Notowania

vat
31.05.2014 07:00

Zdaniem sądu, setki tysięcy złotych to dla podatnika żadna strata

Innej decyzji podjąć się nie dało, bo państwu groziłaby lawina zwrotów nadpłaty w akcyzie - pisze prof. Modzelewski.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Donat Brykczynski/REPORTER)

Początek minionego tygodnia zaznaczył się dwoma wydarzeniami: skrajnie pesymistycznym, wręcz tragicznym oraz drugim - dobrym, dającym nadzieję na przyszłość.

Zacznę od tego pierwszego: po ponad 18 latach walki odebrała sobie życie osoba uczestnicząca w sporze, w którym sąd administracyjny odmówił ostatecznie zwrotu nadpłaty, mimo że nienależnie zapłacono podatek nie będąc podatnikiem.

Opowieść zakończoną tym tragicznym finałem sprawę znamy aż nadto dobrze. Najpierw organ podatkowy, stosując wrogą interpretację przepisów, każe płacić akcyzę od czynności, które im nie podlegają. Podmiot płaci, lecz odwołuje się, bo przepis jest jasny - nie ma podatku - tylko jego stosowanie jest wrogie i podłe. Powstaje więc nadpłata, którą zgodnie z prawem trzeba zwrócić - tu też przepis prawa jest jasny i jednoznaczny. Ale tym razem wrogi jest sąd: zgodnie z uchwałą NSA nie ma jakoby nadpłaty, gdy ktoś, kto zapłacił nienależny podatek, _ nie poniósł uszczerbku majątkowego _.

Nie wiadomo, jak można wpłacić ze swojego rachunku bankowego kwotę liczoną w setki tysięcy złotych nie ponosząc owego _ uszczerbku _. Chcąc doznać oświecenia przeczytałem uzasadnienie do tej uchwały i dowiedziałem się, że sąd wygrzebał jakąś pseudonaukową teorię, że wszystkie podatki akcyzowe są jakoby _ przerzucone na konsumentów _, więc ten, kto je nienależnie nadpłacił, ponoć nie uległ zubożeniu. Oczywiście to jakieś bzdury ideologiczne, które wyciągnięto z lamusa historii, bo groził zwrot nadpłaty w akcyzie rzędu 6 mld zł.

Dlaczego? Nasz ustawodawca nie zna prawa UE i pisząc pewien czas temu ustawę o nowej akcyzie ustanowiono podatnikami tego podatku wyłącznie producentów i importerów energii elektrycznej, a nie dostawców dla tzw. końcowych nabywców. Czy sygnalizowano władzy tę sprzeczność? Oczywiście, ale w kraju, w którym nikogo nic nie obchodzi a rządzący za nic nie odpowiadają, takie sygnały nie mają żadnego sensu.

W końcu po wyroku Europejskiego Trybunału Stanu trzeba byłoby zwrócić te miliardy, więc wymyślono teorię, że płacąc bezprawnie nałożoną akcyzę nie ponosimy owego _ uszczerbku majątkowego _. Teraz - powołując się na tę uchwałę - sąd odmówił zwrotu nadpłaty w sporze, który ma ów tragiczny finał.

Nie każdy ma siłę udźwignąć ciężar absurdu, który charakteryzuje funkcjonowanie naszego państwa. Schylmy głowę w poczuciu wstydu i hańby, bo za jego kondycję ponosimy wspólną odpowiedzialność.

Zapomniałbym o informacji optymistycznej: wyborcy z kujawsko-pomorskiego nie wybrali _ jedynki _ Platformy Obywatelskiej z tego regionu do Parlamentu UE, czyli Pana Jacka Vincenta Rostowskiego, który był w ciągu ostatnich sześciu lat _ najlepszym ministrem finansów _. To w jego czasach wyłudzono największe w historii kwoty podatków i wydano wszystkie bezsensowne decyzje o nadpłatach, których tragiczny koniec już dobrze znamy. Jednak wyborcy nie dali się zwieść wszechobecnej propagandzie i odebrali szansę na ciepłe, europejskie apanaże, które - w przekonaniu prorządowych mediów - oczywiście się mu należały. Może więc jednak nie wszystko u nas musi być aż tak bezsensowne?

Autor felietonu jest profesorem Uniwersytetu Warszawskiego i prezesem Instytutu Studiów Podatkowych.

Czytaj więcej w Money.pl

Tagi: vat, dziś w money, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz