Polska zbliża się do granicy zadłużenia. "Coś trzeba poświęcić"
Polska zbliża się do ustawowego progu zadłużenia. Według rządowej strategii zostanie on przekroczony w 2028 r., a rok wcześniej będziemy już bardzo blisko granicy. Piotr Kuczyński, główny analityk "Xelion" w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski ostrzegał przed takim scenariuszem.
Polska może w najbliższych latach przekroczyć ustawowy próg zadłużenia wynoszący 55 proc. PKB. Rządowa strategia wskazuje na 2028 r., ale już rok wcześniej dług ma się znaleźć blisko tej granicy. Dziura budżetowa na przyszły rok wyniesie ponad 280 miliardów złotych. Po ludzku, co to dla nas oznacza?
– To oznacza, że jeżeli chcemy się zbroić, a według mnie zbroimy się na wojnę, która była, a nie na tę, która będzie, której według mnie nie będzie, ale no załóżmy hipotetycznie, że będzie. Według mnie czołgi i haubice zostaną użyte tylko podczas ćwiczeń, a nie podczas realnej wojny i tak trzymajmy kciuki, żeby tak było. No ale te potężne wydatki zbrojeniowe naprawdę nas mocno kosztują, ponieważ wszyscy Polacy, większość Polaków chce tych zbrojeń, no to one będą kontynuowane i będą bardzo obciążały nasz dług. To trzeba brać pod uwagę. Nie można zrobić jajecznicy bez rozbijania jajek, jak mówi znane powiedzenie. Nie ma cudów. Coś trzeba poświęcić – mówił w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski Piotr Kuczyński, główny analityk "Xelion".
– W związku z tym nie wiadomo, czy nawet już w przyszłym roku nie otrzemy się o te 55 proc., ale 2028 to no właściwie można powiedzieć, że to jest pewnik. Co z tego wynika dla nas? Teoretycznie później należałoby robić budżet bez deficytu, to jest kompletnie niemożliwe, absolutnie nierealne, bo to by doprowadziło do potężnych perturbacji na wielu polach. I od ochrony zdrowia przez świadczenia socjalne i tak dalej – dodał ekspert.