Lekarz-milioner przerwał milczenie. Jest oświadczenie
"Kategorycznie oświadczam: dr Emil Jędrzejewski bezpodstawnie łączy mnie ze zdarzeniami, z którymi nie miałem nic wspólnego" - oświadczył w środę Dawid Kacprzyk, były radny KO i były lekarz z Warszawskiego Szpitala Południowego, wokół którego wybuchła afera.
"Dotyczy to w szczególności dwóch spraw przywołanych w wywiadzie: śmierci pacjenta w łazience Szpitalnego Oddziału Ratunkowego oraz rzekomego wykonania tomografii komputerowej pacjenta po jego śmierci. W pierwszej sprawie toczy się postępowanie karne, którego nie jestem stroną. Druga sprawa — o ile w ogóle miała miejsce — nie dotyczy okresu mojego zatrudnienia w Szpitalu Południowym" - stwierdził Kacprzyk w oświadczeniu przekazanym serwisowi rp.pl przez mecenasa Jacka Dubois.
"Twierdzenia formułowane przez dr. Jędrzejewskiego nie znajdują więc potwierdzenia w faktach. W mojej ocenie ich rzeczywistym skutkiem jest próba zdyskredytowania mnie w przestrzeni publicznej" - dodał Kacprzyk.
"Wskazane wyżej publiczne zarzuty kierowane pod moim adresem są nieprawdziwe, bezpodstawne i noszą cechy zniesławienia. W związku z tym informuję, że podjąłem już działania prawne, a sprawa zostanie skierowana na drogę właściwego postępowania sądowego" - zapowiedział.
"Jest potrzeba terapii szokowej". Europa ma dużo do nadrobienia ws. obronności
"W udzielonym wywiadzie dr Emil Jędrzejewski sam przyznaje, że w lipcu 2025 r. złożył na mnie skargę. Pomija jednak istotną okoliczność: w treści tego pisma nie wskazał żadnego konkretnego, możliwego do zidentyfikowania przypadku medycznego zaniedbania z mojej strony. Skarga opierała się wyłącznie na ogólnych twierdzeniach. Mimo to odniosłem się do stawianych mi zarzutów w dniu 15 sierpnia 2025 r. Nie jest zatem prawdą, że skarga dr Jędrzejewskiego została pozostawiona bez odpowiedniej reakcji" - podkreślił Kacprzyk.
"Odnosząc się do skarg pacjentów dotyczących funkcjonowania Oddziału Chirurgii, wyjaśniam, że były one uzasadnione. Dotyczyły między innymi sytuacji, w których lekarze Oddziału Chirurgii nie stawiali się w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w celu konsultacji pacjentów chirurgicznych albo czas oczekiwania na ich przybycie przekraczał terminy określone w Regulaminie Szpitala" - dodał.
"To właśnie takie zachowania lekarzy Oddziału Chirurgii oraz ordynatora tego Oddziału prowadziły do konfliktu z lekarzami SOR-u. Lekarze SOR-u, działając zgodnie z obowiązującymi procedurami, mieli prawo oczekiwać niezwłocznych konsultacji chirurgicznych — przede wszystkim w interesie pacjentów" - stwierdził.
Jakie zarzuty fomułuje dr Emil Jędrzejewski
Oświadczenie Dawida Kacprzyka jest reakcją na wtorkowy wywiad dra Emila Jędrzejewskiego - który pracował w Szpitalu Południowym i był tam ordynatorem chirurgii) - w Kanale Zero. Lekarz stwierdził m.in., że na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym (który koordynował Kacprzyk) Szpitala Południowego procedury medyczne były wykonywane w sposób wadliwy, a w wyniku błędów lekarskich dochodziło do powikłań, które w niektórych przypadkach miały zakończyć się śmiercią pacjentów. Z relacji lekarza wynika również, że w placówce miało dochodzić do fałszowania dokumentacji medycznej.
Wywiad z Emilem Jędrzejewskim miał związek z publikacją portalu zero.pl z 15 czerwca, z której wynika, że Dawid Kacprzyk jako koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym, a także radny KO warszawskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku w placówkach medycznych 1,6 mln zł.
Z ustaleń dziennikarzy portalu wynikało też, że na prowadzonym przez niego oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.
Sprawa lekarza-milionera wywołała lawinę
W sprawie Szpitala Południowego w poniedziałek wszczęto dwa śledztwa. Pierwsze dotyczy oszustwa na kwotę ponad pół miliona złotych. Drugie - nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.
Toczy się też postępowanie Naczelnej Izby Lekarskiej. Dawid Kacprzyk w zeszły poniedziałek zrezygnował z członkostwa w KO, a w czwartek z mandatu radnego dzielnicy Ursus; zwrócił też szpitalowi część wypłaconych mu pieniędzy - pół miliona złotych, które szpital musiał mu oddać ze względu na brak możliwości zaksięgowania. Kacprzyk został też zwolniony ze Szpitala Południowego. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski odwołał również zarząd i radę nadzorczą placówki. Nową prezeską zarządu placówki została Aneta Gomółka-Siembora.
Trwają kontrole w szpitalach prowadzone przez stołeczny ratusz i Narodowy Fundusz Zdrowia. Prokurator generalny Waldemar Żurek zapowiedział, że prokuratura zbada, czy Rafał Trzaskowski wiedział o nieprawidłowościach w szpitalu. Oprócz miejskich urzędników, prokuratorów i urzędników NFZ placówkę prześwietli także PIP.
Nie przyniósł kluczowego telefonu na przesłuchanie
Dr Emil Jędrzejewski był w środę przesłuchiwany w warszawskiej prokuraturze. W trakcie przesłuchania prokuratorzy poinformowali Jędrzejewskiego, że w związku z twierdzeniami lekarza, że poprzez internetowy komunikator informował Rafała Trzaskowskiego o nieprawidłowościach w szpitalu, konieczne jest zabezpieczenie tego telefonu - przekazał dziennikarzom rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba.
- Byliśmy przygotowani na procesowe zatrzymanie tego telefonu, jak również jego zabezpieczenie. Świadek oświadczył, że telefon, który ma przy sobie, to nie jest ten telefon, na którym znajdują się posiadane przez niego informacje, między innymi wiadomości - powiedział prok. Skiba.
Zaznaczył, że przesłuchanie zakończyło się wyznaczeniem nowego terminu przesłuchania, na który świadek został zobowiązany do przybycia z pełnomocnikiem i złożenia zeznań w tej sprawie. - Świadek ma dostarczyć również w celach dowodowych ten telefon, na którym znajdują się niezbędne informacje - dodał.
Termin kolejnego przesłuchania został wyznaczony na godz. 9. w poniedziałek.