Polska mówi Brukseli "nie". Minister: jednostki gazowe i węglowe będą nieodzowne
W UE niedawno zatwierdzono cel klimatyczny na 2040 rok z 90-proc. redukcją emisji. Minister energii przyznaje w rozmowie z money.pl, że dla Polski to wymóg praktycznie niemożliwy do spełnienia. - Korekta tej polityki jest bardzo możliwa w ciągu najbliższych miesięcy albo w kolejnych latach - przekonuje Miłosz Motyka.
Tomasz Żółciak i Grzegorz Osiecki, dziennikarze Wirtualnej Polski i money.pl: W związku z sytuacją na Bliskim Wschodzie możemy spodziewać się zmian w cenach energii dla odbiorców biznesowych?
Miłosz Motyka, minister energii: Sytuacja w Cieśninie Ormuz oraz decyzja QatarEnergy już wpływają na ceny na rynkach. Wzrosty dla odbiorców biznesowych w perspektywie średnioterminowej są możliwe – choć po krótkoterminowym wzroście sytuacja zaczęła się powoli stabilizować. Decydujące znaczenie będzie miało to, jak długo potrwa ten konflikt. Np. OPEC podjął już decyzję o zwiększeniu podaży ropy, podobna decyzja jest możliwa ze strony Waszyngtonu.
Czy kryzys na Bliskim Wschodzie może stanowić pretekst do kolejnych korekt polityki klimatycznej UE, w tym systemu ETS?
Ta dyskusja wraca przy każdym nasilającym się kryzysie. Dlatego w ostatnich miesiącach podkreślaliśmy, że o zabezpieczeniu energetycznym i surowcowym trzeba rozmawiać nie w chwili kryzysu, lecz odpowiednio wcześniej. Unia Europejska podjęła już dyskusję o zmianach w systemie ETS i znacznie lepiej zdywersyfikowała portfel dostaw. Gigantyczną zmianą po ostatnim kryzysie jest powrót do atomu - i tę lekcję UE odrabia.
Francuska broń jądrowa na terenie Polski? Oto co myślą o tym Polacy
Tyle że jednocześnie w UE zatwierdzono cel klimatyczny na 2040 rok z 90-procentową redukcją emisji.
Dla Polski to wymóg praktycznie niemożliwy do spełnienia.
No właśnie. I co teraz?
Będziemy przede wszystkim dbali o bezpieczeństwo energetyczne i zapewnienie mocy dyspozycyjnej w procesie transformacji. Na każdym etapie rozmów w Komisji Europejskiej wskazujemy, że do momentu uruchomienia mocy jądrowych w Polsce jednostki gazowe i węglowe będą nieodzowne – szczególnie w godzinach nocnych, zimą, gdy nie jesteśmy w stanie zapewnić mocy ze źródeł odnawialnych.
Czyli Polska powinna powiedzieć Brukseli jasne "nie" wobec tych celów?
Zostało to powiedziane już miesiące temu. Dotychczas rdzeń tej dyskusji wokół zmian w systemie ETS nadawały państwa Europy Środkowo-Wschodniej, zwłaszcza Polska, Czechy, Słowacja. Teraz dołączają Niemcy i Włosi. Korekta tej polityki jest bardzo możliwa w ciągu najbliższych miesięcy albo w kolejnych latach.
Jakie konkretne zmiany w systemie ETS są jeszcze rozważane?
Pracujemy nad kilkoma opcjami, również wspólnie z innymi państwami. Najbliższa Rada Europejska ma być poświęcona m.in. cenom energii i rewizji ETS. Chcemy do połowy roku wypracować konkretne mechanizmy takie jak korytarz cenowy czy większa pula darmowych uprawnień.
Ważne jest, aby zmiany w ETS faktycznie wpłynęły na ceny energii, a nie wyłącznie zmodyfikowały mechanizm.
A co z ETS2, który ma objąć budynki mieszkalne czy transport? Na razie udało się go odsunąć w czasie o rok - z 2027 na 2028 rok.
ETS2 powinien zostać odłożony co najmniej o kilka lat. Nie mam jeszcze konkretnej daty. Resorty analizują także wpływ na naszą sytuację gospodarczą, robią to także inne państwa.
