Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Miller śpiewa, Kempa widzi koty, a Niesiołowski Drakulę

O demokracji oraz o wybranych przez Polaków przywódcach pisze Jan Płaskoń.

Podziel się
Dodaj komentarz

Dwaj amerykańscy psycholodzy dokonali epokowego odkrycia. W wyniku wieloletnich eksperymentów doszli do wniosku, że demokracja się nie sprawdza, ponieważ ludzie są zbyt głupi, aby wybierać najlepszych przywódców.

Wyniki ich badań potwierdził przy pomocy komputerowego algorytmu niemiecki socjolog, który sformułował jednak częściowo optymistyczną konkluzję. W przeciwieństwie do ustrojów totalitarnych, demokracja zapobiega sięgnięciu po władzę przez osobników poniżej intelektualnej średniej. Czyli kompletnych kretynów.

Nie wiadomo, czy Waldemar Pawlak znał już wynik tych badań, gdy odpalił dziennikarzowi, żeby mu nie zadawał głupich pytań. Występując w imieniu społeczeństwa, które wybrało pana Pawlaka, dziennikarz chciał się tylko dowiedzieć, czy po południu obowiązuje ta sama wersja reformy emerytalnej, która była aktualna rano. Na kolejnej konferencji prezes zbył z niesmakiem pytanie o umorzenie przez ministra finansów odsetek od długu, jaki PSL ma uregulować wobec Skarbu Państwa. Padło ono w kontekście emerytalnych ustępstw ludowców na rzecz Platformy, więc też było głupie.

Albo premier Donald Tusk. Czy wiedział już o odkryciu Amerykanów, radząc sarkastycznie dziennikarzom, żeby poszperali w internecie, jeśli chcą poznać pakiet ustaw, jakie będą towarzyszyć reformie? Gdyby Platforma kupiła uczniom obiecane w poprzedniej kadencji notebooki, mogłoby poszperać całe społeczeństwo. I dowiedzieć się wreszcie, co rząd planuje zrobić w celu powstrzymania emeryckiej nędzy poza wprowadzeniem magicznej liczby 67. Gwarantuje ona taki sam sukces, jak obstawianie w totku 49 bez skreślenia pozostałych liczb.

Uczeni zza oceanu streścili lapidarnie swoje wnioski prostym porównaniem. Ludzie mają zbieżne opinie na temat tego, kto jest najgorszym piosenkarzem, ale nie potrafią zgodnie wybrać najlepszego.

W minionym tygodniu Leszek Miller wykonał z Solidarnością legendarne _ Mury _ Jacka Kaczmarskiego. Te same, które bard śpiewał w gdańskiej stoczni. Solidarności spodobało się, że 30 lat później szef SLD się przyłączył. Tylko mury całkiem inne. Trudno się połapać, kto po jakiej stronie stoi i w jakim celu.

Wybrany przez demokratyczne społeczeństwo przewodniczący odzyskuje dawną werwę. Przed laty zaniemógł w trakcie prezentacji na temat jak kończy prawdziwy mężczyzna. Teraz nie daje się zaskoczyć nawet _ naćpanej hołocie _ z Ruchu Palikota.

Knajacka metafora szefa lewicy poszła w eter z sejmowych mikrofonów. Potem się okazało, że hołota wybrana również przez społeczeństwo sama się prosiła. Ustami swoich posłów wyzwała bowiem Millera od PZPR-owskich świń i pachołków Moskwy. Amerykańscy uczeni twierdzą, że demokracja się nie sprawdza, ponieważ ludzie nie stawiają na najlepszych, tylko na podobnych do siebie.

Głos ludu zabrzmiał w pełni podczas debaty nad referendum o ustawie emerytalnej. Premierowi wymsknęło się pod adresem szefa Solidarności, że byle pętak potrafi grać populizmem. Beata Kempa zaplątała się w tyradę o jakichś tłustych kotach i musiała prostować, że nie miała na myśli futrzaka prezesa PiS. Jarosław Kaczyński tradycyjnie postraszył siłami bezpieczeństwa, które Platforma zgromadziła wokół gmachu parlamentu, a Stefan Niesiołowski wypatrzył Drakulę w tłumie protestujących związkowców.

Po burzliwej debacie propozycja referendum upadła, co było wiadome od momentu, gdy Waldemar Pawlak w następstwie paktu z Donaldem Tuskiem burknął do kamery, żeby mu nie zadawać głupich pytań. Przez 8 godzin wybrana przez społeczeństwo Wysoka Izba wykonała więc mozolną i całkowicie zbędną pracę.

Może teraz orędownicy błyskawicznie forsowanej reformy zechcą wyjaśnić społeczeństwu, w jaki sposób magiczna liczba 67 ma polepszyć dolę emerytów przy kurczącym się rynku pracy? Skoro już zatrudnieni będą zajmować etaty jeszcze dłużej, jakimi bodźcami rząd zamierza stymulować tworzenie miejsc pracy dla absolwentów? GUS informuje o postępujących wzroście plajtujących przedsiębiorstw. Zwłaszcza rodzinnych i tzw. samozatrudnieniowych, będących fundamentem gospodarki. Zjawisko to musi zwiększyć skalę bezrobocia. Czy kolejna reforma będzie polegać na podniesieniu składek ZUS dla tych, którzy jeszcze nie zbankrutowali?

Dla jasności dodajmy, że amerykańscy psycholodzy nie badali polskiego społeczeństwa.

Więcej na temat demokracji - czytaj w Money.pl
Winiecki dla Money.pl: Jeśli chcesz demokratycznych wolności, broń kapitalizmu True believers, czyli głęboko wierzący, jak ich nazywał Eric Hoffer, nigdy nie polubią kapitalimu.
Dziennikarze: Demokracja w Chinach to chaos Monopartyjny reżim obchodził 90. rocznicę powstania Komunistycznej Partii Chin.
Clinton martwi się o demokrację na Węgrzech Krytycy centroprawicowego rządu Węgier, zarzucają mu m.in. podkopywanie wolności prasy i ograniczanie kompetencji Trybunału Konstytucyjnego.
Tagi: demokracja w polsce, płaskoń, dziś w money, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz