"Wtedy zaczęlibyśmy mieć problemy". Tyrowicz o zamieszaniu z Glapińskim

Joanna Tyrowicz nie obawia się paraliżu prac Rady Polityki Pieniężnej w związku z możliwym postawieniem Adama Glapińskiego przed Trybunał Stanu. Jak zaznacza, realny problem nastąpiłby przy nagłej i długotrwałej niedyspozycji prezesa. Członkini Rady w rozmowie z "Rzeczpospolitą" dosadnie ocenia pracę prezesa Narodowego Banku Polskiego.

Adam Glapiński, prezes NBP i Joanna Tyrowicz, członkini RPP (w kółku)Adam Glapiński, prezes NBP i Joanna Tyrowicz, członkini RPP (w kółku)
Źródło zdjęć: © East News, Flickr | Artur Szczepański, REPORTER, NBP
Bartłomiej Chudy

Sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej poparła wniosek o postawienie Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. Teraz sprawą zajmie się Sejm. Ewentualne przegłosowanie wniosku nie oznaczałoby jednak automatycznego zawieszenia prezesa NBP w obowiązkach.

Tyrowicz nie widzi zagrożenia ws. sytuacji w NBP

Zdaniem prof. Joanny Tyrowicz, członkini RPP, obecna sytuacja nie zagraża funkcjonowaniu Rady Polityki Pieniężnej. Jak tłumaczy w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej", nikt nie szuka rozwiązania, które w praktyce doprowadziłoby do zmiany na stanowisku prezesa banku centralnego.

Według mnie w ogóle nie ma ryzyka, że cokolwiek zostanie w praktyce przerwane. Nie widzę żadnego zagrożenia, między innymi dlatego, że nikt nie szuka konsensualnego rozwiązania. Gdyby go szukano, to dopiero wtedy zaczęlibyśmy mieć problemy: np. jak ustalić, kto będzie zwoływać posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej, zanim powoła się nowego prezesa – ocenia Joanna Tyrowicz.

Jednocześnie zwraca uwagę, że ustawa o NBP nie wskazuje jednoznacznie, kto mógłby zwoływać posiedzenia RPP, gdyby zabrakło jej przewodniczącego. Praktyka przejmowania tej kompetencji przez pierwszego wiceprezesa ukształtowała się po katastrofie smoleńskiej w 2010 r., ale nie wynika wprost z przepisów.

Sytuacja paraliżu jest całkiem kontrfaktyczna, nie rozumiem tego zamieszania. Bardziej zastanawia mnie, czy jako społeczeństwo tolerujemy fakt, że prezesem NBP jest taka osoba jak Adam Glapiński – prof. Joanna Tyrowicz dla "Rzeczpospolitej".

Jednocześnie wizja sytuacji z niepełnym składem zarządu NBP od listopada, gdy wygasa kadencja wiceprezesa banku Adama Lipińskiego, jest całkiem realna. Premier Donald Tusk nie udzielił wymaganej prawem kontrasygnaty na powołanie nowych członków zarządu, o które występował NBP do prezydenta.

Tyrowicz uważa, że rzeczywisty problem mógłby powstać przede wszystkim w razie nagłej, długotrwałej niedyspozycji prezesa banku centralnego. Jednocześnie ironicznie oceniła jego aktywność. – Tymczasem pan prezes w ogóle raczej z rzadka pełni swoje obowiązki, więc niewykluczone, że byśmy nie zauważyli takiej sytuacji – dodała.

Wybrane dla Ciebie