Kursy walut. Presja cenowa nie ustępuje

Poniedziałek na rynkach globalnych przebiegał w dość sielankowych nastrojach. Publikowane dane były mocne, ale też pokazały rosnące zagrożenie inflacją. Jednocześnie Departament Skarbu USA ogłosił plany pożyczkowe.

Kursy walut. Co z dolarem?Kursy walut. Co z dolarem?
Źródło zdjęć: © Pixabay
Przemysław Kwiecień

Najważniejszy wczorajszy raport to ISM dla amerykańskiego przemysłu. Odnotował on spadek z 64,7 do 60,7 pkt wobec wolniejszego wzrostu zamówień, produkcji oraz zatrudnienia. To nadal bardzo wysoki poziom oznaczający boom w przemyśle, jednak ten boom jest spowalniany przez ograniczenia.

Widać to we wskaźniku zapasów, który spadł poniżej 50 pkt., a także zapasów klientów (spadek do zaledwie 28,4 pkt.). Duży popyt i niższa podaż oznacza presję na ceny i tak właśnie było w kwietniu - indeks cen wzrósł do 89,6 pkt. W przeszłości był wyższy tylko dwukrotnie w latach 70-tych oraz w 2008 roku.

W latach 70-tych znacznie wzrosła inflacja, a jej obniżenie wywołało poważną recesję na początku lat 80-tych, zaś w 2008 roku był to efekt cen ropy bliskich 150 dolarów za baryłkę.


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Za każdym razem dochodziło wkrótce do poważnego kryzysu (choć oczywiście presja cenowa nie była jedyną ich przyczyną). Warto pamiętać, że niektóre restrykcje dopiero zostaną zniesione. W rejonie Nowego Jorku pełne otwarcie ma nastąpić od 19 maja, lada moment wszystkie restrykcje mają zostać zniesione na Florydzie. Zatem w pewnym sensie konsument dopiero za chwilę „ruszy do boju”, umożliwiając podnoszenie cen firmom mierzącym się z rekordowym wzrostem kosztów.

Jak silna jest ta fala pokazały wczorajsze dane o sprzedaży detalicznej w Niemczech, która mimo licznych jeszcze ograniczeń wzrosła w marcu o 11 proc. r/r, podczas gdy konsensus zakładał spadek!

Jakiś czas temu pisałem o niezrozumiałej taktyce zalewania pieniądzem rynków przez amerykańskie Departament Skarbu, który nagle stwierdził, że nie potrzebuje takich ilości gotówki (którą zakumulował podczas niekontrolowanych zakupów obligacji przez Fed wiosną 2020) i po prostu zaczął zrzucać ją na rynek (nie rolując części długu), windując ceny wszystkiego wokół (indeksy w USA w kwietniu odnotowały ponad 5 proc. wzrosty).

Zastanawiało mnie jak wobec tego zamierzają sfinansować rekordowy deficyt i odpowiedź poznaliśmy wczoraj - w bieżącym kwartale potrzeby pożyczkowe zostały zwiększone o 368 mld USD, a kolejnym wyniosą 821 mld USD! Czyli akurat gdy rośnie presja inflacyjna i presja na Fed aby zmniejszył skalę zakupów, Treasury będzie zagarniać z rynku pieniądze pełnymi garściami.

Teraz powinno być jasne, dlaczego Fed będzie bronić się przed dyskusją o ograniczeniu QE wszelkimi sposobami (mimo, że szkodzi w ten sposób społeczeństwu, któremu powinien służyć), ale nawet przy zakupach Fed na poziomie 360 mld USD na kwartał Treasury będzie musiało ściągnąć sporo pieniędzy z rynku. Jestem bardzo ciekaw jak to zostanie rozegrane.

Wtorkowy kalendarz jest nieco lżejszy. W Wielkiej Brytanii czeka nas przemysłowy PMI, w USA m.in. dane o handlu zagranicznym. Na parze EURUSD obserwujemy próbę zmiany trendu na spadkowy - jeśli się powiedzie, nie będzie to dobra wiadomość dla złotego, który dziś rano nieco traci.

O 8:40 euro kosztuje 4,5449 złotego, 3,7764 złotego, frank 4,1303 złotego zaś funt 5,2450 złotego.

Wybrane dla Ciebie