Pokazują, że mogliśmy wyjść z długu. "Klasa polityczna przespała okazję"

Związki zawodowe krytycznie oceniają projekt budżetu państwa na 2027 r. Ich zdaniem politycy zmarnowali czas, w którym można było rozpocząć proces porządkowania finansów publicznych. – Jesteśmy teraz skazani na reaktywną politykę, za którą zapłacą przede wszystkim pracownicy i najmniej zamożni – mówią związkowcy w rozmowie z money.pl.

Donald TuskDonald Tusk
Źródło zdjęć: © Getty Images | NurPhoto
Tomasz Setta

Sejm rozpocznie wkrótce prace nad ustawą budżetową na 2027 r. Projekt Ministerstwa Finansów zakłada, że suma wydatków wyniesie w przyszłym roku 977,6 mld złotych, a dochody sięgną 695 mld złotych. W rezultacie deficyt, nazywany potocznie "dziurą budżetową", zamknie się w kwocie maksymalnie 282,6 mld złotych.

Rada Fiskalna ostrzega, że w relacji do PKB będzie to jeden z najwyższych deficytów w Unii Europejskiej. W ocenie Rady rząd nie zaproponował też żadnych rozwiązań zmierzających do ograniczenia tempa, w jakim rośnie polskie zadłużenie. Podobnego zdania są przedstawiciele związków zawodowych, z którymi rozmawiał money.pl.

FZZ: czekają nas bolesne zmiany

– Zaproponowana przez rząd struktura wydatkowa i dochodowa pokazuje, że klasa polityczna przespała ostatnie dwa lata – mówi nam Grzegorz Sikora z Forum Związków Zawodowych. – Uważam, że ten czas można było wykorzystać przynajmniej na uczciwą debatę o tym, jaką strategię powinna przyjąć Polska w tzw. momencie konsolidacyjnym – dodaje nasz rozmówca.


DLA CIEBIE
25 lat pracy w McDonald’s. Od pracownika do prezesa - Tomasz Rogacz II Pierwsza Praca #5 

Mieliśmy czas, żeby wspólnie zastanowić się nad tym, jak będzie wyglądać nasza polityka redystrybucyjna, jakie będą elementy naszej strategii rozwoju i co będzie nowym silnikiem wzrostu gospodarczego, poza popytem konsumenckim. Nic takiego nie nastąpiło, przez co uważam, że jesteśmy dziś skazani na politykę reaktywną, której konsekwencje będą najprawdopodobniej bardzo dotkliwe dla pracowników i dla osób o najniższych dochodach – tłumaczy przedstawiciel FZZ.

Zdaniem wielu ekonomistów istnieje duże ryzyko, że państwowy dług publiczny już w przyszłym roku przekroczy ustawowy limit 55 proc. PKB.

W tym tekście opisaliśmy krok po kroku, co w takim scenariuszu czeka wszystkich emerytów, rencistów, pracowników sfery budżetowej i pozostałych podatników. Zgodnie z obowiązującym prawem rząd będzie wówczas zmuszony do ograniczenia waloryzacji rent i emerytur oraz do zamrożenia wynagrodzeń w budżetówce.

– Budżet został przygotowany tak, jakby w przyszłości nie czekały nas żadne zmiany, a one będą, i to bolesne. Zmarnowaliśmy czas, który mogliśmy przeznaczyć także na to, by przygotować do tego opinię publiczną – podkreśla Grzegorz Sikora. – Potrzebujemy debaty o naszej przyszłości gospodarczej, tymczasem mam wrażenie, że projekt ustawy budżetowej w ogóle tego nie dostrzega – komentuje rzecznik FZZ.

Szef OPZZ: mamy niesprawiedliwe podatki

W dyskusji o przyszłorocznym budżecie przewodniczący OPZZ Piotr Ostrowski zwraca z kolei uwagę przede wszystkim na stronę dochodową projektu. – Mamy niesprawiedliwe podatki, które w dużo większym stopniu obciążają pracowników etatowych niż osoby prowadzące działalność gospodarczą – ocenia szef związkowców.

Niedawne propozycje podatkowe rządu – czyli wprowadzenie dodatkowego progu w podatku PIT, podniesienie daniny solidarnościowej czy zmiany w opodatkowaniu przedsiębiorców ryczałtem – traktujemy jako krok w dobrą stronę, ale potrzebujemy zdecydowanie więcej takich działań – podkreśla Piotr Ostrowski.

Nasz rozmówca twierdzi również, że nie możemy lekceważyć ryzyka przekroczenia przez dług publiczny granicy 55 proc. PKB. – Musimy wspólnie poszukać odpowiedzi na to, jak zrównoważyć budżet tak, by do tego nie doszło. W przeciwnym razie emerytów czy pracowników sfery budżetowej czeka szereg niekorzystnych rozwiązań – dodaje.

Sądzę, że premier Donald Tusk i minister Andrzej Domański zdają sobie sprawę z tych zagrożeń. Wrócę tutaj do zaproponowanych w sierpniu podatkowych zmian, które według wyliczeń resortu finansów mają być neutralne dla budżetu. To pokazuje, że politycy mają świadomość, w jak trudnym położeniu są dzisiaj finanse publiczne – komentuje Ostrowski.

Część ekonomistów twierdzi, że w ramach porządkowania finansów publicznych rząd powinien zredukować część wydatków, ale zdaniem szefa OPZZ to nie może być jedyny kierunek ewentualnych reform.

– W naszej ocenie rząd zbyt mocno koncentruje się na dochodach z podatku PIT i z VAT-u, który w największym stopniu odbija się na sytuacji finansowej najmniej zamożnych gospodarstw domowych, a zbyt mało uwagi poświęca zwiększeniu skali zysków z podatku CIT lub akcyzy – ocenia w rozmowie z nami lider Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych.

"Państwo nie przygotowało społeczeństwa"

Związki zawodowe zawarły powyższe wątpliwości w oficjalnych opiniach przesłanych do Ministerstwa Finansów. "Rok 2027 jest ostatnim rokiem szerokiej przestrzeni fiskalnej, z której państwo korzysta od 2020 r. Najprawdopodobniej już w 2028 r. nastąpi moment, a w zasadzie okres konsolidacyjny" – czytamy w piśmie FZZ skierowanym do resortu.

"Państwo nie przygotowało do tego momentu otoczenia społeczno-gospodarczego, mimo że reprezentatywni partnerzy społeczni deklarowali gotowość do rozmów i przedkładali propozycje w trybie ustawowym" – zaznacza Forum Związków Zawodowych.

Jednocześnie Forum nie zajmuje stanowiska co do tego, czy transfery społeczne należy ograniczać ani czy termin korekty nadmiernego deficytu należy wydłużyć, ponieważ rozstrzygnięcia te powinny powstać w dialogu społecznym, a nie zostać przesądzone przed jego rozpoczęciem

- fragment opinii Forum Związków Zawodowych o projekcie ustawy budżetowej na 2027 r.

Krytyczną opinię na temat projektu ustawy budżetowej wydało również Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych. "Plan finansowy państwa powinien stanowić nie tylko zestawienie dochodów i wydatków publicznych, ale przede wszystkim instrument polityki państwa prowadzącej do poprawy warunków życia społeczeństwa" – czytamy.

"Priorytetem powinny być działania na rzecz wzrostu dochodów netto obywateli, w szczególności pracowników zatrudnionych zarówno w sektorze publicznym, jak i prywatnym, a także inwestycje publiczne w gospodarkę służące tworzeniu wysokiej jakości miejsc pracy, z uwagi na wyzwania związane z trwającą transformacją energetyczną i cyfrową gospodarki. Takiego podejścia zabrakło" – podkreśla OPZZ w piśmie skierowanym do resortu finansów.

Wybrane dla Ciebie