Rząd zastanawia się, co zrobić w związku z szybko rosnącymi cenami paliw. I jedną z odpowiedzi ma być powrót do ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków osiągniętych w okresie od marca do grudnia 2026 r. ze zbycia paliw ciekłych. Projektem we wtorek ma zająć się rząd.
Choć jeszcze niedawno, pytani o ceny paliw, rządzący podkreślali wysokie koszty budżetowe, to już w poniedziałek ze strony ministrów nie było słychać zaprzeczeń w kontekście pytania o możliwość powtórki ustawy o nadzwyczajnych zyskach lub powrotu w jakiejś formie do pakietu "CPN".
Wygląda na to, że rząd chce mieć chwilę na ocenę sytuacji po eskalacji wojny w Jemenie i sukcesach Huti. Cena ropy przekroczyła 107 dolarów za baryłkę, podczas gdy w momencie, gdy rząd wychodził z ostatniej wersji pakietu "CPN", ceny były w okolicach 70 dolarów.
DLA CIEBIEMorning Run Club by Opel Astra
W związku z zaognieniem sytuacji na Bliskim Wschodzie w rządowych kuluarach było słychać, że trwają uzgodnienia w sprawie powrotu do któregoś z tych rozwiązań. I sugestie, że efekty zobaczymy niebawem.
– Analizujemy sytuację, widzimy, co dzieje się w cieśninie Ormuz, co dzieje się z kluczową infrastrukturą na Bliskim Wschodzie – mówił minister Domański dziennikarzom w Sejmie. A to on ma decydujący głos w sprawie możliwej kolejnej rządowej propozycji.
I jak podkreślał, w kontekście tej sytuacji wraca kwestia podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Pytany przez dziennikarzy w Sejmie, czy są pieniądze w budżecie na obniżenie ceny paliw, przypomniał, że Karol Nawrocki wysłał ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. – Dzięki przedstawionemu przez nas projektowi ustawy do budżetu, z którego finansujemy program "CPN", trafiłoby dodatkowe 4 mld zł. Prezydent zdecydował się ten projekt zablokować, stanął po stronie wielkich paliwowych koncernów, które obecnie osiągają horrendalne zyski. Ta decyzja dla mnie niezrozumiała – powiedział Domański.
Ale polityczna presja rośnie. Mariusz Błaszczak, szef klubu PiS, poinformował o złożeniu w poniedziałek projektu ustawy o obniżce VAT na paliwa do końca roku.
"Oczekujemy włączenia go do porządku posiedzenia, które zaczyna się już jutro" – napisał polityk na swoim profilu na portalu X.
I posłowie koalicji są przekonani, że rząd musi przygotować odpowiedź na sytuację na rynku.
– Coś trzeba będzie zrobić, powinniśmy wrócić z podatkiem od nadzwyczajnych zysków i iść z nim na twardo kolejny raz – mówi poseł KO.
Tyle że to rozwiązanie dostarcza wpływów do budżetu, natomiast ewentualna obniżka cen na stacjach to już efekt działania innych instrumentów, takich jak obniżki podatków czy limity cenowe. Możliwe, że rząd połączy te różne działania w jednym projekcie, by osłabić szanse na blokadę pomysłów przez prezydenta.
Pakiet "CPN" ("Ceny Paliwa Niżej")
Tak było do tej pory. Rząd wprowadził pakiet "CPN" po raz pierwszy pod koniec marca 2026 r. jako reakcję na wzrost cen ropy i paliw związany z wojną na Bliskim Wschodzie i blokadą cieśniny Ormuz. W pierwotnej wersji obejmował trzy elementy: obniżenie stawki VAT na paliwo z 23 do 8 proc., zmniejszenie akcyzy o 29 gr na litr benzyny i o 28 gr na litr oleju napędowego (do minimum dopuszczonego przez UE) oraz wprowadzenie regulacji cen na stacjach poprzez mechanizm ceny maksymalnej, wyznaczanej codziennie przez ministra energii. Następnie przestała obowiązywać obniżona akcyza, a obniżony VAT wygasł 30 czerwca 2026 r.
Kolejna odsłona programu w okrojonej formie miała miejsce w końcówce wakacji. Od 13 sierpnia do końca miesiąca wprowadzono obniżony VAT na paliwa oraz regulację cen. Tym razem nie było obniżki akcyzy.
Jednocześnie rząd przygotował podatek od nadmiernych zysków koncernów energetycznych, ale ustawa została wysłana przez Karola Nawrockiego do Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent zarzucał jej wyliczanie podatku wstecz, choć rząd bronił się, że tego typu rozwiązania działały w czasie rządu PiS.
Łącznie, jak podaje MF, obie odsłony programu kosztowały 5,2 mld zł. Pierwsza edycja CPN kosztowała ok. 4,7 mld zł, a druga – 495 mln zł.