Sprawdza go kolejny szpital. Lekarz miał pracować 700 godzin

Mazowiecki Szpital Bródnowski ma sprawdzić, ile godzin faktycznie przepracował tam Dawid Kacprzyk. Jak podaje Radio Zet, kontrola ma objąć rozliczenie dyżurów lekarza i porównanie ich z rzeczywistą obecnością 28-latka w placówce.

 Skontrolują, czy Dawid Kacprzyk faktycznie przepracował 700 godzin w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim
Źródło zdjęć: © East News | Dawid Wolski, Wojciech Strozyk, REPORTER
Bartłomiej Chudy

Postępowanie kontrolne ma dotyczyć weryfikacji czasu pracy Dawida Kacprzyka w Szpitalu Bródnowskim. Jak ustaliło Radio Zet, dokumentacja wykazała, że medyk miał przepracować w tym szpitalu w ubiegłym roku ponad 700 godzin. Szpital chce teraz sprawdzić, czy wszystkie z tych godzin faktycznie zostały przez niego przepracowane.

Macierzystą lecznicą Kacprzyka, będącego do niedawna również radnym Koalicji Obywatelskiej w dzielnicy Ursus, był Szpital Południowy. Tam Kacprzyk miał przepracować w 2025 r. blisko 4 tys. godzin. Z wyliczeń wynika, że oznaczałoby to prawie 11 godzin pracy dziennie bez dni wolnych. Gdy te kontrowersje ujrzały światło dzienne, szpital rozwiązał z Kacprzykiem umowy, a on odszedł z Koalicji Obywatelskiej.

Lekarz-radny i 700 godzin pracy w innym szpitalu. Jest kontrola

Sprawa ma ciąg dalszy. Naczelna Izba Lekarska złożyła zawiadomienie do rzecznika odpowiedzialności zawodowej o podejrzeniu opuszczenia przez niego dyżuru. Może to skutkować zarzutami prokuratorskimi.

Pieniądze to tylko narzędzie. Filozof tłumaczy dlaczego

Afera wyszła na jaw po śledztwie portalu zero.pl, który opisał sprawę lekarza Dawida Kacprzyka - jako koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym, a także radny KO warszawskiej dzielnicy Ursus miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł. Na prowadzonym przez niego oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.

Zmiany dotknęły kierownictwo tego szpitala - odwołano radę nadzorczą i powołano nową.

Do akcji po aferze wkracza prokuratura, NFZ i PIP

"Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zadecydował, że Warszawski Szpital Południowy będzie miał nową, odpolitycznioną radę nadzorczą. Ta decyzja jest już realizowana. Są wyznaczone nowe osoby do rady - autorytet w dziedzinie systemu ochrony zdrowia i urzędnicy" - przekazał w niedzielę stołeczny ratusz.

Prezydent Warszawy zapowiedział też zmiany w miejskich spółkach medycznych. Nastąpią one w czerwcu. - Nie będzie w nich polityków - podkreślił.

Prokurator generalny Waldemar Żurek zapowiedział, że prokuratura zbada, czy Rafał Trzaskowski wiedział o nieprawidłowościach w szpitalu. Oprócz miejskich urzędników, prokuratorów i urzędników NFZ placówkę prześwietli także PIP.

Źródło: Radio Zet, PAP

Wybrane dla Ciebie