Tym samym minimalne wynagrodzenie za pracę ma wzrosnąć o 144 zł w stosunku do obecnej kwoty (czyli o 3 proc.), a minimalna stawka godzinowa dla określonych umów cywilnoprawnych - o 0,90 zł w stosunku do kwoty obowiązującej w 2026 r.
Wysokości te są analogiczne do kwot przedstawionych Radzie Dialogu Społecznego do negocjacji. W RDS nie osiągnięto porozumienia w sprawie płacy minimalnej. Propozycja strony związkowej zakładała wzrost minimalnego wynagrodzenia przynajmniej do poziomu 5200 zł. Z kolei strona pracodawców pozostała przy stanowisku, aby wzrost nie przewyższył tego, który zaproponował rząd.
WIDEOMinistra chce kluczowej zmiany w PIT. "W listopadzie 1/3 pensji mniej"
Zgodnie z przepisami, jeżeli Rada Dialogu Społecznego w ustawowym terminie nie uzgodni wysokości minimalnego wynagrodzenia i stawki godzinowej, wówczas kwoty te do 15 września ustala Rada Ministrów w drodze rozporządzenia. Wysokość minimalnego wynagrodzenia za pracę, a także wysokość minimalnej stawki godzinowej ustalone przez Radę Ministrów nie mogą być jednak niższe od tych, które zostały wcześniej przedstawione Radzie Dialogu Społecznego do negocjacji.
Rada Dialogu Społecznego stanowi forum dialogu trójstronnego w Polsce i współpracy strony pracowników, pracodawców oraz rządowej, funkcjonujące na poziomie centralnym. RDS zastąpiła działającą od 1994 r. Trójstronną Komisję do Spraw Społeczno-Gospodarczych.
Tak propozycję rządu oceniali pracodawcy i związkowcy
- Rząd zaproponował z jednej strony racjonalne podniesienie płacy minimalnej o 3 proc. Z drugiej strony powstaje pytanie, dlaczego rozmija się ona z prognozowaną inflacją na przyszły rok w wysokości 2,5 proc. Niemniej wydaje się, że jako organizacje pracodawców moglibyśmy zaakceptować płacę minimalną na takim poziomie - oceniał w czerwcu w rozmowie z money.pl Łukasz Bernatowicz, przedstawiciel organizacji pracodawców w RDS, jeszcze zanim ruszyły negocjacje.
Z kolei Grzegorz Sikora z Forum Związków Zawodowych mówił, że w pełni rozumie wyzwania, jakie stoją przed przedsiębiorcami, zwłaszcza w kontekście rosnących kosztów, także tych pracowniczych. Stwierdził jednak, że "nie można za to karać osób najsłabiej zarabiających".
Źródło: PAP, money.pl