Notowania

Coraz więcej zagrożeń dla tego co jemy

Masowa produkcja żywności, długie łańcuchy dostaw i brak dostatecznych uregulowań, to czynniki, które zagrażają bezpieczeństwu żywności - uważa szef Głównej Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych Stanisław Kowalczyk.

Podziel się
Dodaj komentarz
(phototram/CC/Flickr)

Masowa produkcja żywności, długie łańcuchy dostaw i brak dostatecznych uregulowań prawnych to czynniki, które zagrażają bezpieczeństwu żywności - uważa szef Głównej Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHAR-S) Stanisław Kowalczyk.

Jak tłumaczył na konferencji poświęconej bezpieczeństwu żywności Kowalczyk, wolny rynek i duży przepływ towarów utrudniają identyfikację produktów i sprzyjają fałszowaniu żywności. W poszczególnych krajach są różne systemy jakości, a wiele produktów pochodzi z innych kontynentów, gdzie wytwarza się je często bez stosowania europejskich standardów - zwracał uwagę.

Najwięcej uwag w sprawie bezpieczeństwa i fałszowania żywności dotyczy branży mięsnej. Sprzyja temu zbyt mało przepisów określających, w jaki sposób wyroby mają być znakowane, jaki powinien być ich skład itp. Stąd pojawiają się w nazwach takie dziwolągi jak: _ kotlet sojowy a la schabowy o smaku kurczaka _ czy _ kabanosy drobiowe z wieprzowiny _ - mówił Kowalczyk.

W ostatnich latach coraz częściej słyszymy o skażeniu żywności zagrażającym zdrowiu ludzi (bakteria E-coli w Niemczech, alkohol zawierający metanol w Czechach, salmonella w słowackich kurczakach czy skażenie melaniną chińskiego mleka w proszku).

Różne kraje wykorzystują takie fakty, stosując tzw. czarny PR. Oskarżano np. Hiszpanię, że w produkowanych w tym kraju ogórkach znajdowała się bakteria E-coli, co nie było prawdą. Oskarżano m.in. także Polskę, że z naszego kraju pochodzi konina zawierająca fenylobutazon - przypominał Kowalczyk. Także ten zarzut się nie potwierdził. Szef inspekcji dodał, że np. sieć handlowa Tesco zdecydowała się na informowanie swoich konsumentów o tym, że sprzedawane przez sieć produkty pochodzą z Wielkiej Brytanii. Jak zaznaczył Kowalczyk, wyniki badań przeprowadzonych w UE na obecność w koninie fenylobutazonu - niebezpiecznego dla zdrowia ludzi leku - wykazały tymczasem, że na 16 tzw. próbek dodatnich aż 14 pochodziło z Wielkiej Brytanii.

Zdaniem Kowalczyka bardzo istotny dla zapewnienia bezpieczeństwa żywności jest stosunek branży mięsnej do tej kwestii. Kontrole przeprowadzone przez IJHAR-S stwierdzają, że jakość wędlin pogarsza się, często nawet nie są przestrzegane normy zakładowe, wzrasta natomiast liczba skarg producentów kierowanych do ministerstwa rolnictwa na funkcjonowanie inspekcji. Przedsiębiorcy informują w nich, że są nękani przez kontrolerów, kary są za wysokie, a branża pada _ ofiarą medialnej nagonki _.

Jak zaznaczył Kowalczyk, branża mięsna nie chce zauważyć, że prasa pisze o niej źle nie bez powodu - robi to dlatego, że są nieprawidłowości. Sprzyja ich powstawaniu długi łańcuch dostaw. Zanim produkt trafi od rolnika do konsumenta, wielokrotnie jest przewożony i magazynowany.

Czytaj więcej w Money.pl

Tagi: bezpieczeństwo żywności, żywność, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, prawo, wiadmości, gospodarka polska
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz