Berlin powiedział "dość". Chiny mogą mieć poważny problem

Francja i Niemcy chcą radykalnego zaostrzenia polityki handlowej Unii Europejskiej wobec Chin. W grę wchodzi nawet odcięcie chińskich firm od unijnego rynku. Jak wskazuje Polski Instytut Ekonomiczny, szczególnie istotna jest zmiana stanowiska Berlina, który dotąd sprzeciwiał się takim ograniczeniom.

  Kanclerz Niemiec Friedrich Merz i przywóca Chin Xi Jinping
Źródło zdjęć: © Getty | 2026 Getty Images
Malwina Gadawa

"Wspólny list kanclerza Niemiec i prezydenta Francji do przewodniczącej Komisji Europejskiej oraz towarzyszący im non-paper opublikowane zostały 5 października, na 10 dni przed szczytem Rady Europejskiej, którego przedmiotem będą relacje handlowe z Chinami, oraz na trzy dni przed wizytą unijnego komisarza ds. handlu Maroša Šefčoviča w Pekinie" – przypomniał Instytut.

Niemcy zmieniają kurs wobec Chin

Podkreślił, że jest to przełomowa zmiana stanowiska Niemiec wobec polityki handlowej UE, w szczególności wobec relacji z Chinami. Dotychczas Niemcy popierały otwarty rynek unijny, by zachować możliwie dobre warunki wejścia na zagraniczne rynki. "Berlin w ten sposób chronił również swoje koncerny, które czerpały zyski z obecności na chińskim rynku. Dwa lata temu Niemcy głosowały przeciw unijnym cłom na samochody elektryczne z Chin. Francja z kolei sprzyjała aktywnej polityce przemysłowej, w tym większej ochronie jednolitego rynku" – dodał.


WIDEO
"Zimna wojna" na modele AI. Wyścig USA z Chinami przyspiesza

"Najważniejszą częścią przedstawionej propozycji jest nowe narzędzie obrony handlu, wzorowane na amerykańskich przepisach sekcji 301 ustawy o handlu z 1974 r. Komisja Europejska miałaby uzyskać możliwość podjęcia szybkiego działania ograniczającego dostęp do rynku UE w razie nierównego traktowania podmiotów z UE i państwa trzeciego lub innych zakłóceń. Kluczową różnicą w porównaniu z innymi procedurami handlowymi UE ma być mechanizm, zgodnie z którym proponowane przez KE środki wchodziłyby w życie, chyba że większość kwalifikowana państw UE by ten wniosek odrzuciła" – wyjaśnił PIE.

Bruksela mogłaby nawet zamknąć dostęp do rynku UE

Narzędzie ma dawać wszelkie możliwości działania – od sektorowych po pełne blokowanie dostępu do unijnego rynku – a także odpowiadać na różne zakłócenia rynku – "od pojedynczego produktu po cały sektor, od subsydiów po manipulację kursem walutowym".

PIE dodał, że poza nowym instrumentem Francja i Niemcy domagają się szybszego podjęcia możliwych działań antydumpingowych i antysubsydyjnych, kontroli jakości importu, a także wdrożenia dotychczas planowanych i proponowanych kroków.

Instytut ocenił, że francusko-niemiecka propozycja jest wyrazem bezsilności UE wobec zagrożenia określanego jako chiński szok 2.0. "Deficyt handlowy UE jest rekordowy – w I półroczu 2026 r. przekroczył wynik z II połowy 2022 r., gdy odnotowano nadzwyczajny deficyt w związku z pandemią. W Niemczech koncerny samochodowe zwalniają pracowników z powodu utraty rynków – tak w UE, w której rośnie udział Chin w sprzedaży nowych aut spalinowych i hybrydowych, jak i na rynku chińskim (trzykrotny spadek eksportu niemieckich aut od 2022 r.)" – dodał PIE.

PIE podkreślił, że wewnątrz UE trudno o jednolite poparcie dla asertywnych działań. "Pekin kupuje poparcie poszczególnych państw członkowskich inwestycjami (jak np. na Węgrzech czy w Hiszpanii) bądź też szantażuje różnymi konsekwencjami (m.in. Litwę, Szwecję, Polskę). Jednak przyjęcie nowych mechanizmów wymaga czasu, a na razie firmy borykają się z intensywną konkurencją i dlatego warto wykorzystać wszystkie obecne możliwości ochrony rynku" – stwierdza PIE w publikacji.

Polski Instytut Ekonomiczny to publiczny think tank ekonomiczny; przygotowuje raporty, analizy i rekomendacje dotyczące kluczowych obszarów gospodarki oraz życia społecznego.

Wybrane dla Ciebie