Wynikająca z faktu, że wpływy z ETS państw członkowskich muszą już w 100 proc. być przeznaczane na transformację energetyczną, a nie jak do niedawna – że część z nich rozpływała się w budżetach centralnych. A skoro tak, to można je przeznaczyć na obniżenie rachunków.
Ta konstrukcja oznacza, że płacimy mniej na rachunku za prąd, ale więcej gdzie indziej - na przykład za paliwo. To mechanizm podobny do tego, który zrealizowali Włosi, przenosząc koszty ETS z rachunków do budżetu. Choć jest jeden element w propozycji prezydenta, który idzie równolegle do dyskusji w ramach zespołów rządowych. Chodzi o ograniczenie zysków z dystrybucji – to tam widzimy zdecydowanie największą możliwość obniżenia rachunków. Spółki nie powinny inwestować kosztem Kowalskiego, mając do dyspozycji tani kapitał np. z KPO.
Co jeszcze można zrobić, by obniżyć rachunki?
Kluczowe są dwa kroki. Po pierwsze – lepsza integracja tanich źródeł wytwarzania i magazynów z siecią, co zapewni uchwalona w Sejmie tzw. ustawa sieciowa i przyspieszone procedury przyłączeniowe. Im więcej tanich, elastycznych mocy w systemie, tym niższa cena. Po drugie – ograniczenie zysków z dystrybucji, bo tu widzimy największy potencjał dla obywateli. Do tego konieczna jest reparametryzacja opłat dla sektora energochłonnego, nad tym pracuje już specjalny zespół.
Czy sytuacja z dostępnością pelletu w sezonie grzewczym jest już opanowana?
To było chwilowe zachwianie spowodowane wyjątkowo mroźną zimą i tym samym wyższym niż w poprzednich latach zużyciem pelletu przez gospodarstwa domowe. Prowadzimy rozmowy z branżą oraz pozostałymi resortami: MKiŚ, MRiT i Lasami Państwowymi. Istotna jest lepsza komunikacja i dystrybucja paliwa wtedy, gdy jest najtańsze, lepsze przygotowanie dostawców i odbiorców przed sezonem grzewczym oraz zabezpieczenie się na momenty ryzyka wyższych cen zimą.
Czy rozważacie stworzenie dla pelletu mechanizmu podobnego do interwencji węglowej z czasów PiS?
Dyskutujemy o tym, pojawiają się takie propozycje na przyszłość w zakresie np. zawiązania rezerw. Natomiast sposób, w jaki poprzednia władza realizowała tamten proces - jaki węgiel ściągała i co się z nim stało - świadczy, że nie był to proces najlepiej przygotowany. Mamy z tego tytułu raczej zarzuty prokuratorskie niż sukcesy. Nie dopuścimy do powtórzenia tamtych błędów.
A co dzieje się z węglem sprowadzonym przez poprzedni rząd?
Dokonaliśmy analizy jakości i możliwych kierunków zagospodarowania tego surowca. Potwierdziła ona, że mamy do czynienia z surowcem niskiej jakości. Decyzja o tym, co dokładnie z nim zrobić, zostanie podjęta w uzgodnieniu pomiędzy właściwymi resortami.
Pod koniec ubiegłego roku doszło do poważnego cyberataku na infrastrukturę energetyczną. Jakie wnioski zostały wyciągnięte? Mówiło się nieoficjalnie o problemach u podwykonawców.
Po pierwsze, Ministerstwo Cyfryzacji zakończyło proces legislacyjny nowelizacji ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, w ramach której zostanie wzmocniona pozycja nadzorcza Ministerstwa Energii jako organu właściwego ds. cyberbezpieczeństwa dla sektora energii. Ustawa daje m.in. podstawy do utworzenia sektorowego zespołu CSIRT dla sektora energii. Dzięki temu możliwe będzie powołanie wyspecjalizowanego zespołu reagowania na incydenty, który będzie znał specyfikę sektora i charakter zagrożeń, z jakimi mierzy się infrastruktura energetyczna.
Dodatkowo ustawa pozwoli na zwiększenie bezpieczeństwa łańcucha dostaw dla spółek z sektora energii. W praktyce oznacza to wprowadzenie dodatkowych wymogów w zakresie cyberbezpieczeństwa, które będą dotyczyć również podmiotów współpracujących z sektorem energii, w tym dostawców i podwykonawców.
