Czarnek chce wyjścia z ETS. Ekspert: To strzał w stopę

Przemysław Czarnek chce wyprowadzić Polskę z ETS. Zapowiedział projekt ustawy w tej sprawie. Michał Hetmański z Fundacji Instrat komentuje: – Wyrzucanie systemu ETS na śmietnik byłoby dla nas strzałem w stopę.

Przemysław Czarnek zapowiada wycofanie Polski z ETSPrzemysław Czarnek zapowiada wycofanie Polski z ETS
Źródło zdjęć: © East News, Fundacja Instrat | Dawid Wolski
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Zaledwie tydzień temu Przemysław Czarnek krytykował odnawialne źródła energii, rzucił głośne słowa "oze-sroze" i zapowiedział, że wyprowadzi Polskę z European Trade System (ETS), czyli systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2. Pytany 9 marca w Radiu Zet, czy podtrzymuje ten plan, mówił: ależ oczywiście, że wychodzimy z ETS. Mamy nawet projekt ustawy, który idzie w tym kierunku i który będziemy proponować. Proszę zaczekać do 14 marca, do konwencji "Alternatywa 2.0 dla energetyki".

Czy projekt ustawy pojawi się w sobotę – to się okaże, bo w agendzie debaty "Model energetyki dla niskich cen energii" z serii spotkań "Alternatywa 2.0" brakuje samego Przemysława Czarnka. Temat ETS prawdopodobnie jednak się pojawi, bo jest na topie. Zwłaszcza że na 19-20 marca zaplanowane jest posiedzenie Rady Europejskiej, na którym omawiana ma być jego reforma.

Europa chce reformy systemu, ale nie jego likwidacji

Przez lata EU Emissions Trading System był podstawowym narzędziem polityki klimatycznej wspólnoty, jednak coraz częściej pojawiają się głosy, że obecne ceny uprawnień i konstrukcja systemu obciążają gospodarkę. Pod naciskiem przywódców państw członkowskich przesunięto zresztą wdrożenie nowej odsłony, czyli ETS2 z roku 2027 na 2028.

Burza po słowach Czarnka. Temat "OZE-sroze" wywołał emocje w Sejmie

W Brukseli rozważane są m.in. mechanizmy ograniczające spekulacje czy zapobiegające nadmiernym wzrostom cen energii. W czerwcu 2025 roku 19 państw członkowskich poparło stanowisko, w którym rząd Czech zwracał uwagę na problem niepewności cenowej. "Dokument nie postulował jednak likwidacji systemu ani też jego znaczącego przesunięcia w czasie. Zamiast tego kładł nacisk na zwiększenie przewidywalności cen uprawnień do emisji w pierwszych latach działania ETS2" – przypominają eksperci Instytutu Reform w nowym raporcie "Sprawiedliwa i ambitna modernizacja Polski. Jak efektywnie wydać miliardy z ETS2?".

Do państw, które naciskają na reformę ETS, należy też Polska. Rząd argumentuje m.in., że unijne cele redukcji emisji (90 proc. do 2040 r.) są dla Polski trudne do osiągnięcia. Minister energii Miłosz Motyka w wywiadzie udzielonym niedawno dziennikarzom Money.pl podkreślał: na każdym etapie rozmów w Komisji Europejskiej wskazujemy, że do momentu uruchomienia mocy jądrowych w Polsce jednostki gazowe i węglowe będą nieodzowne.

Czym jest ETS i czy można z niego "wyjść"?

ETS reguluje handel uprawnieniami do emisji i obejmuje energetykę, przemysł energochłonny oraz lotnictwo. ETS2, który ma wejść w życie w 2028 roku, obejmie sektory budowlany i transportowy. Firmy kupują na aukcjach prawa do emisji CO2, a liczba dostępnych uprawnień jest stopniowo zmniejszana. Zwolennicy wskazują, że to narzędzie, które przyspiesza modernizację energetyki i elektryfikację. Krytycy mówią, że przekłada się na wyższe koszty życia i osłabia konkurencyjność gospodarki.

