Kwiecień: Deutsche nadal ciąży giełdom

Bank jest niemiecki, ale skala jego działania jest globalna, więc jego kłopoty udzielają się parkietom na całym świecie.

Obraz
Przemysław Kwiecień

Kolejny dzień, kolejne minima w notowaniach Deutsche Banku. Bank jest niemiecki, ale skala jego działania jest globalna, więc jego kłopoty udzielają się parkietom na całym świecie – również w Warszawie. Nic dziwnego, że warszawski WIG20 znów jest pod kreską. Ale są też dobre wiadomości.


DLA CIEBIE
Przetestował setki zawodów. Który wybrałby na start? - Wojciech Kaczmarczyk II Pierwsza praca #4 

Od weekendowego komentarza niemieckiej kanclerz, iż niemiecki gigant bankowy nie może liczyć na pomoc państwa trwa wyprzedaż jego walorów. Dziś jedna akcja Deutsche Banku była w pewnym momencie wyceniana poniżej 10.20 euro, podczas gdy jeszcze rok temu było to ponad 26 euro.

Przypomnijmy, że Bank mierzy się z licznymi problemami – spadkiem dochodowości podstawowego biznesu, dużą ekspozycją na rynek instrumentów pochodnych, a wreszcie z licznymi procesami z regulatorami. To właśnie informacja z amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości o karze sięgającej 14 mld dolarów sprawiła, że akcje i tak przecenionego banku ponownie ruszyły na południe, rozbudzając obawy o kondycję sektora bankowego w Europie jako całości i dając pretekst do przeceny na wielu rynkach, gdzie indeksy pozostawały na wysokich poziomach.

W tym kontekście mamy dziś jednak dobrą wiadomość – przedstawiciel DS powiedział dziś, że banki będą mogły zmniejszyć rozmiar odszkodowań. Brzmi to dość enigmatycznie, ale to jednak pierwsza dobra od wielu dni wiadomość dla akcjonariuszy Banku. Co więcej, z USA napłynęły bardzo dobre dane – indeks nastrojów konsumentów odnotował wzrost do poziomu 104.1 pkt., zaskakując pozytywnie drugi miesiąc z rzędu. To wartość najwyższa od kryzysu finansowego z 2008 roku, a że indeks jest dość dobrze skorelowany z zachowaniem rynku akcji w USA, to pomógł poprawić nastroje.

Na tę chwilę w USA mamy niewielkie wzrosty, to zasługa głównie reakcji na debatę prezydencką, którą według sondażu CNN wygrała Clinton. W Europie jednak nie jest już tak różowo - kluczowe europejskie parkiety tracą po 0.5-0.7%. Podobną skalę spadków obserwujemy w Warszawie.

Po raz kolejny giełda nie jest wolna od czynnika politycznego. Inwestorzy alergicznie reagują na hasło repolonizacji, które teraz dotknęło firm paliwowych. Według doniesień miałyby one odegrać rolę w repolonizacji... handlu, dokładnie poprzez przejęcie „Żabki”. Obydwie spółki dziś tracą, w tym Lotos znacznie, bo przeszło 2%. Spore straty notuje też PZU, zaś po zielonej stronie rynku są Orange oraz mBank.

Pomimo prób odbicia w USA rynki globalne wyglądają tak, jakby szykowały się do większej korekty, a to oznacza, że warszawski WIG20 może nawet znaleźć się na najniższym w tym roku poziomie. Do styczniowego dołka zostało bowiem już niewiele ponad 50 pkt.

Wybrane dla Ciebie