Pełnomocnik Rządu ds. Cyberbezpieczeństwa wydał także komunikat dotyczący bezpieczeństwa farm OZE, przygotowany we współpracy z zespołami CSIRT GOV oraz CSIRT NASK. Dokument stanowi odpowiedź na problemy zidentyfikowane podczas ostatnich incydentów.
Jako Ministerstwo Energii pozostajemy również w stałym kontakcie z operatorami systemów dystrybucyjnych oraz innymi instytucjami sektora i prowadzimy konsultacje nad dodatkowymi rozwiązaniami systemowymi o charakterze prewencyjnym.
Rekomendujemy, aby stosować zalecenia, o których mowa w komunikacie Pełnomocnika Rządu ds. Cyberbezpieczeństwa.
Czy CSIRT energetyczny może teraz wejść do podwykonawcy i skontrolować jego systemy?
Może sugerować wytwórcy wybór oprogramowania i weryfikować tych, którzy realizują zadania w sektorze energii. Pionowo, w całym łańcuchu. Poza tym na każdym etapie - niezależnie od tej ustawy - powinniśmy dbać o to, by dostawy odbywały się z bezpiecznych kierunków i nie uzależniać się od tanich komponentów z niepewnym oprogramowaniem.
Czy istnieje zagrożenie dla Polskiego Programu Jądrowego i planowanego terminu uruchomienia elektrowni?
Nie. I robimy wszystko - każdego tygodnia - by ten proces przyspieszyć. Nasza ostatnia wizyta w Waszyngtonie i rozmowy z amerykańskim sekretarzem energii Chrisem Wrightem, jego zastępcą Jamesem Danlym i przedstawicielami Krajowej Rady ds. Dominacji Energetycznej (NEDC) potwierdzają bardzo dużą determinację także Stanów Zjednoczonych w realizacji tego projektu. To dla nich ważna inwestycja wzmacniająca ich pozycję w regionie i potwierdzająca, że są godnym zaufania partnerem.
Jakie są najważniejsze kolejne kamienie milowe tego projektu?
Uzyskaliśmy zgodę Komisji Europejskiej na całą pomoc publiczną w rekordowym czasie 12 miesięcy od otwarcia decyzji - Czesi czekali 22 miesiące. To potwierdza, jak bardzo naszemu rządowi zależy na dopięciu tej inwestycji. BGK podpisał umowę finansowania z PEJ, mamy deklaracje kapitału prywatnego i amerykańskich banków. W budżecie krajowym mamy 8 miliardów złotych na ten rok. Zakończony jest pierwszy etap prac terenowych. Do końca trzeciego kwartału chcemy podpisać umowę na wykonanie obiektu (EPC). Wniosek o pozwolenie na budowę planujemy na 2027 rok.
A co z reaktorami SMR? Doszło do podpisania umowy pomiędzy Orlen Synthos Green Energy i GE Vernova Hitachi Nuclear Energy. Twierdzicie, że to "formalny krok w kierunku budowy polskiej floty reaktorów SMR". Tylko czy nie powtórzy się scenariusz jak z Izerą?
SMR to zupełnie inna sytuacja. Umowa pomiędzy Orlen Synthos Green Energy i GE Vernova Hitachi Nuclear Energy to tworzenie europejskiego designu reaktora dostosowanego do europejskich realiów technicznych i energetycznych - innych niż w Stanach Zjednoczonych. Taki design po raz pierwszy powstaje z polską spółką. Rynek i sytuacja weryfikują SMR-y pozytywnie. W Unii Europejskiej widzimy dziś nie hamowanie, lecz dociskanie gazu w projektach jądrowych.
Komisja Europejska przygotowała plan rozwoju małych reaktorów modułowych, myślimy nad modelem finansowania i uczestniczymy w tym procesie. Nastawienie administracji europejskiej zmieniło się fundamentalnie w porównaniu z sytuacją sprzed kilku lat.
Czy Polska Agencja Atomistyki jest przygotowana kadrowo na obsługę rosnącej liczby wniosków, a w perspektywie - kolejnych projektów jądrowych?
Zapewniliśmy większe środki dla PAA i dla Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska oraz Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska, a w ustawie sieciowej zapisaliśmy też większe środki dla Urzędu Regulacji Energetyki. To wzmocnienie jest potrzebne i wyraźnie widzimy taką konieczność. Polska potrzebuje tych specjalistów, a ta inwestycja szybko się zwróci, ponieważ dobrze przygotowani fachowcy sprawniej i szybciej podejmują decyzje. Jeśli chodzi o kadry, nie mamy obaw. Działa już centrum szkoleniowe na Politechnice Warszawskiej, w którym kształcą się specjaliści. Wielu Polaków pracujących przy projektach zagranicznych - słowackich, ukraińskich - deklaruje chęć powrotu. Kluczowe będzie wzmocnienie finansowe tych jednostek.
Pada też pytanie o nuclear sharing i tzw. parasol jądrowy. Opłaca się nam wchodzić w struktury francuskie czy lepiej postawić na amerykański model?
Proszę pamiętać, że zajmuję się cywilnym zastosowaniem energii jądrowej. Natomiast żadna decyzja o wejściu w jakikolwiek program nuklearny nie będzie podejmowana bez wiedzy, zgody i rozmów na poziomie sojuszniczym. Temat wymaga dużej wstrzemięźliwości ze względu na złożoność procesu. Polska oczywiście będzie partycypowała w zwiększaniu zdolności odstraszania, bo jesteśmy istotnym państwem NATO. Na szczegóły trzeba będzie jeszcze poczekać.
Jakie zmiany zostały wprowadzone do Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu?
Kluczowe zmiany w Krajowym Planie w dziedzinie Energii i Klimatu, w porównaniu z wcześniejszą wersją dokumentu, dotyczą przede wszystkim wzmocnienia roli energetyki jądrowej w przyszłym miksie energetycznym oraz większego nacisku na zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego, w tym wystarczalności mocy i ograniczania zależności od importu surowców.
Jednocześnie wprowadzone zmiany nie oznaczają - wbrew pojawiającym się w przestrzeni publicznej spekulacjom - rezygnacji z ambicji w zakresie rozwoju odnawialnych źródeł energii. Dokument jest obecnie na końcowym etapie uzgodnień międzyresortowych. Po ich zakończeniu planowane jest przekazanie zaktualizowanej wersji do Komisji Europejskiej.
Czy po wecie prezydenta do ustawy wiatrakowej planowane jest przyspieszenie inwestycji w lądową energetykę wiatrową?
Resort klimatu proponuje powrót do części rozwiązań z ustawy, którą zawetował poprzedni prezydent - z przyspieszeniem procedur permittingowych (związanych z uzyskiwaniem pozwoleń - red.). My ze swojej strony przygotowujemy projekt ustawy skracającej procedury administracyjne dla wszystkich inwestycji energetycznych - źródeł wytwórczych, przesyłu energetycznego i gazowego. Jeżeli dziś procedury związane z budową farmy wiatrowej trwają siedem lat, to transformacji nie przeprowadzimy w zakładanym tempie. Chcemy do końca kwietnia przedstawić taki projekt.
Ustawa sieciowa trafiła do Senatu. Czy zostanie podpisana przez prezydenta? Pojawiły się doniesienia medialne, że projekt był z wyprzedzeniem uzgadniany z Nawrockim.
Nie przeprowadzałem żadnych ustaleń artykuł po artykule z Pałacem Prezydenckim. Na spotkaniu z parlamentarzystami - które jest normalną praktyką przy ważnych projektach - mówiłem jedynie o tym, jakie są publiczne deklaracje doradców pana prezydenta na temat ustawy sieciowej. Słyszymy te wypowiedzi na konferencjach branżowych i przy różnych okazjach. Kto sugeruje, że odbyłem spotkanie z prezydentem Nawrockim w tej sprawie - mówi nieprawdę. Ale liczymy na podpis pod tą ustawą.
A jaki jest kierunek tych publicznych sygnałów z Pałacu?
Pozytywny. Z wypowiedzi niektórych doradców prezydenta wynika, że rozumieją i są przychylni zasadzie, by skończyć z modelem, w którym najpierw rozbudowuje się moce wytwórcze, a dopiero potem zastanawia, jak poprowadzić do nich sieć.
Ten proces musi być skoordynowany. Ustawa sieciowa temu właśnie służy - dlatego moim zdaniem powinna znaleźć uznanie ze strony Pałacu Prezydenckiego.
Rozmawiali Tomasz Żółciak i Grzegorz Osiecki, dziennikarze Wirtualnej Polski i money.pl