Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
wośp
09.01.2010 07:47

Chybicka: Owsiak z każdej zebranej złotówki robi dwie

Podziel się
Dodaj komentarz

Money.pl: Nie brak opinii, że Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy wyręcza państwo, które nie daje sobie rady z zapewnieniem należytej opieki chorym w tym dzieciom, których życie ratuje pani szpital. Faktycznie tak jest?

prof. Alicja Chybicka, kierownik Katedry i Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej Akademii Medycznej we Wrocławiu*, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego:* W pewnym stopniu tak to wygląda. Ale w państwie, które nie jest za bogate i które ma budżet taki, a nie inny i on nie jest z gumy, trzeba przyjąć pewną strategię.

U nas - czyli w przypadku dzieci chorych na nowotwory - jest ona taka, że państwo finansuje głównie leczenie. Brakuje za to pieniędzy na to co jest potrzebne, by dziecko wyleczyć. Samo podanie leku nie wystarczy. Trzeba mieć jeszcze między innymi bardzo kosztowny sprzęt diagnostyczny i terapeutyczny.

Skąd wziąć na to pieniądze? Pozostaje liczyć na sponsorów. Nie mnie oceniać czy oni wyręczają państwo, ale na pewno bez takich akcji jak WOŚP wielu dzieci nie byłoby na świecie. Bo dzieci chore na choroby nowotworowe najpierw walczą o swoje życia, a tylko przy okazji o swoje zdrowie.

Większość klinik onkologicznych w Polsce została wybudowanych i wyposażonych z pieniędzy sponsorskich. We Wrocławiu tylko: my - lekarze, mury i leki, które dostajemy z NFZ są budżetowe. Ale cały sprzęt łącznie z pościelą i łóżkami pochodzi już od sponsorów. W tym oczywiście od WOŚP.

- W Pani klinice w jednej z sal w ubiegłym roku zawalił się sufit. Na szczęście nikt nie ucierpiał. Ale ta sytuacja oraz fakt, że WOŚP drugi rok z rzędu gra dla dzieci chorych na nowotwory chyba najlepiej pokazuje kondycję polskiej onkologii...

Ta sala, w której zawalił się sufit znów jest zamknięta, bo cieknie woda, brzydko w niej pachnie i niedobrze to wygląda. Zresztą we wszystkich 18 klinikach onkologii dziecięcej w Polsce potrzeby są ogromne. W grę wchodzą setki milionów złotych.

*- A co konkretnie zawdzięczacie Orkiestrze? *

Gdy w 1999 roku po raz pierwszy grała dla dzieci chorych na nowotwory, dostaliśmy fax czyli fluoro cytometr przepływowy, który bada, typuje i znakuje komórki, które są zdrowe i te nowotworowe. Dostaliśmy też: kardiomonitory, pompy infuzyjne i strzykawki automatyczne.

W ubiegłym roku napisałam do WOŚP zapotrzebowanie na 20 pozycji na 2,5 mln zł. Dostaliśmy dwie najdroższe pozycje. Przede wszystkim cyfrowy aparat rentgenowski. To taki mercedes wśród rentgenów, dzięki któremu dziecko jak najmniejszym kosztem ma szansę na jak najlepszą diagnozę. Na rynku on kosztuje milion złotych. Ale ile zapłacił za to urządzenie Jerzy Owsiak, nie wiem. On jest po prostu niemożebnym czarodziejem. Kupuje sprzęt za połowę czy nawet za jedną trzecią ceny.

Tak samo jest też z nowoczesnym USG, które dostaliśmy dzięki ubiegłorocznemu finałowi. Tu też Owsiak wynegocjował jakąś księżycową cenę. On jest w tym mistrzem. Przecież my też kupujemy sprzęt za pośrednictwem naszej Fundacji Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową i nigdy nie udało nam się wynegocjować takich cen.

- Właśnie. Pani klinice pomaga też ta fundacja. Można zaryzykować tezę, że bez pomocy sponsorów i organizacji charytatywnych skazani bylibyście na wegetację, a plan budowy nowej kliniki pozostałby w sferze marzeń.

Dla nas w tej chwili najważniejsze jest wynieść się z poniemieckiego budynku. Bo tu się nic nie da zrobić. Tą klinikę trzeba by zburzyć, wypruć i zbudować od nowa, a to byłoby droższe od budowy _ Przylądka Nadziei _. A ta będzie tylko i wyłącznie możliwa dzięki hojności sponsorów. Bo choć nowa klinika jest w planach, to termin ich realizacji to bliżej nieokreślona przyszłość. I nie wiadomo kiedy miałaby powstać.

Dlatego w tym ciężkim kapitalizmie i agresywnym świecie gdzie toczy się wojna o pieniądz, działanie takich organizacji jest czymś nieocenionym.

