Notowania

praca
12.04.2015 16:12

Co szósty Polak się nie leczy, bo panicznie boi się utraty pracy

Prezenteizm, czyli dlaczego samotna matka nie chce brać urlopu na chore dziecko, a młoda architektka trafia z chorobowego na bruk.

Podziel się
Dodaj komentarz
(skynesher/iStockphoto)

Co szósty z Polaków uchyla się od leczenia wyłącznie dlatego, że uniemożliwiają mu je obowiązki zawodowe i brak czasu. Zachęcani do L4 gwałtownie odmawiamy i heroicznie zabieramy się do pracy. Pracujący mimo grypy to już nie pojedyncze przypadki w firmach. To zjawisko, które doczekało się nazwy i pierwszych badań psychologów.

Agnieszka z Warszawy pracowała od kilku miesięcy w biurze projektowym. Przez ten cały czas nie narzekała na zdrowie, ale jednego dnia poczuła się bardzo źle. Choć wiedziała, że będzie siedzieć osiem godzin z gorączką przed komputerem, do pracy poszła.

– _ Byłam jedyną osobą odpowiedzialną za tę część projektu _ – tłumaczy. – _ Nie mogłam zostać w domu. Nikt by za mnie tego wszystkiego nie zrobił _.

Koło południa nie mogła się już na niczym skupić, łapała się na robieniu głupich błędów. Wtedy więc spytała szefową czy może jednak zwolnić się do domu. W odpowiedzi usłyszała wyrozumiałe: _ Oj, jasne, trzeba było już z rana mówić, że jesteś chora! _

Kilka tygodni później trafiła do szpitala. Okazało się, że jej kłopoty zdrowotne są następstwem choroby, która zaczęła się właśnie w tym dniu, w którym mimo słabego samopoczucia poszła do biura. Zaczęło się leczenie, podczas którego, oprócz rodziny, to właśnie właścicielka biura najczęściej dzwoniła z pytaniem o zdrowie.

– _ Potrafiła co dwa dni dowiadywać się, jak się czuję i co mi właściwie dolega _ – wspomina Agnieszka. Troska była jednak pozorna. Nie minęło wiele czasu, dziewczyna wróciła do pracy i przez przypadek dowiedziała się od koleżanki, że szefowa szuka kogoś na jej miejsce. To był duży cios. Nieoficjalnie okazało się, że jej pobyt w szpitalu i wiążące się z nim przedłużające chorobowe było dla szefostwa niewygodne. Dziś już o tym nie myśli, ale gdy zmuszona jest o tym mówić, w jej głosie ciągle słychać żal. - _ Nie będę tego komentować, ale myślę, że się pani domyśla, o co chodzi _ – usłyszała na pożegnanie od szefowej w ostatni dzień pracy.

Chorobowe to katastrofa dla kieszeniPrzychodzenie do pracy mimo choroby budzi coraz mniejsze zdziwienie. Chociaż według badań Głównego Urzędu Statystycznego połowa z nas utyskuje na stan zdrowia, wielu uparcie odmawia leczenia. Powody są różne: lęk przed operacją i powikłaniami, wiara w cudowną moc samouzdrowienia, zbyt długi czas oczekiwania na konsultację. Jednak aż co szósty z Polaków uchyla się od leczenia wyłącznie dlatego, że uniemożliwiają mu je obowiązki zawodowe i brak czasu.Za oceanem, gdzie szuka się korzeni tego typu zachowań, liczby są jeszcze bardziej porażające. Już prawie 34 proc. Amerykanów przyznało, że wykonuje obowiązki zawodowe, nie oglądając się na grypę lub przeziębienie. Trend stał się do tego stopnia powszechny, że badacze pokusili się już nawet o stworzenie specjalistycznego określenia: _ prezenteizm _.

Jaka jest przyczyna tak upartego rezygnowania kilku dni wolnego, przeznaczonych na podratowanie zdrowia? Z pewnością ogromne znaczenie mają względy materialne. Osoba, która idzie na zwolnienie lekarskie, otrzymuje w tym czasie jedynie 80 proc. pensji. – _ To spora różnica _– przyznaje Bożena Uścińska, psycholog z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu. – _ Dla wielu pracowników kilka dni chorobowego może być prawdziwą katastrofą dla kieszeni _.

Na obawę o zawartość portfela wskazuje też Halina Nadstawek, lekarz internista, która w swoim gabinecie lekarskim niemal codziennie przyjmuje pacjentów, których stan zdrowia pozostawia wiele do życzenia. I codziennie też spotka się z kategoryczną odmową, gdy proponuje im wypisanie zwolnienia. – _ Ludzie potwornie boją się korzystać z chorobowego _ – przyznaje i wspomina, że czasem, gdy wysyła pacjenta do szpitala pierwsze pytanie, które słyszy od niego, brzmi: _ Kiedy będę mógł wyjść i wrócić do pracy? _

Obawy o utratę niemałych pieniędzy są bardzo realne. Kilka miesięcy temu do Haliny Nadstawek przyszedł ledwie dwudziestoletni chłopak. Przez dwa lata pracy nie opuścił ani dnia z powodu złego stanu zdrowia. Zbadała go i stwierdziła, że teraz jest to konieczne. Efekt? Z jednej pensji obcięli mu prawie 900 złotych.

Chore dziecko to nie lada problemStrach o uszczuplenie portfela to nie jedyny i nie największy powód unikania zwolnień lekarskich. Jako główny ludzie najczęściej podają lęk o utrzymanie pracy w ogóle. W konsekwencji pracownicy godzą się na wiele wyrzeczeń, byle tylko utrzymać się na etacie. - _ Można powiedzieć, że obecnie ludzi dzieli się na dwie grupy: tych, którzy nie mają pracy i uskarżają, się, że ich życie nie ma sensu, oraz tych, którzy zbyt ciężko pracują, niejednokrotnie zaniedbując rodzinę - mówi _Bożena Uścińska.

Psycholog zauważa, że znacznie zmieniła się kultura biznesowa. Pracownicy stopniowo przejmują zadania wykonywane dotąd przez kilka osób. Co więcej, dobrze widziane jest, by pracowali efektywnie, szybko i nie pozwalali sobie na nieplanowane przerwy w pracy. A takimi z pewnością są zwolnienia lekarskie.

- _ Praca dla coraz większej liczby z nas staje się najważniejsza i powoli inne życiowe wartości przestają z nią konkurować _ – wskazuje Uścińska i przyczyn takiego stanu rzeczy szuka w złym modelu wykonywania obowiązków zawodowych, jaki wykształcił się po transformacji ustrojowej. – _ Nieustanna walka o stanowiska pracy i pęd ku karierze całkowicie zdeformowały piramidę wartości kolejnych pokoleń _ – wyrokuje psycholog. Rezultatów nie trzeba długo szukać. Coraz więcej młodych ludzi mocno odwleka w czasie na przykład decyzję o małżeństwie i założeniu rodziny.

- _ Dla wielu młodych dziecko jest nie lada problemem _ - przyznaje Uścińska. Wszystko dlatego, że gdy zachoruje, rodzic nie ma innego wyjścia, jak tylko wziąć na nie urlop zdrowotny. A to nie jest dobrze widziane przez pracodawców.

Samotna matka trójki dzieci, która przyszła z nimi do doktor Nadstawek, długo zastanawiała się, czy wziąć na nie chorobowe i zostać w domu. Nie bez powodu – poprzednim razem z powodu takich nieobecności odebrali jej premię świąteczną. W końcu lekarka wystawiła jej zwolnienie, ale musiała ją długo do tego namawiać.

_ Dla pracodawców, zwłaszcza dla tych, którzy sami nie mają dzieci, opieka nad chorymi maluchami jest abstrakcją _ – mówi Krzysiek z Krakowa, pracownik branży IT. – _ Kiedy pracownik jest chory, to widzą, że kasła, że cierpi. Gdy mówi się im, że w domu jest ktoś, kim trzeba się zająć, bo sam się sobą nie zajmie, to bywa, że ciężko im to zrozumieć. _

Według niego powszechnym zjawiskiem wśród rodziców jest więc zastępowanie chorobowego urlopem. Biorą przysługujące im dni na wypoczynek i spędzają ten czas w domu, opiekując się dzieckiem. Liczą na przychylniejszy stosunek pracodawcy, bo urlop i tak przecież muszą wykorzystać.

Troska o byt i zasobność portfela, to jednak nie wszystko. Psycholog przestrzega, że skłonność do nieustannego oddawania się pracy może wkrótce nabrać cech patologicznych. Obowiązki zawodowe do tego stopnia zaprzątną uwagę niektórych z nas, że nawet krótkie zwolnienie lekarskie prowadzić będzie do prawdziwej katastrofy emocjonalnej.

– _ Zupełnie jak narkotyk, praca do tego stopnia uzależni nas od siebie, że bez niej nie będziemy w stanie funkcjonować _ – przestrzega psycholog. Już dziś opierając się na swych obserwacjach zauważa, że liczba chronicznych pracoholików wzrosła znacząco.

Zbiorowe szczepienie na koszt szefa
Marek Roefler, arch.pryw.Taki stan rzeczy bynajmniej nie powinien cieszyć właścicieli firm. Dlaczego? Bo pracownik chory jest również mniej skupiony i mniej efektywny. Tym samym praca, którą będąc w pełni sił wykonałby w jeden dzień, osłabionemu zajmuje niekiedy kilka. Co więcej, przychodząc z grypą, ryzykuje zarażenie współpracowników. A każde dodatkowe zwolnienie z pracy to dla firmy niebagatelna strata. – _ Dlatego też, jeśli podwładny jest poważnie chory, to naprawdę lepiej dla całego przedsiębiorstwa, żeby posiedział w domu _ – przyznaje Marek Roefler, współwłaściciel firmy Dantex.

