Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Krzysztof Barembruch
|

Miłe niespodzianki

0
Podziel się:

Dobre nastroje na parkiecie, które wręcz zaczynają przeradzać się w beztroską idyllę, oczywiście cieszą tych, których portfele po brzegi wypełnione są akcjami spółek.

Giełda w ostatnich dniach sprawia inwestorom prawie same miłe niespodzianki. Najpierw seria czterech z rzędu wzrostowych sesji, potem zaskakująco łagodna i do bólu przewidywalna krótka korekta (na rynku mniejszych spółek wręcz tylko kilkugodzinna), a w środę trudny do uzasadnienia kolejny wzrost cen akcji.

Choć nie wskazywały na to żadne racjonalne przesłanki (na giełdach światowych nic ciekawego się nie działo), a jednak posiadacze akcji mogli dopisać sobie kolejny zarobek. I to całkiem przyzwoity, bo WIG20 poszedł w górę o 1,2 proc., tak samo zresztą, jak indeks średniaków mWIG40. Niespodzianka tym milsza, że na giełdzie budapeszteńskiej ceny akcji spadły w tym samym czasie o średnio pół procenta.

Wśród największych spółek lokomotywami hossy były PKO BP oraz Agora. Obie spółki rosły o prawie 5 proc., czyli w tempie rzadko spotykanym wśród tzw. blue chipów. Inwestorzy przypomnieli sobie o dobrych rokowaniach dla największego polskiego banku (w tym roku PKO wciąż będzie maszynką do zarabiania pieniędzy, korzystając z efektu skali prowadzonej działalności). W przypadku Agory pretekstu dla wzrostu trzeba szukać w komunikacie funduszy Julius Baer, które zwiększyły swój stan posiadania akcji wydawcy ,,Gazety Wyborczej". Skoro tak szacowna instytucja wchodzi w te akcje, to coś ciekawego musi się wokół Agory wkrótce wydarzyć - pomyślał zapewne niejeden inwestor składajmy w środę zlecenie kupna.

Dobre nastroje na parkiecie, które wręcz zaczynają przeradzać się w beztroską idyllę, oczywiście cieszą tych, których portfele po brzegi wypełnione są akcjami spółek. W głowach wielu inwestorów zaczyna kiełkować myśl o biciu historycznych rekordów. Zwłaszcza, że solidne obroty - 2,1 mld zł - pozwalają przypuszczać, że do gry, i to po popytowej stronie rynku (sądząc po ruchu cen) pojawiają się nowi gracze i nowe pieniądze. WIG20 przebił w środę poziom 3400 pkt. i definitywnie powrócił do średnioterminowego trendu wzrostowego (czyli rosnącej wstęgi, którą analitycy techniczni rysują, łącząc coraz wyżej położone górki i dołki koniunktury).

Warunki do ataku na historyczne rekordy są coraz lepsze, choć może niepokoić jednogłośny ton analityków. Na rynku zapanowała zgoda, że korektę zostawiliśmy już daleko w tyle i teraz czeka nas powrót dobrych czasów dla posiadaczy akcji. Taka wspólnota opinii powinna zapalić u inwestorów żółtą lampkę, bo na giełdzie - o czym niejednokrotnie się już przekonywaliśmy w ostatnim czasie - większość często się myli.

Ale kto by sobie zawracał głowę takimi wątpliwościami, skoro w środę wieczorem inwestorów - i to nie tylko naszych, ale tych na całym świecie - spotkała kolejna miła niespodzianka: Zarząd amerykańskiego banku centralnego pozostawił bez zmian stopy procentowe, a co ważniejsze - nie napisał w komunikacie ani słowa o możliwości zacieśnienia polityki pieniężnej. Indeksy giełdowe w USA zareagowały entuzjastycznym wzrostem sięgającym 2 proc. Akcji w Meksyku, Argentynie, czy Brazylii wystrzeliły w górę nawet o 3 proc. A te rynki wschodzące Ameryki Łacińskiej często bywają forpocztą zmian cen w Warszawie. Czyżby więc czwartek miał przynieść inwestorom kolejne zyski?

giełda
komenatrze giełdowe
wiadomości
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(0)