- A na czym polega fenomen orkiestry i Jurka Owsiaka? Gra już od 18 lat i choć wydaje się to nieprawdopodobne wciąż bije kolejne rekordy dobroczynności.

Na to składają się dwie rzeczy. Polacy generalnie mają dobre serce. I jak się sąsiad spali, to choć się kłócili, pomogą mu odbudować dom. Ale ten zryw. To, że wszyscy jednego dnia angażują się w tą zbiórkę, to zasługa charyzmy Jurka Owsiaka, który tym swoim _ Siema! _ pociągnął młodych ludzi i zjednoczył wszystkich, którzy chcą pomagać od najmłodszego do najstarszego. On obraca każdą zebraną złotówkę w dwa złote. A każda zebrana kwota nie tylko nie zostanie zmarnowana, ale wręcz powielona.

- Ale Orkiestra miewa tez kłopoty. Ostatnio jeden z warszawskich szpitali odmówił przyjęcia ultrasonografu, bo badania przeprowadzane za jego pomocą są za drogie i nie ma zatrudnionego specjalisty. Czy to nie świadczy o tym, że system jest chory?

Jak tylko ta wiadomość pojawiła się w mediach, od razu wystąpiliśmy do Orkiestry o ten ultrasonograf dla dolnośląskiej kliniki chirurgii dziecięcej. Tam też trafiają dzieci chore na nowotwory. Czy go dostaniemy? Tego nie wiem. Ale nie rozumiem - choć pewnie diabeł jest pogrzebany w szczegółach - jak ten szpital może nie chcieć takiego sprzętu. My chętnie przyjmujemy wszystko, co tylko może pomóc dzieciom.

- Głośno jest też o problemie pacjentów chorych na nowotwory, którzy muszą być leczeni tzw. niestandardową chemioterapię. Jak ocenia Pani ostatnio zaistniałą sytuację, w której za sprawą zamieszania wokół rozporządzenia NFZczęść ludzi zostałaby w praktyce pozbawiona szans na leczenie.

To był jakiś nieziemski pomysł. Myślę, że to jakaś pomyłka. Akurat na Dolnym Śląsku nas to nie dotknęło, bo jesteśmy jedyną kliniką onkologii dziecięcej na Dolnym Śląsku, a ja jestem konsultantem ds. onkologii. Ale moi koledzy z Warszawy wyrywali sobie włosy z głowy. Bo to uderzyło w miasta, w których jest więcej placówek. Przecież jeden szpital nie może nagle przejąć pacjentów, którzy byli leczeni w sześciu.

- Te wszystkie przykłady pokazują, że wciąż naszej służbie zdrowia daleko do ideału. Co trzeba zrobić, by w końcu system zaczął działać prawidłowo?

To jest pytanie do organizatorów systemu ochrony zdrowia. Nie do mnie. Na pewno pani minister Kopacz i prezes NFZ starają się pomóc dzieciom chorym na nowotwory. Katalogi świadczeń zostały poprawione, choć oczywiście nie jest idealnie i wielu rzeczy brakuje, ale wreszcie po wielu latach kliniki onkologii jako tako się bilansują.

Ale problemy oczywiście są. U nas na przykład jest bardzo duża rotacja pielęgniarek. Teraz sześć kolejnych zwalnia się, bo zarabiają tyle samo co w innych placówkach, a tu praca jest dużo cięższa i płace powinny być zróżnicowane. A NFZ płaci nam tylko za leczenie i nie ma już na to pieniędzy.

Zmiana tego stanu to zadanie dla tych, którzy tworzą system ochrony zdrowia. On powinien być prawidłowo poukładany. Od wczesnego wykrywania nowotworów, przez szybką diagnostykę, prawidłowe i często kosztowne leczenie. Rozumiem, że trzeba mieć kontrolę nad terapią, by pieniądze gdzieś nie wypływały. Ale na pewno one nie wypływają w onkologii dziecięcej.

Więcej o dobroczynności Polaków w Money.pl
*Badanie Money.pl: Jakimi jesteśmy Mikołajami *Ponad 20 procent internautów nie wspiera nikogo. Przy każdej nadarzającej się okazji robi to jedna dziesiąta badanych. Jeżeli już pomagamy, to najchętniej wrzucając drobne kwoty do skarbonek organizacji zbierających na rzecz dzieci.
*17. finał WOŚP: będzie 100 mln dolarów * Wielka Orkiestra zebrała już 96,5 mln dolarów. Dzięki temu do ponad 650 szpitali trafiło 20 tys. urządzeń ratujących zdrowie i życie dzieci.
Tagi: wośp, wiadomości, wywiad
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz