Lekarz wywoła burzę wpisem o obsłudze bez kolejek. Teraz brnie dalej
Profesor Wiesław Jędrzejczak, onkolog kliniczny i transplantolog, wywołał w weekend burzę, broniąc praktyki z obsługą VIP-ów przez lekarzy bez kolejek. Medyk z kilkudziesięcioletnim stażem wypowiadał się już wcześniej w dosadnych słowach o zarobkach w jego fachu, ale też o "niszczeniu zawodu lekarza".
Pozornie krzyk przeciwko tzw. "salonikom VIP" w zakładach leczniczych to krzyk w obronie sprawiedliwości społecznej. Dlaczego wszyscy mają stać w tej samej kolejce skoro w bardzo różny sposób składają się na koszty jej obsługi? - napisał w serwisie medexpress.pl prof. Wiesław Jędrzejczak. W czasie, gdy całą Polskę oburzyła afera z zarobkami 28-letniego lekarza-radnego, a zwłaszcza bezkolejkowa obsługa VIP-ów w warszawskim Szpitalu Południowym, słowa profesora jedynie podkręciły temperaturę dyskusji.
W poniedziałek 22 czerwca, widząc, jak poniósł się komentarz, 78-letni emerytowany onkolog zamieścił kolejny wpis z odniesieniami na temat obsługi bezkolejkowej.
Nie pisałem nic o bogatych. Pisałem o tych, którzy płacą bardzo wysoką składkę. A to nie jest to samo. W polskim systemie są już grupy, które w oparciu o inne kryteria mają bezkolejkowy dostęp do opieki ambulatoryjnej i nie słyszałem krytyki tej sytuacji. I konstytucja też na to pozwala - dodał Wiesław Jędrzejczak.
Pieniądze to tylko narzędzie. Filozof tłumaczy dlaczego
Lekarz zaznacza, że "podstawą utrzymania wysokiej jakości publicznej służby zdrowia jest pozostanie w niej bogatych i wpływowych, którzy swoimi pieniędzmi i wpływami wymogą tę jakość". "Inaczej, jak w Stanach Zjednoczonych będzie służba zdrowia dwóch prędkości: bogata dla bogatych i biedna dla biednych" - pisze onkolog.
Jędrzejczak już wcześniej dał się poznać z wyrazistych poglądów na temat zawodu lekarza i wynagrodzeń, jakie pobiera. W tekście "Niszczenie zawodu lekarza" profesor postawił diagnozę, że zwiększanie liczby miejsc na medycynie odbywa się kosztem jakości.
"Niedouczony lekarz może oblać Lekarski Egzamin Końcowy? Co to by było nieszczęście! Trzeba to tak ułatwić, aby wszyscy zdali. Najlepiej podać im wcześniej pytania, aby się nauczyli odpowiedzi" - skomentował. Skrytykował też uruchamianie kierunków lekarskich na uczelniach bez odpowiedniego zaplecza naukowego, prosektoriów i kadry prowadzącej badania. W jego ocenie kształcenie lekarzy zaczyna przypominać "przydzielanie białego fartucha osobom wybranym losowo".
W felietonie "Kasa lekarza" z tego roku Jędrzejczak przyznał, że sam może jedynie pomarzyć o części kwot podawanych w mediach, niemniej na poziom wynagrodzenia nie narzeka. Zarazem przestrzegł przed wrzucaniem do jednego worka pensji etatowej, dyżurów, premii, kontraktów B2B oraz jednorazowego wynagrodzenia za wykonanie dużej liczby świadczeń.
Źródło: medexpress.pl.