Notowania

wiadomości
27-02-2018 (16:06)

Składka Polski do UE najniższa od lat. Premier Mateusz Morawiecki chce płacić więcej, by dostawać więcej

- Możliwość rozwoju na wspólnym rynku daje polskim firmom znacznie więcej niż transfery z UE - zwraca uwagę Aleksander Łaszek.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP/Marcin Obara)
Bruksela, 23.02.2018. Mateusz Morawiecki podczas nieformalnego szczytu unijnych przywódców.

Tylko 3,55 mld euro Polska wpłaciła w zeszłym roku do unijnej kasy, czyli najmniej od 2010 roku. Mateusz Morawiecki chce, by składka do UE została podwyższona. Nasz status beneficjenta funduszy unijnych, tak czy inaczej, nie jest zagrożony, ale eksperci wskazują, że dla Polski ważniejsze jest budowanie wspólnego rynku.

Aktualizacja 18:41

Z opublikowanych przez Ministerstwo Finansów danych wynika, że od początku naszego członkostwa w UE do wspólnej kasy wpłaciliśmy już łącznie 47,3 mld euro. Ta olbrzymia suma mocno blednie w zestawieniu z wartością środków, jakie popłynęły do nas z Brukseli - 143,7 mld euro.

Prosty rachunek wskazuje, że bilans finansowy naszego członkostwa w Unii, biorąc pod uwagę wyłącznie składkę i pozyskane fundusze wynosi od 2004 roku blisko 100 mld euro. Za każde euro składki dostajemy drugie tyle w postaci funduszy unijnych.

Premier Morawiecki chciałby, żebyśmy płacili wyższą składkę. Oczywiście nie tylko Polska, ale każdy inny kraj członkowski miałby wpłacać równowartość 1,2 proc. dochodu narodowego brutto, czyli o jedną piątą więcej niż obecnie.

Taka propozycja padła ze strony Morawieckiego podczas niedawnego nieformalnego szczytu w Brukseli. Poproszeni przez money.pl o opinię eksperci są jednak wobec pomysłu premiera sceptyczni. Uważają też, że takie propozycje nie mają szans przyczynić się załagodzenia sporu Warszawy z Brukselą.

- Polska zgoda na podniesienie składki jest mało znacząca, bo jesteśmy beneficjentem netto funduszy unijnych - mówi nam Aleksander Łaszek, główny ekonomista FOR.

Dlaczego głos Polski jest mało znaczący? Większa składka oznacza więcej pieniędzy we wspólnym budżecie, a skoro dostajemy nawet więcej niż dwa razy tyle, ile wpłacamy, naturalne jest to, że podniesienie składki jest dla Polski korzystne. Znacznie większe znaczenie będzie mieć zgoda tych krajów, które do interesu dopłacają, czyli płatnicy netto.

Płatnikami netto są obecnie niemal wszystkie kraje tak zwanej "starej Unii" z Niemcami na czele. Wyjątkami są znacznie biedniejsze Grecja i Portugalia, ale także Hiszpania. Dla odmiany wszystkie kraje, które do wspólnoty dołączyły od 2004 roku, znacznie więcej dostają, niż wpłacają.

Ekonomista stwierdza, że jeżeli jako główny cel uznajemy możliwie duży napływ funduszy unijnych do Polski, to zgoda na podniesienie składki do budżetu unijnego nie jest żadnym ustępstwem.

- Trudno też określić to jako działanie mające złagodzić spór z Brukselą czy starymi krajami członkowskimi, bo jest to de facto deklaracja, że zgodzimy się płacić trochę więcej, żeby budżet unijny, z którego więcej dostajemy niż do niego wpłacamy, był większy - tłumaczy.

- Polska przede wszystkim powinna skupić się na budowaniu wspólnego rynku, który dla naszej gospodarki jest znacznie ważniejszy od funduszy strukturalnych, choć mniej widoczny - przekonuje ekspert FOR. - Możliwość rozwoju na wspólnym rynku daje polskim firmom znacznie więcej niż transfery z UE - dodaje.

Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Pracodawców RP, stwierdza z kolei, że musimy liczyć się z tym, że budżet unijny będzie w przyszłości szczuplejszy z uwagi na wyjście Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty. Jak dodaje, dochodzą też nowe zadania, takie jak polityka migracyjna czy współpraca w obszarze obronności.

- Oznacza to, że mniej środków zostanie przeznaczone m.in. na politykę spójności, w ramach której Polska otrzymuje znaczące wsparcie finansowe - mówi money.pl Kozłowski. - Zwiększenie płatności w stosunku do dochodu narodowego brutto dla wszystkich krajów członkowskich może zwiększyć szanse na utrzymanie tych pozycji budżetu UE, z których najwięcej korzystamy - wyjaśnia.

- Wątpię jednak, by propozycja ta mogła mieć istotny wpływ na przebieg obecnego sporu z Brukselą, który dotyczy innych kwestii - ocenia ekspert. - Należy również liczyć się z tym, że te państwa, które obecnie w największej mierze dokładają się do unijnego budżetu, mogą być niechętnie nastawione do propozycji podniesienia składki członkowskiej - ostrzega.

Na wpłaty do budżetu Unii Europejskiej składają się wpłaty powiązane z dochodem narodowym brutto, wpłaty uzależnione od dochodów z VAT oraz tradycyjne środki własne, czyli przede wszystkim wpływy z ceł.

- Należy oczekiwać, że nominalna wartość składki Polski do UE wraz z biegiem czasu będzie w naturalny sposób stopniowo rosnąć za sprawą wzrostu gospodarczego - ocenia Łukasz Kozłowski.

Oprócz Polski, za wyższą składką opowiedziały się między innymi Węgry, które także znacznie więcej z Unii dostają, niż wpłacają do wspólnego worka. Niechętne podwyższaniu składki są jednak kraje, dla których większa składka oznacza jeszcze większe transfery do biedniejszych krajów członkowskich.

Tagi: wiadomości, gospodarka, unia, gospodarka polska, najważniejsze, fundusze unijne, gospodarka światowa
Źródło:
WP Money
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
28-02-2018

Ale jajaNajniższa składka netto od lat?....bo VAT został w Polsce dzięki PIS.

27-02-2018

RealistaCo z tego skoro 95 % tego co otrzymujemy wraca do Niemiec... jaki więc jest realny zysk??? czy strata??? Unia to IV rzesza niemiecka! Hitler z radości … Czytaj całość

27-02-2018

LEWICOWIECLitości premier ,który ma problem z wiedzą historyczną ,polityczną oraz ogładą będzie pouczał co CHCE !!!

Rozwiń komentarze (42)

Wybrane dla Ciebie