Marian Kmita był jedynym kandydatem na pełniącego obowiązki prezesa PKOl. Poparło go 43 członków zarządu, dziewięciu głosowało przeciw, a jedna osoba wstrzymała się od głosu. Wyniki przedstawili członkowie komisji skrutacyjnej. Jak przyznał Kmita aresztowany Radosław Piesiewicz nie został jeszcze formalnie odwołany z zarządu.
Marian Kmita staje na czele PKOl
Podstawą decyzji zarządu był art. 21 statutu stowarzyszenia. Przepis pozwala powierzyć funkcję jednemu z wiceprezesów, gdy dotychczasowy prezes nie może wykonywać obowiązków. Zastępstwo może obowiązywać do końca kadencji. Kmita po wyborze przekazał, że organizacja jest "dość trudnej sytuacji finansowej". - To będzie nam spędzało sen z powiek przez najbliższe miesiące - przyznał. Dodał, że jednym z zadań będzie "definitywne zakończenie sytuacji z prezesem Piesiewiczem".
Żeby nie mogło już być przypadku prezesa, którego nie można kontrolować - zaznaczył Marian Kmita. Dodał, że być może statut "trzeba będzie napisać na nowo".
DLA CIEBIEMorning Run Club by Opel Astra
Przypomnijmy, że dotychczasowy prezes PKOl Radosław Piesiewicz trafił do aresztu po zatrzymaniu 27 sierpnia w Warszawie. Postępowanie dotyczy współpracy, jaką PKOl pod kierownictwem Piesiewicza nawiązał z giełdą kryptowalut Zondacrypto. Ta od października 2025 r. była sponsorem generalnym PKOl.
W śląskim wydziale Prokuratury Krajowej Piesiewicz usłyszał zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli Zondacrypto ze szkodą dla innych wierzycieli w związku z grożącą spółce niewypłacalnością. Nie przyznał się do winy.
Kmita od lat jest związany z telewizją Polsat, gdzie pełni funkcję dyrektora ds. sportu. Jest menedżerem, wcześniej był dziennikarzem i publicystą, który współpracował z takimi tytułami jak "Przegląd Sportowy", "Gazeta Wyborcza" czy "Piłka Nożna Plus".
Źródło: PAP