Brał zaliczki na biznes, z którego się nie wywiązał. Polak winny brytyjskiemu funduszowi prawie 100 milionów
99 milionów złotych ma oddać biznesmen Szymon Józefowicz trzem funduszom kontrolowanym przez londyński Spinnaker Capital. Józefowicz za otrzymywane zaliczki miał skupować akcje pracownicze polskich spółek, a potem przekazywać Brytyjczykom. Ale ostatecznie tego nie robił.
Sprawę opisuje wtorkowy "Puls Biznesu". Jak czytamy, wyrok w tej sprawie wydał sąd okręgowy w Warszawie jeszcze w grudniu 2017 roku. Wyrok jest nieprawomocny, Józefowicz już się od niego odwołał. Jak deklaruje w rozmowie z dziennikiem, jeśli w drugiej instancji wyrok się nie zmieni, to zrobi wszystko, by porozumieć się ze Spinnakerem i spłacić zobowiązania.
Sprawa wspólnego przedsięwzięcia Józefowicza i Spinnakera jest długa i zawiła. Według ustaleń "PB" brytyjski fundusz i Polakiem dogadali się co do wspólnego interesu pod koniec 2009 roku. Józefowicz miał skupować akcje, które dostawali pracownicy polskich spółek państwowych podczas prywatyzacji. Dostawał na to pieniądze, a akcje miał później przekazywać Brytyjczykom w zamian za 1,5 proc. prowizji.
Zobacz też: Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie. Najciekawsze fakty
Tyle tylko, że ostatecznie akcje do Spinnakera nie trafiały. Józefowicz miał posługiwać się sfałszowanymi pełnomocnictwami upoważniającymi go do dalszej sprzedaży walorów. A pieniądze z zaliczek wydawał na inne cele. Biznesmen przyznał się do tego w nagrywanej potajemnie przez przedstawicieli Spinnakera rozmowie, do której doszło w 2013 roku.
Jak powiedział Józefowicz w rozmowie z "PB", słowa te powiedział będąc w "gigantycznym stresie" i bojąc się konsekwencji swojej porażki. Według wyroku sądu Polak ma do oddania 99 mln zł, a wraz z odsetkami - już prawie 130 mln zł.