat przyjeżdża do Polski; był już siedem razy. Niedawno otrzymał polskie obywatelstwo.

bCZwpqkd

Obecny kilkudniowy pobyt w Polsce związany jest z nadaniem imienia Leopolda Tyrmanda jednej z ulic oraz Domowi Kultury w Darłowie (woj.zachodniopomorskie), gdzie dzieje się akcja "Siedmiu dalekich rejsów". Uroczystość odbyła się kilka dni temu. "Chodziłem w Darłowie po tych samych ulicach gdzie 60 lat temu chodził ojciec, po ulicach, które opisał" - mówił wzruszony.

Przyznał, że bardzo ważne jest dla niego poznawanie miejsc związanych z ojcem. Wspominał, jak podczas pierwszego pobytu w Warszawie udało mu się wejść do budynku dawnej YMCA i zobaczyć pokój, w którym Leopold Tyrmand napisał "Dziennik 1954".

Leopold Tyrmand (1920 - 1985) pisarz, dziennikarz, popularyzator jazzu. Urodził się w Warszawie, zmarł w Stanach Zjednoczonych w Fort Myers na Florydzie. Prowadził osobistą krucjatę przeciwko PRL-owskiej szarości za pomocą kolorowych skarpetek i jazzu, był autorem największego sukcesu wydawniczego lat 60., na starość został konserwatystą. Pochodził z zasymilowanej rodzinie żydowskiej.

W 1938 roku Leopold Tyrmand wyjechał do Paryża, gdzie przez rok studiował na wydziale architektury Academie des Beaux-Arts. Wybuch wojny zastał go w Warszawie, skąd przedostał się do Wilna. Rodzice Tyrmanda trafili na Majdanek, ojciec zginął, matka przeżyła wojnę, potem wyemigrowała do Izraela.

bCZwpqke

Jesienią 1940 r. Tyrmand nawiązał kontakty z Armią Krajową, za co w kwietniu następnego roku został aresztowany przez NKWD i skazany na osiem lat więzienia. Jednak już w czerwcu, po ataku Niemiec na Wilno, Tyrmandowi udało się uciec z rozbitego bombami transportu kolejowego. Pod koniec wojny udało mu się przedostać do Szwecji.

W kwietniu 1946 r. Tyrmand powrócił do Warszawy, pisywał w "Przekroju", "Tygodniku Powszechnym", "Ruchu Muzycznym". W 1950 r. usunięto go z redakcji "Przekroju" za relację z turnieju bokserskiego, w której skrytykował stronniczość radzieckich sędziów. Trzy lata później zamknięto "Tygodnik Powszechny", a Tyrmand został obłożony zakazem publikacji. Frustrację związaną z przymusową bezczynnością pisarz przelał na łamy "Dziennika 1954". Rok później ukazała się powieść "Zły", która okazała się nie tylko największym sukcesem literackim Tyrmanda, lecz również największym sukcesem wydawniczym lat 50. w Polsce.

Pisarz stał się liderem powstającego ruchu jazzowego w Polsce, organizował festiwale i koncerty, wydał też monografię "U brzegów jazzu".

Po 1958 r. cenzura zatrzymywała kolejne jego powieści, jak "Siedem dalekich rejsów", odmawiano też wznowień. Ostatnią książką, którą udało się Tyrmandowi opublikować w Polsce, był "Filip" (1961). W tym samym roku Tyrmand podpisał umowę z PIW-em na powieść zatytułowaną "Życie towarzyskie i uczuciowe". Fragmenty książki, będące pamfletem na popularny warszawski salon Ireny Krzywickiej, wydrukowano w tygodniku "Kultura". Skandal, jaki wywołały te fragmenty, nie przysporzył Tyrmandowi popularności - pisarz miał teraz przeciwko sobie nie tylko władzę, ale i własne środowisko. W marcu 1965 r. po latach starań przyznano mu paszport i Tyrmand wyjechał z Polski, jak się okazało - na zawsze.

bCZwpqkf

Najpierw podróżował po Europie i Izraelu, potem ruszył do USA, gdzie czekało na niego stypendium. W latach 1967-71 współpracował z renomowanym tygodnikiem "The New Yorker", wydał też zbiory esejów: "Dziennik amerykański" oraz "Zapiski dyletanta".

W epoce kontrkultury i młodzieżowego buntu, Tyrmand stał się zwolennikiem wartości konserwatywnych, publicystą piętnującym tendencje lewicowe. Mottem jego twórczości z tego okresu stało się zdanie: "Przybyłem do Ameryki, aby bronić jej przed nią samą".

Jednak w 1971 "The New Yorker", a następnie inne wydawnictwa odrzuciły tyrmandowski pamflet na komunizm, wydany po latach jako "Cywilizacja komunizmu". Tyrmand uznał się za prześladowanego przez "kulturę liberalną" (pisarz uchodzi zresztą za twórcę tego pojęcia) i nawiązał współpracę ze środowiskami konserwatywnymi. Trafił do założonego przez Johna Howarda The Rockford Institute, w 1976 r. rozpoczęli wydawanie miesięcznika "Chronicles of Culture", który do dziś jest jednym z ważnych głosów amerykańskiego konserwatyzmu. (PAP)

dsr/ aszw/ abe/

bCZwpqky
wiadomości
pap
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(0)