Dawid K. zatrzymany. Nieoficjalnie: lekarz usłyszał zarzuty

Prokuratura Okręgowa w Warszawie we wtorek przeprowadziła czynności z Dawidem K., lekarzem i byłym radnym Koalicji Obywatelskiej – ustaliła Wirtualna Polska. Mężczyzna jest związany ze sprawą kontraktu w Szpitalu Południowym.

Dawid K.Dawid K. w Szpitalu Południowym w Warszawie pełnił funkcję koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego (SOR)
Źródło zdjęć: © Getty Images, UM Ursus | Radek Pietruszka, ZipZapic.com
Jacek Losik

Dawid K. pojawił się w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Jak ustaliła Wirtualna Polska, we wtorek przeprowadzono z nim czynności. Konferencję prasową zaplanowano na środę o godz. 14.45. W zapowiedzi sprawy pojawiło się sformułowanie: "Przeprowadzono czynności."

Dziennikarz Radia ZET Mariusz Gierszewski przekazał, że K. usłyszał zarzuty. Prokuratura nie podała jednak jeszcze szczegółów postępowania. Więcej ma być wiadomo w środę.

- Potwierdzam, że we wtorek zostały przeprowadzone wielogodzinne czynności procesowe z Dawidem K., które zakończyły się w późnych godzinach popołudniowych. Nie wyraził on zgody na podawanie danych osobowych - przekazał PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba.

Kontrakt w Szpitalu Południowym

28-letni Dawid K. znalazł się pod krytyką po ujawnieniu informacji dotyczących jego umowy z warszawskim Szpitalem Południowym. Z dokumentów wynika, że w 2025 r. jego jednoosobowa działalność medyczna osiągnęła ponad 1,6 mln zł przychodu. W dokumentacji wykazano również niemal 4 tys. przepracowanych godzin.

Z ustaleń dziennikarzy kanału Zero, którzy ujawnili sprawę, wynikało też, że na prowadzonym przez niego oddziale politycy KO mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.

Po ujawnieniu sprawy K. złożył mandat radnego dzielnicy Ursus i opuścił Koalicję Obywatelską. Postępowaniu przyglądają się prokuratura oraz instytucje kontrolne.

Przez 112 dni K. nie został przesłuchany, co wywołało pytania o tempo działań prokuratury. Śledczy tłumaczyli, że potrzebują czasu na zgromadzenie obszernego materiału dowodowego. Prokuratura nie chciała także, aby K. i jego obrońcy zbyt szybko poznali zakres wiedzy procesowej zgromadzonej przez śledczych.

Wybrane dla Ciebie