Wycięli im las. Firmy przerzucają się odpowiedzialnością

Pani Małgorzata odwiedziła odziedziczoną po rodzicach ziemię. Okazało się, że z około dwudziestoletniego lasu nie zostało nic. Drzewa zostały wycięte przez podwykonawcę wynajętego przez PGE Dystrybucja. Nikt nie chce wziąć odpowiedzialności za straty związane z wycinką.

Żadna z firm nie chce wziąć odpowiedzialności za wycinkę Żadna z firm nie chce wziąć odpowiedzialności za wycinkę
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Michał Krawiel

Małgorzata Sala odziedziczyła po swoich rodzicach ziemię na Podkarpaciu. Na posesji według kobiety było około 150 drzew, które miały około 20 lat. W lutym, kiedy wraz z mężem pojechała na posesję odkryła, że po lesie został jedynie krajobraz jak po wybuchu.

Na posesji znajdywała się linia wysokiego napięcia. Okazało się, że został on całkowicie wycięty, drzewa zniknęły, a dokonała tego firma będąca podwykonawcą PGE Dystrybucja. Sprawa poszkodowanego małżeństwa została nagłośniona w materiale Interwencji.

Państwa Sala nikt nie zapytał o zgodę. Co więcej nie zostali nawet o fakcie wejścia pracowników firmy odpowiedzialnej za wycinkę poinformowani. Nie było kontaktu z PGE Dystrybucja i podwykonawców, choć uzyskanie namiaru na rodzinę nie było utrudnione. Wszystkie dane dostępne były za pośrednictwem urzędu gminy.


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Małżeństwo oczekuje odszkodowania, ale tu pojawia się problem. PGE Dystrybucja uważa, że potencjalną odpowiedzialność za to zdarzenie ponosi podwykonawca i to on powinien wypłacić potencjalne zadośćuczynienie. Natomiast podwykonawca tłumaczy się koniecznością usunięcia nagłego zagrożenia. Jakiego, o tym nie poinformowano rodziny.

Rodzina ma żal nie tylko o samą wycinkę ale o fakt, że nikt nawet nie próbował się z nimi w tym temacie kontaktować. Obawiają się także, że w walce z dużymi firmami skazani są na porażkę.

Małżeństwo Salów zgłosiło sprawę na policję i domaga się z tytuł szkód odszkodowania.

Wybrane dla Ciebie