Pełczyńska-Nałęcz z kontrolą u Hennig-Kloski. Interweniował premier

Mimo zapewnień resortu klimatu, że można rozliczyć z Komisją Europejską 1,5 mld zł wydanych na program "Czyste powietrze", resort funduszy robi własną kontrolę i póki co nie chce składać wniosku. W sprawę zaangażował się premier Tusk, który prze w stronę rozliczenia sprawy z KE i ulżenia w ten sposób ministrowi finansów.

P. Hennig-Kloska, K.Pełczyńska-Nałęcz, D. Tusk i A. DomańskiP. Hennig-Kloska, K.Pełczyńska-Nałęcz, D. Tusk i A. Domański
Źródło zdjęć: © East News | Andrzej Iwanczuk, Anita Walczewska, Beata Zawrzel, Marysia Zawada • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Tomasz ŻółciakGrzegorz Osiecki

Program wymiany starych kopciuchów i termomodernizacji gospodarstw domowych "Czyste powietrze" to z jednej strony największy tego typu program, na który idą miliardy złotych pieniędzy budżetowych i unijnych dotacji. Z drugiej, program cieszy się nie najlepszą sławą, bowiem jeszcze za rządów PiS dochodziło w nim do wielu wyłudzeń i nieprawidłowości (niektórzy wykonawcy zawyżali koszty, inwestycje były źle realizowane, a firmy je wykonujące znikały itd.). Były na tyle duże, że po zmianie władzy minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska w listopadzie 2024 r. ogłosiła zawieszenie programu w celu jego gruntownej przebudowy.

Trzy resorty

Program w nowej odsłonie ruszył wiosną 2025 r., jednak jego funkcjonowaniem cały czas interesują się polskie służby (choćby CBA, które weszło z kontrolą w kwietniu.) i Prokuratura Europejska, a od dłuższego czasu są problemy z zapewnieniem jego stabilnego finansowania - zwłaszcza jeśli chodzi o środki unijne.


WIDEO
"Dantejskie sceny". Mówi, co dla rynku oznaczał brexit


Aktualnie gra toczy się o możliwość scertyfikowania, czyli rozliczenia z Komisją Europejską, wniosków beneficjentów na kwotę ok. 1,5 mld zł. W tej grze po jednej stronie jest resort klimatu, który przeprowadził już swoje kontrole i doszedł do konkluzji, że nieprawidłowości we wnioskach były marginalne (w lutym resort twierdził, że "wątpliwości dotyczyły ok. 2 proc. przekazanych wniosków") i że znakomitą większość z nich można certyfikować.

Po drugiej stronie jest jednak resort funduszy, który nie podziela tej pewności i nie kwapi się do wysyłania wniosku do Komisji Europejskiej, uznając, że ryzyko nierozliczenia środków jest zbyt duże.

"Jeśli KE uzna, że nie ma pewności co do prawidłowości wydatków, to wstrzyma refundację wydatków dla tego wniosku, co przełoży się na dalszy brak możliwości zasilenia finansowania programu przez MF" - podkreśla resort funduszy w odpowiedzi dla money.pl.

I jest jeszcze trzeci resort zaangażowany w temat - to Ministerstwo Finansów, które pieniędzmi budżetowymi "założyło" 1,5 mld zł na rzecz rozliczeń z beneficjentami "Czystego powietrza", a teraz oczekuje, że dzięki rozliczeniom z Komisją Europejską pieniądze odzyska.

Kontrola za kontrolą

Co więcej, MFiPR nie dowierza zapewnieniom MKiŚ na tyle, że postanowiło wkroczyć z własną kontrolą. Operatorem programu "Czyste powietrze" jest Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW), który wypłaca środki beneficjentom za pośrednictwem wojewódzkich funduszy ochrony środowiska. I to właśnie do wojewódzkich funduszy w środę wkroczyli urzędnicy Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, co potwierdził nam jej resort.