Z ETS czy ETS2 nie możemy jednak tak po prostu "wyjść". To dyrektywa, która jest częścią prawa unijnego. Gdyby Polska odmówiła udziału w ETS, zostałaby wszczęta procedura naruszeniowa, sprawa trafiłaby do TSUE, a ten mógłby nałożyć wysokie kary. Dopóki jesteśmy w UE – ETS nas obowiązuje. Mamy zresztą już na koncie procedurę naruszeniową ws. ETS2, jako jedno z tych państw członkowskich, które nie wdrożyły na czas przepisów zreformowanej dyrektywy. – Prawo nie przewiduje możliwości jednostronnej rezygnacji przez państwo członkowskie z uczestnictwa w systemie EU ETS, nie reguluje ono również procedury wyłączenia państwa członkowskiego z tego systemu – wyjaśniał wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta, w odpowiedzi na jedną z interpelacji.

Prezes Fundacji Instrat Michał Hetmański dodaje: Polska wyjść z ETS jednostronnie nie może. Prawnie nie jest to możliwe. Zamiast robić burzę w szklance wody, należy wdrażać rozwiązania, które pomogą aktywnie zarządzać podażą uprawnień - powołać "centralny bank węglowy’’ postulowany przez rządowy ośrodek KOBiZE – tłumaczy ekspert i podkreśla, że taka instytucja mogłaby aktywnie zarządzać podażą uprawnień i ucinać spekulacyjne wahania cen.

Ponad 120 mld zł dla Polski na stole

Rząd PiS uczestniczył w negocjacjach unijnych dotyczących kolejnych reform ETS. Korzystaliśmy też z mechanizmów finansowych powiązanych z tym systemem. Od 2015 r. wpływy Polski z systemu ETS wzrosły z ok. 0,5 mld zł rocznie do ponad 20 mld zł, a łącznie w latach 2015–2023 (czyli rządów PiS) przekroczyły ok. 95 mld zł. Sam 2021 r. przyniósł ok. 25,3 mld zł, czyli prawie połowę wpływów z wcześniejszych ośmiu lat.

Instytut Reform we wspomnianym już raporcie "Sprawiedliwa i ambitna modernizacja Polski" policzył potencjalne wpływy do budżetu – wdrożenie ETS2 w obecnym kształcie ma przynieść ok. 124 mld zł do 2032 roku, z czego 48 mld zł będzie pochodziło ze Społecznego Funduszu Klimatycznego, a 76 mld zł z krajowych aukcji uprawnień do emisji CO2.

Jak przypominają eksperci, podział środków z SFK uwzględnia poziom emisji w sektorach objętych ETS2, a także skalę ubóstwa energetycznego i transportowego, dlatego Polska ma być jego największym beneficjentem i zyskać ponad 17 proc. całej puli. Środki z funduszu powinny trafić przede wszystkim do gospodarstw domowych zagrożonych ubóstwem energetycznym i transportowym oraz mikroprzedsiębiorstw. "Plan może obejmować zarówno bezpośrednie wsparcie finansowe (do 37,5 proc. budżetu), jak i inwestycje ograniczające emisje – np. w transport publiczny, termomodernizację budynków czy technologie zeroemisyjne" – piszą eksperci Instytutu Reform.

Organizacje apelują do Donalda Tuska

Aby jednak pieniądze zostały wypłacone, polski rząd musi przedstawić KE Plan Społeczno-Klimatyczny, czego nadal nie zrobił. Zresztą nie jest jedyny. Państwa członkowskie miały na to czas do końca czerwca 2025 r., a dotąd tylko pięć krajów przekazało swoje Plany i tylko Szwecja zyskała akceptację.

19 organizacji związanych z ekologią i energetyką zaapelowało właśnie do premiera Donalda Tuska o "pilne przyjęcie PSK oraz przedstawienie zasad wydatkowania przychodów z ETS2". "Te pieniądze powinny wrócić do obywateli w formie inwestycji w kompleksową modernizację budynków i zwiększenie dostępności transportu. Potrzebne jest także wsparcie finansowe dla najwrażliwszych na zmiany obywateli. Te wydatki przełożą się na poprawę jakości życia i uniezależnienie się od wzrostów cen importowanych paliw" – czytamy w liście otwartym.

