Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie

Rewolucji w kodeksie pracy nie będzie. "Brakuje na to czasu"

Stanisław Szwed, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej odpiera zarzuty o zmarnowanie miliona złotych na prace Komisji Kodyfikacyjnej.

- Z części rozwiązań na pewno skorzystamy, większość jednak posłuży jako punkt wyjścia do dalszych analiz - tak Stanisław Szwed podsumowuje dorobek Komisji Kodyfikacyjnej. Miała zmienić polskie prawo pracy, a jej działanie zakończyło się klapą. Zamiast ustawy pojawił się zlepek pomysłów.

Stanisław Szwed przyznaje, że działania Komisji nie były idealne. - Nie udało się nam uzyskać wsparcia strony społecznej dla jakichkolwiek zmian. A przecież nie tworzymy kodeksu dla rządu, ale dla pracowników, dla ludzi. Można wprowadzać rozwiązania siłowe, ale nie o to chodzi.

- Nowego kodeksu pracy, takiego jak planowaliśmy, nie będzie w tej kadencji na pewno. Brakuje na to już czasu - mówi. Zapewnia jednak, że część rozwiązań zostanie wykorzystana. Tak ma się stać w kwestii regulowania czasu pracy.

Komisja Kodyfikacyjna proponowała np. stworzenie kont wynagrodzeń, gdzie trafiałyby pieniądze za przepracowane nadgodziny. Pieniądze mogłyby być wykorzystane po zmianie pracy lub w przypadku wprowadzenia przez firmę skróconego czasu pracy. W ten sposób pracownik z dnia na dzień nie zarabiałby mniej w momencie problemów firmy.

Postulowano także brak 11-godzinnej przerwy w niektórych zawodach i sytuacjach. Szwed jednak nie precyzuje, które pomysły Komisji - a było ich kilka - podbierze Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Stanisław Szwed podkreśla, że resort nie wystraszył się pracowniczej „Solidarności”. Piotr Duda, przewodniczący „S” podkreślał, że liberalizacja przepisów spotka się z ostrą reakcją związków zawodowych. - Byliśmy przekonani na początku prac, że wszystkie tarcia będą rozwiązywane wewnątrz Komisji Kodyfikacyjnej. Tymczasem trafiały do mediów. To nie było dobre rozwiązanie. Skupialiśmy się na jednym, czy drugim wątku, a nie całej ustawie.

- Milion złotych nie został zmarnowany i warto z niego korzystać - dodaje.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Czytaj także
Polecane galerie
M.Z.
2018-05-17 06:46
Chciałabym wiedzieć czy z wynagrodzenia za nadgodziny które nie trafią do pracownika ,a na konto wynagrodzeń ,pracownik będzie płacił podatek na bieżąco czy w chwili gdy te pieniądze będą mu wypłacone. Bo jeśli będą opodatkowane ,a nie wypłacone to taki proceder ma swoją nazwę. A co jeśli pracownik zmieni pracę albo umrze. Czy te pieniądze będą do odzyskania? Jeśli nie to znaczy ,że pracował za darmo. Pytanie kto będzie brał nadgodziny jeśli to naprawdę będzie praca społeczna.
Reformator
2018-05-17 05:37
Ja proponuję stworzenie zasady że niedopłata PIT/CIT, do końca kwietnia następnego roku będzie trafiać nie do Budżetu Państwa tylko na specjalne konto. Tym sposobem, jeżeli podatnik będzie miał gorszy rok to owa kasa będzie dokładana do podatku aby Budżet Państwa nie przeżył szoku...
bajkopisarz
2018-05-17 01:20
podobno lotos ma poniesc koszty oplaty emisyjnej. na ludziach ma sie to nie odbic.
Pokaż wszystkie komentarze (13)