Basen niezgody. Urzędnicy nakazują rozbiórkę, lokatorzy pluskają się dalej

Lokatorzy kamienicy przy Alei Politechniki w Łodzi zignorowali wezwanie Zarządu Lokali Miejskich. Urzędnicy domagali się usunięcia basenów stelażowych z części wspólnej podwórka. Mieszkańcy stworzyli tam strefę relaksu, a w stanowisku przesłanym money.pl magistrat tłumaczy, dlaczego domaga się usunięcia wodnego miasteczka.

Express IlustrowanyBasen przy Al. Politechniki w Łodzi. Zdj. dzięki uprzejmości redakcji Expressu Ilustrowanego
Źródło zdjęć: © Express Ilustrowany | Hubert Kubiak
Robert Kędzierski

Rekord na twoim termometrze? Nie do wytrzymania w pracy? Zauważyłeś coś, co w normalnej temperaturze nie miałoby prawa się zdarzyć? Napisz do nas, wyślij zdjęcie lub film na dziejesie.wp.pl.

W Łodzi przy Al. Politechniki 28 od tygodni trwa spór o dużej pojemności basenów, które mieszkańcy kamienicy postawili na wspólnym podwórku. Pomimo pisemnego wezwania do usunięcia instalacji, skierowanego przez miejskich urzędników, baseny wciąż stoją. Pomimo ultimatum, które upłynęło pod koniec lipca, na podwórku pojawił się kolejny zbiornik z wodą. Sprawa wywołała duże emocje, ponieważ mieszkańcy traktują to miejsce jako jedyną dostępną formę letniego wypoczynku. Urzędnicy mają jednak zupełnie inne spojrzenie na tę sytuację, co wynika z konkretnych przepisów i skarg sąsiedzkich.

Magistrat wyjaśnia powody interwencji

Przedstawiciele miasta podkreślają, że ich działania nie są bezpodstawne. W stanowisku przesłanym money.pl Urząd Miasta Łodzi wskazuje, że głównym powodem reakcji były zgłoszenia od innych osób, które zamieszkują ten sam budynek.

Interwencja Zarządu Lokali Miejskich była konsekwencją skarg mieszkańców. Dotyczyły one zakłócania spokoju, spotkań towarzyskich, rozlewania wody i powstawania błota na podwórku – przekazał nam Tomasz Korowczyk z Biura Prasowego Urzędu Miasta Łodzi.

Pokazała, co się dzieje w Pobierowie. "Od 7 rano wiązali łóżka i leżaki"

Kluczowym problemem okazały się również kwestie finansowe. Rozstawienie tak dużych obiektów wymagało znacznych ilości wody.

Duże baseny ogrodowe ustawiono bez wiedzy i zgody administratora nieruchomości oraz bez uzgodnienia z pozostałymi mieszkańcami. Napełniano je ze wspólnego ujęcia, dlatego koszt zużytej wody mógłby obciążyć także innych lokatorów – dodaje Tomasz Korowczyk. Przedstawiciel magistratu potwierdza jednocześnie, że baseny nie zostały dotąd usunięte. Zarząd Lokali Miejskich czeka na reakcję mieszkańców i na obecnym etapie nie prowadzi działań, które zmierzają do przymusowej rozbiórki.

Basen przy Al. Politechniki w Łodzi
Basen przy Al. Politechniki w Łodzi © Express Ilustrowany | Hubert Kubiak

Mieszkańcy nie zamierzają ustąpić

Historia łódzkiego podwórka pokazuje zderzenie potrzeb rekreacyjnych z zasadami współżycia społecznego. Lokatorzy kupili baseny, meble ogrodowe oraz parasole, aby stworzyć miejsce do integracji. Wodę pobrali z zewnętrznego kranu przy użyciu węża ogrodowego.

Dziennik "Express Ilustrowany" opisał nastroje, które panują wśród twórców podwórkowego kurortu. Wynika z nich jasno, że wezwania urzędników nie przyniosą szybkiego efektu.

– My tego basenu nie sprzątniemy. Nie ma mowy. W końcu mamy trochę miejsca, w którym można odpocząć i się zintegrować, wypić wspólnie kawę – zapowiada na łamach "Expressu Ilustrowanego" pani Danuta, która jest właścicielką jednego ze zbiorników.

Lokatorzy czują się pokrzywdzeni decyzją administracji. – Nic tu nie możemy zrobić bez ich zgody, warunki są jakie są i jeszcze każą nam te baseny dla dzieci usuwać – skarżą się mieszkańcy w rozmowie z lokalną gazetą. Warto dodać, że podobna sytuacja miała miejsce w 2025 r., kiedy to jedna z lokatorek również otrzymała pismo z nakazem demontażu instalacji.

Konflikt w Łodzi dotyczy podwórka, ale letnie upały skłaniają wielu Polaków do szukania ochłody również na balkonach. Eksperci budowlani kategorycznie ostrzegają przed rozstawianiem basenów na wyższych kondygnacjach budynków wielorodzinnych.

Ryzyko katastrofy budowlanej

Głównym problemem jest ciężar wody. Jeden litr waży dokładnie jeden kilogram. W starszym budownictwie nośność balkonów wynosi często od 150 do 250 kilogramów na metr kwadratowy. W nowych blokach limity sięgają 500 kilogramów. Napełnienie nawet niewielkiego zbiornika i wejście do niego kilku osób błyskawicznie przekraczają te normy. Skutkiem może być zarwanie się konstrukcji.

Konsekwencje prawne takich pomysłów są bardzo surowe. Spowodowanie katastrofy budowlanej to przestępstwo, za które grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Z kolei w przypadku zalania sąsiadów właściciel basenu musi pokryć szkody z własnej kieszeni. Towarzystwa ubezpieczeniowe traktują takie sytuacje jako rażące niedbalstwo i odmawiają wypłaty odszkodowań.

Co mówią przepisy?

Nawet na własnej działce trzeba uważać na przepisy. Prawo budowlane pozwala na postawienie przydomowego basenu bez pozwolenia, ale tylko wtedy, gdy jego powierzchnia nie przekracza 50 metrów kwadratowych. Powyżej tej granicy konieczne jest przejście pełnej procedury urzędowej. Wymaga to złożenia projektu architektonicznego i odczekania do 65 dni na decyzję starostwa. Złamanie tych zasad traktowane jest jako samowola budowlana, co wiąże się z wysokimi karami finansowymi i administracyjnym nakazem rozbiórki obiektu.

Wybrane dla Ciebie