"Decyzja o przeprowadzeniu kontroli projektów przez Instytucji Zarządzającej FEnIKS (MFiPR - red.) została podjęta po zapoznaniu się IZ z negatywnymi wynikami kontroli systemowej MKiŚ w NFOŚiGW oraz jest ściśle związana z prowadzonym przez EPPO (Prokuraturę Europejską - red.) śledztwem w sprawie niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy NFOŚiGW i MKiŚ " - informuje nas ministerstwo funduszy.

Z politycznego punktu widzenia to oznacza wkroczenie w obszar pozostający pod nadzorem Pauliny Hennig-Kloski, która po rozłamie w Polsce 2050 pozostaje w konflikcie z Pełczyńską-Nałęcz. Nic dziwnego, że ruch ze strony MFiPR nie podoba się w resorcie klimatu.

- Te 1,5 mld zł to są pieniądze już wydane, które powinny wrócić do budżetu. Resort funduszy robi w ten sposób wszystko, by opóźnić fundusze dla Polski - komentuje rozmówca z otoczenia Hennig-Kloski.

Przyznaje jednak, że resort Pełczyńskiej-Nałęcz może wchodzić z kontrolą w każdej chwili. - Pytanie jednak, czemu dopiero teraz, a nie kilka miesięcy temu - zastanawia się.

O sprawę zapytaliśmy szefową MFiPR jeszcze w końcówce lipca.

- Musimy mieć wszystko zweryfikowane, bo sprawy prokuratorskie dotyczące programu przyrastają lawinowo. Ta sytuacja jest bezprecedensowa. Stąd jest dylemat, co zrobić w sprawie rozliczania środków z Brukselą i z czego dalej finansować program "Czyste powietrze" - powiedziała nam Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

Wotum nieufności?

Już wtedy pojawiały się zarzuty ze strony rozmówców związanych z resortem klimatu, że działanie MFiPR to swoiste wotum nieufności i nieuzasadnione opóźnianie sprawy certyfikacji środków w Komisji Europejskiej. - Ministerstwo Klimatu może opowiadać różne rzeczy, ale na koniec to MFiPR odpowiada za rozliczenia z KE i za prawidłowość wykazywanych kwot - dodała ministra funduszy.

Resort Pauliny Hennig-Kloski przypomina, że on sam, jak i Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz jego wojewódzkie oddziały wiosną "dokładnie zweryfikowały dokumenty pod kątem spełnienia zasad kwalifikowalności w funduszach europejskich". Ministerstwo dodaje, że zgodnie z przepisami krajowymi i unijnymi kontrole mogą być prowadzone przez różne uprawnione instytucje, w tym MFiPR jako tzw. instytucję zarządzającą środkami unijnymi.

"Kontrole te są standardowym elementem systemu zarządzania funduszami europejskimi i mogą być prowadzone niezależnie od wcześniejszych działań kontrolnych realizowanych przez inne instytucje" - dyplomatycznie odpowiada MKiŚ.

Premier wchodzi do gry

Ten ciągnący się serial związany z rozliczeniem 1,5 mld zł w "Czystym powietrzu" postanowił przerwać sam premier Donald Tusk. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że własną kontrolę w sprawie wszczęła Kancelaria Premiera. - Sprawa od jakiegoś miesiąca jest wyjaśniana w obu resortach - przyznaje rozmówca z rządu.

- Dążenie KPRM jest takie, by certyfikować środki. Tyle że MFiPR wskazuje, że są wątpliwości i trzeba to jeszcze skontrolować, w związku z czym Kancelaria Premiera wysyła raczej komunikaty w stylu "certyfikujmy, jeśli wszystko jest OK". Póki co nie ma więc dyspozycji, by to bezwarunkowo certyfikować - podkreśla rozmówca.

Część naszych rozmówców podejrzewa, że główną motywacją premiera może być chęć ulżenia ministrowi finansów Andrzejowi Domańskiemu. Sytuacja budżetowa Polski jest bardzo trudna, w dodatku przed chwilą prezydent Karol Nawrocki zablokował rządowi możliwość objęcia spółek paliwowych podatkiem od nadmiarowych zysków, co miało pomóc sfinansować kolejną odsłonę pakietu "Ceny Paliw Niżej". W tej sytuacji każdy miliard jest na wagę złota.

Wybrane dla Ciebie