Rząd kładzie rękę na funduszach unijnych, o których decydują marszałkowie. To efekt ustawy wdrożeniowej
Wojewoda lub jego przedstawiciel będą mogli zostać włączeni w prace komitetu monitorującego regionalne programy operacyjne.
Wojewodowie, którzy są przedstawicielami władzy centralnej w samorządach, dostali duże uprawnienia wpływania na to, jak wydawane są unijne fundusze w regionach. Dotychczas o podziale tych środków decydowały niezależne od rządu urzędy marszałkowskie. Podpisana przez prezydenta ustawa wdrożeniowa zwiąże im ręce.
Jak pisze "Gazeta Wyborcza", przygotowana przez rząd nowelizacja ustawy wdrożeniowej, miała jedynie uprościć wydawanie unijnych pieniędzy i zdjąć ciężary biurokratyczne z przedsiębiorców. W praktyce oznacza możliwość wpływania przez władzę centralną - za pośrednictwem wojewodów - w to, jak dzielone są środki UE.
To istotna ingerencja w uprawnienia władzy lokalnej. O ile marszałkowie są bowiem wybierani bezpośrednio w wyborach samorządowych, wojewodowie to nominaci rządu. Ich rolę można sprowadzić do lokalnych komisarzy politycznych premiera.
Jak to będzie wyglądało w praktyce? W urzędach marszałkowskich zostaną powołani rzecznicy funduszy europejskich, którzy będą zbierać postulaty beneficjentów programów pomocowych i reprezentować ich interesy wobec instytucji, które dzielą środki unijne.
Jarosław Gowin: fundusze europejskie są przereklamowane
Wojewoda lub jego przedstawiciel będą mogli zostać włączeni w prace komitetu monitorującego regionalne programy operacyjne. Będą mogli nawet wejść w skład komisji, które oceniają unijne projekty.
Cała sprawa dotyczy naprawdę sporych kwot, bo Bruksela pompuje olbrzymie pieniądze w regionalne programy operacyjne, a Polska jest jednym z ich największych odbiorców. Przykład? Jak pisze gazeta, tylko program dla Mazowsza na lata 2014-20 to ponad 2 mld euro, głównie na inwestycje w transport, przedsiębiorczość i innowacyjność.