Opóźnisz emeryturę? 12 tys. zł za każdy rok. Nowy pomysł na prawicy

Dodatkowe 12 tys. zł za każdy dodatkowy rok aktywności po osiągnięciu minimalnego wieku emerytalnego – to jedna z propozycji, jaką przedstawił były wiceminister rodziny w rządzie PiS Bartosz Marczuk. Na łamach "Rzeczpospolitej" opowiada się też za zmianą składki rentowej i powiązaniem emerytur z dzietnością.

Starszy mężczyzna w pracy przy maszynie oraz Bartosz Marczuk (w Starszy mężczyzna w pracy przy maszynie oraz Bartosz Marczuk (w kółku)
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, East News | ZipZapic.com
Bartłomiej Chudy

Były wiceminister wspiera Rozwój Plus, ugrupowanie Mateusza Morawieckiego, które powstało po rozłamie w PiS. Stronnicy byłego premiera ruszyli z ofensywą programową, w której sporo miejsca poświęcają finansom publicznym. W środę w "Rzeczpospolitej" Bartosz Marczuk ocenił, że obecna zachęta do dalszej pracy, jak PIT-0 (brak opodatkowania przychodów do poziomu ponad 85,5 tys. zł – red.) jest rozwiązaniem niewystarczającym.

To, co proponujemy jako wzmocnienie tych zachęt, to premia w wysokości 12 tys. zł za każdy rok dodatkowej pracy takiej osoby – albo na konto bankowe, albo na konto emerytalne – powiedział Marczuk. Dodatkowo większość 8-procentowej składki rentowej miałaby trafiać na ubezpieczenie emerytalne, zwiększając przyszłe świadczenie.

Marczuk podkreśla, że osoba pracująca dłużej nadal odprowadza składki, a do tego korzysta z ich corocznej waloryzacji. W tym przypadku dochodziłaby kolejna swoista premia od państwa.


DLA CIEBIE
Przetestował setki zawodów. Który wybrałby na start? - Wojciech Kaczmarczyk II Pierwsza praca #4 

– Każdy dodatkowy rok to emerytura wyższa o 7–12 proc. Po wprowadzeniu tych zmian mogłoby to oznaczać premię nawet w wysokości 20 proc. – ocenił Marczuk. Jego zdaniem budżet państwa i ZUS początkowo zyskałyby dzięki podatkom oraz składkom płaconym przez dłużej pracujące osoby, które jednocześnie nie pobierałyby jeszcze świadczeń.

Drugi element planu prawicy zakłada powiązanie systemu emerytalnego z dzietnością. Wśród proponowanych rozwiązań wymieniono wysokie dopłaty do ZUS za każde urodzone dziecko, ale szczegółów były minister nie ujawnił. Wspomniał tylko, że podobne działania prowadzą władze Słowacji, gdzie część podatku dochodowego dzieci może trafiać do ich rodziców, oraz Czechy, które wprowadziły specjalne dodatki.

Ostatni etap miałby oznaczać rozpoczęcie debaty nad podniesieniem wieku emerytalnego do 65 lat dla kobiet i mężczyzn.

Dopłaty dla dłużej pracujących osób? "Nie jest to zły pomysł"

Dopytywany o to, czy nie tworzy się w ten sposób system transakcyjny: pracuj dłużej, a dostaniesz więcej, Marczuk odparł, że "tak to wygląda". – Ale wydaje mi się, że właśnie w ten sposób można przekonać ludzi, że to nie jest zły pomysł. Zwłaszcza że dotyczy to emerytur kobiet, które są ekstremalnie narażone na niskie świadczenia. Realizujemy tu zatem też cel społeczny, jakim jest ograniczenie ich ubóstwa. (...) I jeżeli spojrzymy na to, że najwyższy wiek emerytalny mają najbogatsze kraje świata, to pojawia się pytanie: dlaczego nas nie ma w tym gronie, skoro należymy już do 20 największych gospodarek globu? – docieka były wiceminister.

Marczuk już wcześnie opowiedział się za zmianą filaru w polityce społecznej. Zamiast 800 plus, które jako pomoc finansowa nie wystarczyło do zatrzymania kryzysu demograficznego, opowiada się za "celowanym" bonem mieszkaniowym – nawet do 100 tys. zł za urodzenie trzeciego dziecka. – Nie wysyłalibyśmy ludzi gremialnie do banków po kredyt – przekonywał.

Źródło: rp.pl

Wybrane dla Ciebie