Michał Hetmański podkreśla: minister finansów musi w końcu przekierować dochody z ETS do przemysłu i klientów wrażliwych na subsydiowanie inwestycji oraz bieżącego zakupu energii. To nie tylko zobowiązanie z umowy koalicyjnej z 2023 r., ale też unijny wymóg.

Dlaczego ETS boli? Z powodu węgla

Raport pokazuje m.in., że wraz z modernizacją budynków będą maleć koszty związane z ogrzewaniem węglem. Szacuje, że wydatki na emisje wynikające z ETS2 w tym obszarze spadną z około 0,8 mld euro w 2028 r. do około 0,2 mld euro w 2035 r., a około 2040 r. praktycznie znikną. Wszystko to jednak pod warunkiem realizacji planów renowacji budynków zapisanych w polskich strategiach. "Odejście od spalania węgla w gospodarstwach domowych w Polsce do 2040 roku jest również jednym z kluczowych celów obowiązującej Polityki Energetycznej Polski przyjętej w 2021 roku" – podkreślono w raporcie. To czasy rządów Prawa i Sprawiedliwości.

Eksperci policzyli też koszty ETS2: "(...) polskie firmy i gospodarstwa domowe poniosą w 2028 roku dodatkowy wydatek na poziomie ok. 4,5 mld euro (ok. 19 mld zł – red.) w związku z wejściem w życie systemu. Roczne koszty systemu wzrosną do ok. 5,5-6 mld euro (ok. 25 mld zł – red.) do 2030 roku i ustabilizują się na tym poziomie do połowy lat 30.".

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że rola węgla kamiennego w ogrzewaniu maleje – w latach 2015-2024 jego udział spadł z 40 do 17 proc. Instytut Reform wskazuje jednak: "najbardziej narażone na wzrost kosztów ogrzewania są gospodarstwa domowe z dolnej połowy rozkładu dochodów w kraju korzystające z węgla. Użytkownicy gazu ziemnego również zapłacą więcej, jednak skala podwyżek będzie w ich przypadku mniejsza. Do szczególnie wrażliwych grup należą emeryci i renciści mieszkający w zbyt dużych lub nieocieplonych domach, a także mieszkańcy wsi (w tym rolnicy) i małych miejscowości z ograniczonym dostępem do sieci ciepłowniczej".

© Licencjodawca

Im więcej węgla i gazu pozostanie w systemach grzewczych, im mniej budynków trafi do modernizacji, tym droższe będzie ogrzewanie dla osób korzystających z paliw kopalnych – pokazuje Instytut w swoich analizach. Im bardziej będziemy wracać do węgla, jak postuluje Przemysław Czarnek, tym będzie drożej.

"Nawet poza ETS wciąż ponosilibyśmy koszty"

– Wyrzucanie systemu EU ETS na śmietnik byłoby dla nas strzałem w stopę – przekonuje Michał Hetmański. – Polsce powinno zależeć na jego stabilności bardziej niż innym krajom, ponieważ jego rozpad doprowadziłby do wyścigu na subsydiowanie emisji, który przegramy. Przy najmniej efektywnych elektrowniach węglowych musielibyśmy dopłacać do produkcji energii elektrycznej najwięcej w UE. Nawet w scenariuszu science fiction - Polska poza systemem ETS - wciąż ponosilibyśmy koszty. Podobnie jak Ukraina, która choć nie jest w ETS, to ponosi jego koszty poprzez CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism – red.), czyli mechanizm wyrównywania cen – tłumaczy ekspert.

