Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
gaz
16.07.2009 12:37

UE: KE wzmacnia bezpieczeństwo zaopatrzenia w gaz

Odcięcie 10 proc. dziennego importu gazu do UE wystarczy, by Komisja Europejska (KE) ogłosiła sytuację kryzysową, która uruchomi mechanizmy wewnątrzunijnej solidarności - to jedna z ogłoszonych w czwartek propozycji KE w sprawie wzmocnienia bezpieczeństwa energetycznego Unii Europejskiej.

Podziel się
Dodaj komentarz

Odcięcie 10 proc. dziennego importu gazu do UE wystarczy, by Komisja Europejska (KE) ogłosiła sytuację kryzysową, która uruchomi mechanizmy wewnątrzunijnej solidarności - to jedna z ogłoszonych w czwartek propozycji KE w sprawie wzmocnienia bezpieczeństwa energetycznego Unii Europejskiej.

Propozycja nowego rozporządzenia jest lekcją, jaką KE wyciągnęła z zimowego konfliktu gazowego między Rosją a Ukrainą, który spowodował odcięcie dostaw dla niektórych krajów UE. To także skutek nacisków krajów członkowskich, w tym Polski, by wzmocnić gwarancje solidarności w przypadku kryzysu.

"Musimy wypracować najlepsze rozwiązania, by być przygotowanym na najgorsze - powiedział przewodniczący KE Jose Manuel Barroso. - Nasz wniosek zobowiązuje państwa członkowskie do gotowości i współpracy na wypadek zakłóceń w dostawach gazu".

Komisarz UE ds. energii Andris Piebalgs tłumaczył, że filozofią nowego rozporządzenia jest lepsze przygotowanie krajów członkowskich do odcięcia dostaw, tak by w ogóle nie dopuścić do wybuchu kryzysu.

Kraje mają być gotowe na skutki zamknięcia ważnej instalacji (np. gazociągu) i być w stanie zrekompensować brak dostaw zapasami z magazynów albo zdywersyfikowanymi dostawami z innych, bezpiecznych źródeł - na przykład od sąsiadów.

Ten wskaźnik definiujący poważne zakłócenia dostaw (nazwany N-1) wymaga powołania w krajach członkowskich organów, które będą stale monitorować sytuację, oceniać ryzyko, przygotowywać plany działań antykryzysowych oraz niezbędne inwestycje. Jeśli zużycie gazu wzrośnie - trzeba będzie zwiększyć zapasy, albo zagwarantować alternatywne dostawy. To ma sprawić, że dostawy gazu nie będą już mogły być używane jako polityczny straszak, bo ich wstrzymanie niczym krajowi nie zagrozi.

KE odstąpiła natomiast od propozycji obowiązkowych strategicznych zapasów gazu. Natomiast w ramach spełniania wskaźnika N-1, kraje muszą być w stanie wyrównać braki w dostawach przez 60 dni w skrajnie niekorzystnych warunkach klimatycznych. W przeciwnym razie grożą im sankcje, w postaci procedur o naruszenie unijnego prawa, które mogą zakończyć się przed Trybunałem w Luksemburgu. Inwestycje będą potrzebne prawie wszędzie, choćby po to, by lepiej połączyć krajowe sieci przesyłowe. Gazociągi mają zapewniać przesył w obie strony. Niezbędne inwestycyjne plany krajowe mają być gotowe do września przyszłego roku.

"Jeśli będą połączenia między Polską a Niemcami i Polską a Litwą, to w razie kryzysu gaz z Niemiec będzie mógł płynąć bez przeszkód przez Polskę na Litwę. Wtedy nie będzie potrzeby magazynowania gazu" - tłumaczył Piebalgs. Koszt niezbędnych inwestycji, by w ciągu trzech lat od wejścia w życie rozporządzenia (około marca 2014 roku) wszystkie kraje spełniły zasadę N-1, oszacował na 2,5 mld euro. Przy czym największe wydatki będą konieczne na Litwie, w Słowenii, Finlandii, Irlandii. Najlepiej przygotowane są: Dania, Grecja, Belgia i Niemcy.

Każdy kraj ma mieć gotowy plan awaryjny, który zagwarantuje, że dostawy gazu będą utrzymane dla gospodarstw domowych, szkół, szpitali, nawet podczas najbardziej surowej zimy. KE razem z nową unijną agencją i krajowymi operatorami będzie czuwać nad spójnością, wiarygodnością i skutecznością tych planów.

Co się stanie, kiedy kraje, wbrew filozofii rozporządzenia, nie będą już potrafiły przeciwdziałać kryzysom lokalnym? Każdy kraj będzie mógł poprosić KE o ogłoszenie sytuacji kryzysowej w całej UE - wtedy KE będzie mogła, ale nie musiała to zrobić. Gdy kryzys wystąpi w dwóch lub więcej krajach, KE ogłosi kryzys automatycznie. Podobnie w przypadku, gdy wstrzymanych zostanie 10 proc. dziennego importu gazu do UE. Obecne przepisy zobowiązują do reakcji na poziomie unijnym, jeśli zagrożonych jest 20 proc. dostaw dla całej UE przez co najmniej osiem tygodni.

"Gdy będzie ogłoszony kryzys, wówczas Wspólnota podejmuje działania na rzecz przywrócenia bezpieczeństwa energetycznego" - powiedział Piebalgs. KE, poprzez unijną grupę koordynatorów ds. gazu oraz nowo powołaną agencję UE, ma koordynować wewnętrzną solidarność polegającą na swobodnym przepływie gazu przez granice. Ma też czuwać nad wymianą informacji, a w kontaktach z krajami trzecimi zapewniać, że UE mówi jednym głosem.

"Tylko działając razem jesteśmy silni. UE mówiła jednym głosem podczas ostatniego kryzysu między Rosją a Ukrainą. To pozwoliło na znalezienie rozwiązania, którego żaden kraj sam by nie osiągnął" - powiedział komisarz.

Wyraził nadzieję, że w ciągu roku nowe rozporządzenie zostanie zaakceptowane przez rządy państw członkowskich i Parlament Europejski.

Gaz zapewnia jedną czwartą zaopatrzenia UE w energię, przy czym ponad połowa pochodzi ze źródeł zewnętrznych (z czego połowa z Rosji). Do 2020 roku udział importu wzrośnie do ponad 80 proc.

Michał Kot (PAP)

kot/ ap/

Tagi: gaz, wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz