Notowania

złoto
22.07.2010 13:48

Wino, złoto i whisky - inwestycje dla wybranych?

Obrazy, diamenty, wina, monety kolekcjonerskie, whisky, komiksy, znaczki pocztowe a nawet autografy znanych osób - możliwości lokowania pieniędzy jest wiele. Czy statystyczny Kowalski ma szansę pomnażać swoje oszczędności dzięki inwestycjom alternatywnym?

Podziel się
Dodaj komentarz
(covilha/CC/Flickr)

Specjaliści są zgodni. W zdecydowanej większości przypadków to opcja dla wybranych. Inwestor, który obawia się giełdowej bessy i szuka innych niż akcje czy jednostki funduszy inwestycyjnych sposobów na pomnażanie swojego kapitału, a którego wiedza o rynkach alternatywnych jest co najwyżej pobieżna, powinien zwrócić się raczej w kierunku bezpiecznych instrumentów. W grę wchodzą więc: lokata bankowa i obligacje.

Inwestycje alternatywne - choć potencjalnie dają szanse na spore zyski, np. skrzynka 12 butelek wina Lafite Rotschild z 1982 r. w latach 2005-2009 podrożała z 4200 do 21,5 tys. funtów - są często obarczone dużym ryzykiem straty.

Sytuacja na niszowych rynkach zależy bowiem od wielu niewymiernych i nieprzewidywalnych czynników. - _ To na przykład zmienne mody i trendy _ - mówi Krzysztof Maruszewski z firmy Wealth Solutions. Najbardziej przewidywalną, bezpieczną i dostępną - w gronie inwestycji alternatywnych - wydaje się inwestycja w złoto poprzez zakup sztabek lub monet bulionowych.

Eksperci są zgodni co jednego. tzw. inwestycje emocjonalne należy potraktować, co najwyżej jako jeden ze sposobów na dywersyfikację strategii inwestora. Według specjalistów nie powinno być w nie zaangażowanych więcej niż od 5 do 15 proc. inwestowanych środków. - _ W przypadku złota mówi się, że w całym portfelu nie powinno być go więcej niż 5-10 proc _. - mówi Dominik Wojnowski, członek zarządu Inwestycje Alternatywne Profit SA – właściciel portalu fabrykazlota.pl.

Dlaczego warto zdywersyfikować portfel i wzbogacić aktywa o inwestycje alternatywne?

| Eksperci podkreślają, że są niezależne od rynków kapitałowych. Czyli możemy zarabiać nawet wtedy, gdy indeksy giełdowe lecą w dół. Niszowe rynki są też bardziej odporne na spekulacje, bo na takich rynkach nie działają duże inwestycje finansowe. |
| --- |

To także często opcja raczej dla bardziej zamożnych inwestorów. Bo np. ktoś, kto chce zainwestować w diament – zdaniem wielu znawców te kamienie szlachetne dają stabilny i wyższy od inflacji i odsetek z lokat zysk – musi liczyć się z wydatkiem nawet 80 tys. zł
Krzysztof Maruszewski zapewnia jednak, że w niektóre inwestycje alternatywne - takie jak wino czy whisky - można zaangażować się już od poziomu 5 tys. zł.

W złoto można inwestować wydając nawet 170 zł miesięcznie - tyle kosztuje jednogramowa sztabka lokacyjna - ale trzeba robić to systematycznie. Jednak jeżeli weźmiemy pod uwagę to, że tego typu aktywa powinny stanowić stosunkowo niewielki odsetek wszystkich zainwestowanych środków, to i tak wychodzi na to, że trzeba mieć do dyspozycji całkiem spore kwoty.

Ale pieniądze to nie wszystko. Podstawowy warunek samodzielnego działania na rynkach alternatywnych to specjalistyczna wiedza. Bez niej narażamy się na spore ryzyko dużej straty. Widać to na przykładzie zakupu dzieł sztuki.

Bez dogłębnej wiedzy na temat: prestiżu i międzynarodowej popularności artysty, sposobów określania autentyczności dzieła i oceny jego stanu oraz panujących aktualnie mód i trendów, łatwo o zbudowanie kolekcji, której wartość zamiast rosnąć, będzie coraz mniejsza.

Podobnie jest ze wspomnianymi wcześniej diamentami. Bez wiedzy na temat parametrów kamieni i sposobów określania ich autentyczności, łatwo o chybiony zakup. - _ W przypadku monet kolekcjonerskich także trzeba dobrze znać rynek. Owszem można kupować wszystko, co jest emitowane. Ale, by trafnie wytypować te monety, które staną się rarytasami, potrzebna jest już dobra znajomość tematu _ - mówi analityk portalu e-numizmatyka.pl

Ekspert Wealth Solutions przekonuje jednak, że nawet wymagające specjalistycznej wiedzy aktywa mogą być atrakcyjne dla laików – klienci domów maklerskich też nie mają wiedzy na temat rynku kapitałowego._ - Dlatego w przypadku inwestycji alternatywnych tak samo można skorzystać z rekomendacji doradcy _ – podkreśla Maruszewski.

Trzeba też pamiętać, że w przypadku niektórych inwestycji alternatywnych tzw. łatwość likwidacji nie jest tak duża, jak w przypadku tradycyjnych sposobów lokowania pieniędzy. Sprzedaż rzeźby czy też diamentu może trochę potrwać. - Ale już na przykład płynność na rynku wina i whisky jest porównywalna do funduszy inwestycyjnych – mówi Maruszewski. - _ W przypadku złota także nie ma z tym problemu. Skupuje je Narodowy Bank Polski. Można je też sprzedać w każdej chwili, w każdym miejscu na świecie - _ dodaje ekspert portalu fabrykazlota.pl.

Ale akurat to nie powinno zbytnio zrażać inwestora, bo rekomendowany przez znawców horyzont czasowy większości inwestycji emocjonalnych - np. w wino - to minimum pięć, a czasami nawet 40 lat.

Także złoto należy traktować długoterminowo. - _ Owszem ktoś może chcieć zarobić w rok - bo na przykład widzi, że przez ostatnie kilka lat złoto podrożało pięciokrotnie - ale wtedy mamy do czynienia ze spekulacją. Właściwy horyzont to kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat. W takiej perspektywie taka lokata kapitału to nie tylko zabezpieczenie naszych oszczędności przed inflacją, ale też szansa na dobrą stopę zwrotu _- podkreśla Dominik Wojnowski.

Tagi: złoto, eurobank
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz