Zaalarmowali służby. Są wyniki badań ziemi spod stacji Orlenu

Trwa przebudowa stacji paliw Orlen w Olsztynku. Jak informuje "Gazeta Wyborcza", setki ton wykopanej ziemi trafiają na teren chroniony. Mieszkańcy obawiają się skażenia środowiska. Sprawę badają już urzędnicy oraz inspektorzy.

Służby badają sprawę ziemi ze stacji OrlenSłużby badają sprawę ziemi ze stacji Orlen
Źródło zdjęć: © East News | Stach Antkowiak/REPORTER
Robert Kędzierski

Koncern Orlen prowadzi prace na stacji przy ulicy Ostródzkiej 11 w Olsztynku. Głównym celem inwestycji jest wymiana starych, podziemnych zbiorników na paliwo. Tego typu operacja wymaga użycia ciężkiego sprzętu. Koparki wykonują głębokie wykopy, aby usunąć dotychczasową infrastrukturę. Wiąże się to z koniecznością wydobycia i wywiezienia ogromnych ilości ziemi.

Wydobyty grunt nie zostaje na terenie miasta. Jest on transportowany na prywatną działkę w miejscowości Drwęck. To niewielka wieś oddalona od Olsztynka o około cztery do pięciu kilometrów. Transport odbywa się przy pomocy samochodów ciężarowych.


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Obawy lokalnej społeczności

Intensywność prac zaniepokoiła okolicznych mieszkańców. Według relacji czytelnika, na którego powołuje się "Wyborcza", skala wywózki jest bardzo duża. Ciężarówki kursują bez przerwy. Mieszkaniec szacuje, że każdego dnia wywożonych jest minimum 500 ton gruntu. W ciągu kilku dni na prywatną posesję miało trafić kilka tysięcy ton ziemi.

Lokalna społeczność obawia się o stan środowiska naturalnego. Pojawiły się podejrzenia, że wywożone podłoże może pamiętać jeszcze czasy PRL. Mieszkańcy boją się, że ziemia zawiera toksyczne związki ołowiu. Miałyby one pochodzić ze starych rodzajów paliw, tak zwanej etyliny. Związki te nie ulegają biodegradacji. Zgłaszający sprawę podejrzewali również, że stare zbiorniki mogły ulec rozszczelnieniu przed rozpoczęciem remontu.

Sprawą zajął się Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Olsztynie. Ada Wasilewska, rzeczniczka prasowa olsztyńskiego WIOŚ, przedstawiła wstępne ustalenia. Z informacji przekazanych przez inspektorat wynika, że prace na stacji to inwestycja planowana. Wymiana infrastruktury nie jest skutkiem żadnej nagłej awarii czy wycieku.

Zanieczyszczeń brak

Inspektorat podjął czynności sprawdzające. Na obecnym etapie urzędnicy nie potwierdzili, aby wywożony grunt był zanieczyszczony substancjami pochodzącymi z paliw. WIOŚ zapowiada jednak dalsze działania. Planowana jest kontrola. Jej głównym celem będzie weryfikacja prawidłowości postępowania z gruntami pochodzącymi z wykopów.

Głos w sprawie zabrał również burmistrz Olsztynka Robert Waraksa. Przedstawił ustalenia z kontroli przeprowadzonej przez urzędników gminy. Potwierdził, że kierownik budowy dysponuje odpowiednimi badaniami gruntu. Dokumenty te wykluczają obecność substancji ropopochodnych oraz innych groźnych zanieczyszczeń.

Burmistrz wskazał jednak na inne naruszenia. Na działkę w Drwęcku nawieziono zbyt dużą ilość ziemi. Doprowadziło to do wyraźnej zmiany ukształtowania terenu. Zakłócony został również naturalny spływ wód powierzchniowych. Władze gminy przekazały już sprawę do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Olsztynie. To właśnie ta instytucja odpowiada za nadzór nad terenami chronionymi. Właściciel prywatnej działki musi teraz liczyć się z poważnymi konsekwencjami urzędowymi.

Źródło: "Gazeta Wyborcza"

Wybrane dla Ciebie