Jak jednak zachęcić pracowników do dbania o siebie i nie narażania na uszczerbek na zdrowiu całej ekipy? Przecież obawiając się utraty stanowiska mają sporo racji. Przedsiębiorcy często odwołują się do środków zaradczych. - _ Można na przykład wykupywać dla pracowników abonamenty lekarskie lub karnety do centrów sportowych _ – zauważa Monika Zakrzewska z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan.

W jej firmie organizowane są akcje zbiorowego szczepienia. Lekarz przyjeżdża do przedsiębiorstwa i na koszt pracodawcy szczepi wszystkich chętnych. Takie wyjście do pracownika z konkretną ofertą medyczną przynosi zaskakujące efekty – w ostatnim roku u Zakrzewskiej skorzystali oferty lekarza niemal wszyscy.

Zupełnie inaczej jest w przypadku, gdy dbanie o zdrowie pozostawia się jedynie w rękach podwładnych. Wówczas już nie są tak chętni, by korzystać ze specjalistycznej pomocy. Badania EHIS przytaczają zasmucające liczby: w 2009 roku jedynie co piąty z nas skorzystał ze szczepionki przeciwko grypie. Co więcej, chociaż dla zapewnienia skuteczności tego rodzaju ochrony przed chorobą, powinno się ją otrzymywać co roku, zrobił to tylko co szesnasty Polak.

Jednak medyczna opieka nad zdrowiem to nie wszystko. Istotniejsze, zdaniem psycholog, jest to, żeby zmienić dominujący model wykonywania obowiązków zawodowych. - _ Ważne, żeby zatrzymać tendencję do stawiania pracy na pierwszym miejscu _– zaznacza psycholog Bożena Uścińska. – _ Należy wyznaczyć sobie czas, przeznaczony wyłącznie na odpoczynek i przebywanie z rodziną, nauczyć się cieszyć tym czasem i korzystać z niego dla przyjemności. Niech to będzie zaledwie kilka godzin w tygodniu, ale takich, jakie nigdy nie poświęcimy pracy. _

Nie ma jednak co oczekiwać, by taki model traktowania obowiązków służbowych, zaczęli promować sami pracodawcy. Zjawisko prezenteizmu będzie coraz częściej obserwowaną patologią na polskim rynku pracy, bo pracodawcy często nie tylko nie zachęcają pracowników do brania chorobowego, ale narzekają, że ich załoga zbyt często po nie sięga.
Biorą L4, idą do pracy sezonowejBo sprawa prezenteizmu ma też drugie oblicze. Pracodawcy zauważają, że zwolnienia chorobowe stwarzają pole do wielu nadużyć, jakich dopuszczają się ich podwładni, dlatego też zdarza się, że nieufnie patrzą na tych z nas, którzy zbyt często przedkładają im wniosek o dodatkowe wolne.

Marek Roefler zwraca uwagę, że nagminne stało się branie zwolnień chorobowych przez tych pracowników, który spodziewają się rychłego zwolnienia. Dzięki L4 jeszcze przez te kilkanaście dni utrzymują łączność z pracą, otrzymują pensję i mogą spokojnie szukać nowego miejsca zatrudnienia. Dla nich jest to z pewnością nie lada ułatwienie, jednak firma na tym traci.

Zdarza się również, że zwłaszcza w okresie wiosennym i letnim, gdy ruszają prace sezonowe, pracownicy biorą zwolnienia tylko po to, by w zyskanym w ten sposób czasie wolnym dorobić na boku. – _ W cieplejszych miesiącach bywa, że w przedsiębiorstwie nie ma nawet 20 proc. ekipy. Proszę sobie wyobrazić, jakie to stwarza problemy dla szefa, który musi na zlecenie zatrudniać pracowników na zastępstwo _ – zaznacza Roefler.

Z jego doświadczenia wynika, że najczęściej na zwolnienia chorobowe idą pracownicy niższych szczebli. – _ Rzadko kiedy taka niedyspozycja zdarza się kierownictwu _ – podkreśla i przyczyn takiego stanu rzeczy proponuje szukać w poczuciu odpowiedzialności za stan całego przedsiębiorstwa. – _ Kondycja całej firmy zależy od pracodawcy. Jeśli on będzie stale chorować, zakład długo się nie utrzyma _– zaznacza Roefler.

Czytaj więcej w Money.pl

Tagi: praca, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska, lifestyle
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz