Notowania

gospodarka
15.01.2020 09:29

Polskie produkty podbijają zagranicę. Ich wartość to ponad 934 miliardy złotych

Polski handel rośnie w siłę. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, w ostatnim czasie to polskie produkty podbijały zagranicę, a nie zagraniczne Polskę. Eksperci są zgodni: to dobry sygnał płynący z gospodarki.

Podziel się
Dodaj komentarz
(East News)
Mateusz Morawiecki: Mamy to! Tak, mamy rekordową, największą nadwyżkę w handlu zagranicznym w historii! To zasługa przede wszystkim pracowitości i zaradności Polaków i nasz wspólny sukces. (Fot: Piotr Molecki/East News)

Nadwyżka w obrotach towarowych handlu zagranicznego po listopadzie 2019 roku wyniosła aż 1,9 mld euro - podał Główny Urząd Statystyczny. W samym listopadzie - ostatnim miesiącu, za który dane podał GUS - przewaga eksportu z Polski nad importem do Polski wyniosła aż 3,2 mld euro. A to rekordowy wynik.

Bilans handlu zagranicznego to różnica między eksportem a importem danego państwa. Dodatni bilans handlowy nazywany jest nadwyżką handlową, ujemny deficytem handlowym. Bilans handlowy w Polsce miał zazwyczaj wartość ujemną, co oznaczało, że import przeważa nad eksportem. I to się właśnie skończyło.

Nadwyżka największa od 2004 roku

Mówiąc inaczej: z Polski wysłaliśmy towary i usługi o wartości 934 mld zł. Z kolei do Polski trafiły towary i usługi o wartości 926 mld zł. Różnica to blisko 8 mld zł, czyli wspomniane 2 mld euro.

Jednocześnie dane GUS obrazują inne rekordy. I tak nadwyżka w handlu towarowym we wrześniu była największa od 2004 roku. Wyniosła 830 mln euro. Z kolei saldo wymiany zagranicznej usług w listopadzie wyniosło 2,3 mld euro. I to również rekord.

Danymi GUS pochwalił się zresztą sam premier Mateusz Morawiecki. - Mamy to! Tak, mamy rekordową, największą nadwyżkę w handlu zagranicznym w historii - napisał w mediach społecznościowych. I podziękował przedsiębiorcom, którzy własną pracą budują takie wyniki gospodarcze.

- To zasługa przede wszystkim pracowitości i zaradności Polaków i nasz wspólny sukces. Mój rząd będzie robił wszystko, by rok 2020 był jeszcze lepszy, a polskie firmy kreatywnością, ciężką pracą i brakiem kompleksów zdobywały zagraniczne rynki. (…) kapitał ma narodowość. Postarajmy się, by była to narodowość polska - przekonywał.

Jak wynika z danych, po jedenastu miesiącach ubiegłego roku wzrost eksportu zaliczyliśmy do wszystkich głównych partnerów handlowych Polski (wszystkich krajów z pierwszej dziesiątki partnerów handlowych).

Dowód na zrównoważoną gospodarkę

- Korzystne wyniki bilansu handlu zagranicznego to dowód na stabilność i konkurencyjność polskiej gospodarki - komentuje w rozmowie z money.pl Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP. - Już od pewnego czasu mamy status eksportera towarów i usług z dodatnim bilansem handlu zagranicznego i ten stan nie tylko się utrzymuje, ale również umacnia - wyjaśnia.

- Premier Mateusz Morawiecki słusznie dziękuje Polakom, bo to wspólna zasługa zarówno przedsiębiorców i ich pracowników. Przez lata utrzymywała się w Polsce gigantyczna nierównowaga pomiędzy eksportem a importem. To niebezpieczna sytuacja, o czym doskonale wie między innymi Turcja. Gdy tylko z Turcji odpłynął kapitał, natychmiast zaczęły się realne problemy ze wzrostem gospodarczym i wartością tureckiej waluty. Deficyt handlu zagranicznego potrafi być naprawdę niebezpieczny - przekonuje.

Jak zaznacza Piotr Bujak, taka informacja jest pozytywna dla polskich i zagranicznych inwestorów. Wyniki bilansu handlowego biorą pod uwagę między innymi agencje ratingowe. Jak tłumaczy ekonomista PKO BP, w przyszłości takie dane mogą wpłynąć na poprawę wiarygodności kredytowej całej polskiej gospodarki.

