Polska blisko czerwonej linii. "Niech to przemówi do polityków"

Rada Fiskalna po raz pierwszy w historii wydała opinię o projekcie budżetu państwa. – To bardzo dobrze napisany dokument, który chłodno pokazuje, że sytuacja finansów publicznych jest poważna. Wygląda na to, że politycy nadal nie zdają sobie z tego sprawy – mówią ekonomiści w rozmowie z money.pl.

Minister finansów Andrzej Domański i premier Donald TuskMinister finansów Andrzej Domański i premier Donald Tusk
Źródło zdjęć: © East News | Wojciech Olkusnik
Tomasz Setta

Wysoki deficyt budżetowy, szybko narastający dług publiczny i brak działań po stronie rządzących, które zmierzałyby do poprawy sytuacji – to trzy najpoważniejsze zarzuty sformułowane przez Radę Fiskalną w najnowszej opinii do projektu budżetu państwa. Ministerstwo Finansów ma teraz dwa miesiące na to, żeby ustosunkować się do zaleceń Rady. Resort może zastosować się do rekomendacji zawartych w opinii, a jeśli tego nie zrobi – musi wytłumaczyć, dlaczego postąpił inaczej.

Rada krytycznie o budżecie. "Jasne dla szerokiego odbiorcy"

Ekonomiści w rozmowie z money.pl chwalą pierwszą w historii opinię wydaną przez Radę Fiskalną. – Dokument jest dobrze ustrukturyzowany i dobrze napisany. Autorzy nie popadają w zbędne emocje. Przeciwnie, mamy twarde liczby i logiczny wywód, które jasno dowodzą tego, że sytuacja finansów publicznych jest bardzo, bardzo poważna – ocenia dr Marcin Mrowiec, główny ekonomista Grant Thornton.


DLA CIEBIE
Morning Run Club by Opel Astra


Kamil Pastor, ekonomista PKO BP, przypomina, że takie opinie będą publikowane przez Radę co roku, przy okazji prac nad każdym budżetem państwa. – To duża zmiana na plus, która polepsza jakość informacji na temat finansów publicznych i zwiększa ich przejrzystość. Szczególnie że dokument, który właśnie poznaliśmy, potwierdza niezależność Rady Fiskalnej, która zwraca w swojej opinii uwagę na wiele problemów i niedoskonałości w projekcie budżetu – komentuje ekspert.

Jak dodaje, opinia Rady jest siłą rzeczy napisana technicznym językiem, często wchodzi też w niuanse i szczegóły. – Ale z drugiej strony, to nie jest dokument przeznaczony wyłącznie dla ekonomistów i osób profesjonalnie zajmujących się tematyką finansów publicznych. Jest skierowany również do szerokiego odbiorcy, bo stara się mówić o tych sprawach w sposób jasny, a najważniejsze tezy i wnioski, opisane nietechnicznym językiem, znajdziemy już na samym początku – mówi Kamil Pastor.

Dług Polski blisko niebezpiecznej granicy

Rada Fiskalna twierdzi, że w 2027 r. istnieje "bardzo wysokie ryzyko" naruszenia przez państwowy dług publiczny (PDP) progu ostrożnościowego, wynoszącego 55 proc. PKB. – Przekroczenie tego progu jest istotne, bo w takiej sytuacji przy układaniu budżetu na następny rok rządzący będą podlegać wielu ograniczeniom – tłumaczy Pastor.

Konsekwencje takiego naruszenia są dość surowe: waloryzacja rent i emerytur zostaje ograniczona, rezygnuje się też z podwyżek płac w sferze budżetowej. Wreszcie, po trzecie, rząd musi zaplanować budżet pozbawiony deficytu albo z takim poziomem deficytu, który umożliwi spadek relacji długu do PKB. W praktyce oznacza to skokowe cięcie wydatków lub podwyższanie podatków. Wszystko to ma konsekwencje ekonomiczne, ale również polityczne, bo społeczeństwo nie odebrałoby takich działań pozytywnie – mówi money.pl ekonomista PKO BP.

Dr Marcin Mrowiec dodaje z kolei, że Rada potwierdza w opinii to, o czym od lat mówi wielu ekonomistów. – Od lat jesteśmy w stanie dryfu. Rada podkreśla, że obecna sytuacja fiskalna nie jest wynikiem nagłego załamania poziomu dochodów państwa, tylko wynikiem systematycznego zwiększania wydatków ponad miarę, bez nowych źródeł finansowania – wyjaśnia główny ekonomista Grant Thornton.

– Przy czym pamiętajmy, że nasza krajowa definicja długu już jest "naciągnięta" – dodaje nasz rozmówca. – Jej znaczenie zostało wypaczone przez polityków w poprzednich latach, między innymi po to, by odsunąć w czasie moment przekroczenia progu ostrożnościowego, który wymusza znaczące cięcia, sięgające dziesiątków miliardów złotych – tłumaczy. – Jednak pomimo tych zmian w krajowej definicji długu i tak prawdopodobnie przekroczymy w 2027 r. poziom 55 proc. PKB – podkreśla dr Marcin Mrowiec.

Dług rośnie przez wydatki na obronę? "To mit"

Czy robimy w Polsce cokolwiek, by uniknąć takiego rozwoju wypadków? W ocenie Rady Fiskalnej w tej sprawie dzieje się niewiele. – Rada wskazuje przede wszystkim na to, że mamy do czynienia z trwałą i głęboką nierównowagą finansów publicznych. Czytamy również, że w projekcie budżetu nie znalazły się żadne działania nakierowane ani na konsolidację finansów publicznych, czyli zmniejszanie deficytu budżetowego, ani nawet na rozpoczęcie takiego procesu – wylicza Kamil Pastor.

Zamiast podejmowania działań naprawczych Ministerstwo Finansów często wskazuje na to, że ma związane ręce, bo musi stale zwiększać wydatki na cele obronne. Dr Marcin Mrowiec zwraca uwagę, że Rada Fiskalna w najnowszej opinii "rozbroiła ten mit".

Rada podaje wprost, że wzrost wydatków obronnych odpowiada tylko za jedną czwartą ogólnego wzrostu wydatków, który obserwujemy od 2021 r. Pozostałe trzy czwarte to finansowanie świadczeń społecznych i płac w sferze budżetowej, ale też odsetek od długu. To powinien być wyraźny dzwonek alarmowy – uważa główny ekonomista Grant Thornton.

Kamil Pastor z PKO BP dodaje, że Rada Fiskalna ma stosunkowo komfortową pozycję, bo może recenzować działania rządu niejako w oderwaniu od rzeczywistości politycznej. – Punktem odniesienia dla członków Rady jest taki kształt polityki fiskalnej, który byłby najbardziej pożądany w idealnym świecie – mówi ekonomista.

Tymczasem ewentualne próby konsolidacji finansów publicznych podjęte przez ministra finansów mogłyby napotkać na weto ze strony prezydenta. Zresztą, Rada zwraca na to uwagę, wyceniając "ryzyko legislacyjne" na ok. 15 miliardów złotych. Oznacza to, że o tyle mogą być w przyszłym roku mniejsze wpływy do budżetu, jeśli rząd nie wprowadzi w życie zakładanych zmian podatkowych – tłumaczy nasz rozmówca.

Politycy "nie rozumieją" skali zagrożeń dla finansów

Rada Fiskalna apeluje w najnowszej opinii do polityków o wypracowanie wspólnych rozwiązań, jak systemowo poprawić stan finansów publicznych. – Mam wrażenie, że decydenci zachowują się tak, jakby nie zdawali sobie sprawy z wagi zagrożenia – mówi nam dr Marcin Mrowiec.

Mamy bardzo niestabilną sytuację na świecie. Myślę przede wszystkim o tym, co dzieje się w rejonie Zatoki Perskiej i na rynkach energetycznych. Niezależne od nas czynniki międzynarodowe mogą niedługo znacząco podnieść inflację, a to sprawi, że inwestorzy będą się domagać wyższych odsetek za polskie obligacje. Nasza klasa polityczna nie rozumie ani skali tych zagrożeń, ani tego, jak bardzo mogą przez to wzrosnąć koszty obsługi długu publicznego – mówi money.pl główny ekonomista Grant Thornton.

projekcie budżetu państwa na 2027 r. rząd zaplanował wydatki na poziomie 997,6 mld złotych, dochody państwa mają z kolei wynieść 695 mld złotych. W takim scenariuszu deficyt budżetowy – potocznie nazywany "dziurą budżetową" – sięgnie w przyszłym roku 282,6 mld złotych. "Rząd zakłada utrzymanie deficytu na poziomie 7,1 proc. PKB zarówno w 2026 r., jak i w 2027 r." – pisze Rada Fiskalna, która przypomina, że to jeden z najwyższych poziomów deficytu w Unii Europejskiej.

Wybrane dla Ciebie