Chcą wyprowadzić Polskę z ETS. "PiS zachorował na ciężką amnezję"

- PiS ETS2 zaakceptował w momencie, kiedy był u władzy. Teraz zachorował na ciężką amnezję - tak na antenie RMF FM postulaty partii Jarosława Kaczyńskiego komentowała ministra rozwoju Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

 Ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz
Źródło zdjęć: © PAP | Darek Delmanowicz
Malwina Gadawa

Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek poinformował w poniedziałek rano, że PiS złoży projekt ustawy o wyjściu Polski z unijnego systemu handlu emisjami ETS. Polityk wyraził przy tym nadzieję, że inicjatywa ta zostanie poparta przez wszystkie środowiska prawicowe.

PiS składa projekt ws. ETS. "Zachorował na amnezję"

ETS to system handlu uprawnieniami do emisji CO2, którym obecnie objęta jest energetyka. To mechanizm wprowadzony przez Unię Europejską, by ograniczać emisję gazów cieplarnianych (głównie CO2) poprzez nadanie im ceny. Od 2028 r. ma wejść w życie ETS2, który prawami do emisji obejmie m.in. transport czy budownictwo.


WIDEO
"Nasza planeta za 50 lat może być nie do życia". Co zrobić z ETS?


O ETS pytana była także w poniedziałek na antenie radia RMF FM ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

PiS ETS2 zaakceptował w momencie, kiedy był u władzy. Teraz zachorował na ciężką amnezję - skomentowała ministra.

- Ja byłam jedną z pierwszych w rządzie. Prawie dwa lata temu, powiedziałam od ETS2 trzeba odchodzić, dlatego że to jest rozwojowo w dzisiejszych warunkach dla Polski niekorzystne - dodała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

Europa chce reformy systemu, ale nie jego likwidacji

ETS reguluje handel uprawnieniami do emisji i obejmuje energetykę, przemysł energochłonny oraz lotnictwo. ETS2, który ma wejść w życie w 2028 roku, obejmie sektory budowlany i transportowy. Firmy kupują na aukcjach prawa do emisji CO2, a liczba dostępnych uprawnień jest stopniowo zmniejszana. Zwolennicy wskazują, że to narzędzie, które przyspiesza modernizację energetyki i elektryfikację. Krytycy mówią, że przekłada się na wyższe koszty życia i osłabia konkurencyjność gospodarki

Przez lata EU Emissions Trading System był podstawowym narzędziem polityki klimatycznej wspólnoty, jednak coraz częściej pojawiają się głosy, że obecne ceny uprawnień i konstrukcja systemu obciążają gospodarkę. Pod naciskiem przywódców państw członkowskich przesunięto zresztą wdrożenie nowej odsłony, czyli ETS2 z roku 2027 na 2028.

Do państw, które naciskają na reformę ETS, należy też Polska. Rząd argumentuje m.in., że unijne cele redukcji emisji (90 proc. do 2040 r.) są dla Polski trudne do osiągnięcia. Minister energii Miłosz Motyka w wywiadzie udzielonym niedawno dziennikarzom Money.pl podkreślał: na każdym etapie rozmów w Komisji Europejskiej wskazujemy, że do momentu uruchomienia mocy jądrowych w Polsce jednostki gazowe i węglowe będą nieodzowne.

Wybrane dla Ciebie