Jak podkreśla główny ekonomista mBanku Ernest Pytlarczyk, danymi faktycznie można się chwalić.
- To dowód na zrównoważoną gospodarkę. A to zawsze pozytywny sygnał - mówi. Jak wskazuje, warto zwrócić uwagę na dane dotyczące eksportu polskich towarów do Niemiec i innych krajów. Spora część eksportu trafia właśnie poza Niemcy, czyli naszego dotychczasowego głównego partnera handlowego.

- Polska gospodarka się zmienia. I to zmienia na lepsze. Nie wzięliśmy udziału w twardym lądowaniu, które zaliczają nasi sąsiedzi z Zachodu. Związek pomiędzy wzrostem gospodarczym w Niemczech a wzrostem gospodarczym w Polsce osłabł. Wchodzimy w zupełnie inne gospodarcze buty. To dobry sygnał - komentuje.

Niemcy wciąż partnerem numer jeden

Oczywiście niemiecka pozycja nie jest wcale zagrożona. To wciąż tam wysyłamy większość towarów - blisko 27,7 proc. W porównaniu do 2018 roku jest to jednak mniej. Wtedy eksport do Niemiec stanowił aż 28,2 proc. całości.

Drugim polskim partnerem handlowym są Czechy, trzecim Wielka Brytania. Porównywalnie dużo towarów i usług eksportujemy do Francji, Włoch oraz Holandii. Co ciekawe, w gronie 10 największych odbiorców polskich towarów i usług są USA, Szwecja i Węgry (zajmujące kolejno 8,9 i 10 pozycję na liście).

Jeżeli chodzi z kolei o import, to w czołówce są Niemcy, Chiny oraz Rosja. Co ciekawe, udział Rosji w imporcie zmniejszył się w porównaniu z analogicznym okresem 2018 roku o 1 punkt procentowy. Nie stanowi już 7,1 proc. całości, a 6,1 proc. Więcej za to ściągamy z Chin. Jeszcze rok temu chiński import stanowił 11,6 proc. ogółu. Dziś to 12,5 proc. Takiego wzrostu nie zanotowaliśmy w imporcie z żadnym innym partnerem handlowym.

Co wysyłamy za granicę?

Głównie maszyny, urządzenia i sprzęt transportowy. O siłę polskiego eksportu walczy również żywność i zwierzęta żywe. Istotne są również chemikalia. Jednocześnie w drugą stronę, do Polski, również przyjeżdżają głównie maszyny, urządzenia i sprzęt transportowy. Sporo ściągamy paliw i smarów.

Ministerstwo Rozwoju przekonuje, że "dobry wynik eksportu to także zasługa postępującej dywersyfikacji geograficznej naszych eksporterów".

"W obliczu słabszej koniunktury w strefie euro, nasi przedsiębiorcy coraz chętniej i częściej wykorzystują potencjał odległych i bardziej perspektywicznych regionów (w Ameryce czy Azji), co pozwala na ich szybszy i bardziej dynamiczny rozwój" - możemy przeczytać w analizach resortu.

Oczywiście cały czas nad wynikami jest pewna doza ryzyka. Nie jest tajemnicą, że wszystkie wahania na rynkach szybko odbijają się na wynikach bilansu handlowego. Utrata np. rynków wschodnich - głównie rosyjskiego - przez polskich rolników błyskawicznie odbiła się na rezultatach finansowych. Podobnie reaguje gospodarka na drastyczne zmiany cen paliw.

Tagi: gospodarka, wiadomości, pkb, eksport, import, mateusz morawecki
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
15-01-2020

ekonom1W 2021 r do wykupu obligacje za ponad 130 mld ( miliardów ) zł. Jak się inwestorzy wypną, to deficyt w wysokości ponad 10 % PKB. I inwestorzy w … Czytaj całość

15-01-2020

ZbyszekBardzo dobre wyniki gospodarcze i dynamiczny wzrost Polskiej gospodarki sprawia że nienawistnicy z PO wyją a za argument mają tylko wyzwiska. Wygląda … Czytaj całość

15-01-2020

Twój nickA nos rośnie oj rośnie! Ciekawe na jaki kolor zakwitnie wiosną?🤔

Rozwiń komentarze (13)