Niezależnie od polskich debat, analitycy brukselskiego think tanku Breugel przedstawili "Pięć powodów, dla których atak na rynek emisji CO2 w UE jest ekonomicznym sabotażem". Oto one:

  1. System ETS jest lekarstwem na wahania cen energii elektrycznej, a nie ich przyczyną – przekonuje think tank i przypomina, że wzrost cen energii w Europie wynikał głównie z cen gazu i innych paliw kopalnych.
  2. Zmiany w polityce dają "dywidendę" maruderom, kosztem innowatorów. Problemem jest brak zarządzania transformacją technologiczną przez niektóre z krajów członkowskich – przekonują analitycy i dodają, że odejście od ETS będzie karą dla liderów, którzy już zainwestowali w dekarbonizację i nagrodą dla tych, co zwlekają.
  3. Obniżenie ceny uprawnień do emisji CO2 niesie ukryte koszty, m.in. zmniejszyłoby dochody z aukcji, które państwa UE mogą przeznaczać na finansowanie transformacji przemysłowej i wsparcie socjalne. Od momentu powstania systemu ETS aukcje przyniosły ponad 258 miliardów euro przychodów – piszą analitycy.
  4. ETS zmniejsza popyt na gaz, bo zwiększa jego koszty – czytamy. Ponieważ UE importuje ogromne ilości gazu, głównie LNG, ten zmniejszony popyt wywiera presję na obniżenie globalnych cen, co oznacza, że ​​część "podatku" od emisji CO2 jest w rzeczywistości płacona przez eksporterów – przekonują eksperci Breugela.
  5. I na koniec kwestia autorytetu, wiarygodności i ciągłości unijnych instytucji. "System handlu uprawnieniami do emisji to dojrzałe, ujednolicone, oparte na zasadach rynkowych ramy. (...) Podważenie go doprowadziłoby do niebezpiecznej fragmentacji, zmuszając państwa UE do powrotu do mozaiki krajowych subsydiów i sprzecznych przepisów, co doprowadziłoby do poważnych zakłóceń na rynku" – czytamy ocenę ekspertów think tanku.

Aleksandra Majda, vice president ESG Impact Network, ekspertka ds. zrównoważonego rozwoju

Wybrane dla Ciebie
Ormuz. Trump wiedział o zagrożeniu. Uznał jednak, że Iran skapituluje
Ormuz. Trump wiedział o zagrożeniu. Uznał jednak, że Iran skapituluje
Węgry i Słowacja jednak odpuściły. Jest wstępna zgoda UE ws. sankcji na Rosję
Węgry i Słowacja jednak odpuściły. Jest wstępna zgoda UE ws. sankcji na Rosję
Energetyczny alarm w Niemczech. Minister wzywa do przyspieszenia
Energetyczny alarm w Niemczech. Minister wzywa do przyspieszenia
PiS nie będzie wspierać inwestycji w OZE. Stawia na atom i węgiel
PiS nie będzie wspierać inwestycji w OZE. Stawia na atom i węgiel
Setki tysięcy lotów rocznie. PAŻP szuka osób do kontroli ruchu nad Polską
Setki tysięcy lotów rocznie. PAŻP szuka osób do kontroli ruchu nad Polską
Zagraniczne media o Nawrockim. To napisali po wecie
Zagraniczne media o Nawrockim. To napisali po wecie
Miliardy z TikToka dla administracji Trumpa. Niezwykła prowizja po wieloletnim sporze
Miliardy z TikToka dla administracji Trumpa. Niezwykła prowizja po wieloletnim sporze
Spór o nowe sankcje dla Rosji. Finlandia apeluje o szybki ruch UE
Spór o nowe sankcje dla Rosji. Finlandia apeluje o szybki ruch UE
Ekspert o tym, co stanie się z cenami. Dawno niewidziana sytuacja
Ekspert o tym, co stanie się z cenami. Dawno niewidziana sytuacja
Nie tylko ropa i gaz. Atak na Iran wstrząśnie rynkiem innego surowca
Nie tylko ropa i gaz. Atak na Iran wstrząśnie rynkiem innego surowca
Iran postawi warunki? Przepływ przez Ormuz za płatność w tej walucie
Iran postawi warunki? Przepływ przez Ormuz za płatność w tej walucie
USA zbombardowały irańską wyspę Chark. To kluczowy hub naftowy Teheranu
USA zbombardowały irańską wyspę Chark. To kluczowy hub naftowy Teheranu